Pola kwitnące billboardami

Dawno mnie nie było na blogu, ale nadal jestem w Delhi – choć już niedługo. Pakuję walizkę, planuję, wertuję, mailuję… Indii w tym mało, ale one przecież są zawsze i podejrzewam, że nawet wyjeżdżając się od nich nie uwolnię. Zauważyłam jednak, że gdy jestem w Europie, wydają mi się one bardzo, bardzo odległe i nierzeczywiste. Jakby były tylko niewyraźnym snem, po którym ciężko się otrząsnąć z uczuć, o których nie wiadomo, skąd się wzięły. „Indie? Jakie Indie?”

Przygotowuję się zatem na mój mały Reverse Culture Shock, chociaż doskonale wiem, czgo się mogę spodziewać. Pierwsze momenty są bezcenne, ale i bezlitosne – rzeczywistość jawi się w całej ostrości (może dlatego zawsze moje własne mieszkanie wydaje mi się dziwne po dłuższej niebytności?). I tak, wiem, co to będzie. Bo zawsze jest to samo: okropny wizualny śmietnik polskich miast. Wielkoformatowy atak marketingowy. Reklamy, reklamiki, szyldy, tablice, billboardy, które wrzeszczą o uwagę – bolesna kakofonia, akupunktura mózgu przez oczy. O ile mam większą tolerancję na to zjawisko w centrach miast, o tyle w pejzażu niezurbanizowanym budzi we mnie sprzeciw – jak tak można?? Kto pozwolił rozparcelować krajobrazy?

Jak wyglądałaby inwokacja „Pana Tadeusza”, gdyby Adam Mickiewicz na emigracji przywoływał z pamięci np. współczesne widoki mazowieckie? Może szło by to tak:

Tymczasem przenoś moję duszę utęsknioną

Do tych pagórków leśnych, do tych łąk zielonych,

Szeroko za billboardami rozciągnionych;

Do tych pól malowanych szyldem rozmaitem,

Wyzłacanych neonem, srebrzonych plakatem;

Gdzie bursztynowy frontlight, reklama niemała,

Gdzie płatnym rumieńcem top modelka pała,…

i tak dalej.

Na szczęście już coś się ruszyło w sprawie: poszczególne miasta wydały walkę temu potworowi o tysiącach drukowanych odnóż (świetna galeria PRZED/PO z Krakowa), a Prezydent Komorowski przedstawił projekt ustawy o ochronie krajobrazu(!). W brazylijskim Sao Paulo reklama zewnętrzna zniknęła z ulic już w 2006 roku, a w USA rośnie ruch protestujący, i to wśród ludzi związanych zawodowo z reklamą.

W Indiach oczywiście jest też i dużo i kolorowo. Czy ładnie? Czasami ma to swój urok, a turyście pozwala zorientować sie w lokalnej specyfice. Trochę: „Pokażcie mi Wasze reklamy, a powiem Wam, kim jesteście” :)

Zapraszam do obejrzenia mojej małej turpistycznej galerii:

Darłowo, knajpa naprzeciwko Zamku Książąt Pomorskich. Ktoś tu chyba się rozpędził i nie mógł przestać:

P1240633

New Delhi, rynek South Extension I

Delhi, noviembre, 2012 003

Delhi, noviembre, 2012 004

Mumbaj. Tutaj rzeczywiście nie wiadomo, co szpeci bardziej. Ale mają te rudery wiele uroku – pod warunkiem oczywiście, że nie trzeba w nich mieszkać…

mumbai noviembre 2012 354

Jednak prawdziwą „ucztą” okazała się przejażdżka autobusem z Koczinu na lokalne lotnisko. Muszę przyznać, że autobus jest super luksusowy, klimatyzowany, nowoczesny i niedrogi w porównaniu do taksówki. Polecam gorąco! Ale te widoki… Zupełnie jak w Markach pod Warszawą!

Kerala billboard 0

kerala billboard 1

kerala billboard 2

kerala billboard 3

kerala billboard (4)

kerala billboard (5)

kerala billboard (7)

kerala billboard (9)

kerala billboard (10)

kerala billboard (11)

kerala billboard (12)

kerala billboard (13)

kerala billboard (14)

kerala billboard (15)

kerala billboard (17)

kerala billboard (18)

kerala billboard (19)

kerala billboard (20)

Tutaj wyjątek i miły odpoczynek dla skołatanych oczu:

kerala billboard (21)

A potem znowu:

kerala billboard (22)

kerala billboard (23)

kerala billboard (24)

kerala billboard (25)kerala billboard (26)

Tutaj widok z pociągu:

kerala billboard

Żeby nie było – wiele miast ma na sumieniu różne romanse z reklamą zewnętrzną. Poniżej po lewej Wiedeń, Votivkirche w objęciach Coca Coli – i to w samo Boże Narodzenie! Po prawej Warszawa – natura zadbała o odpowiednie tło do reklamy :)

kerala billboard 2 pionowe

Wiedeń – można i tak – minimalistycznie:

P1220012

Po lewej Wiedeń, po prawej Mumbaj.

Koczin droga na lotnisko

Komentarze
2013/06/18 15:34:14
Zawsze twierdzilam, ze Indie w wielu aspektach przypominaja Polske… Udanej podrozy i wielu, przede wszystkim pozytywnych, wrazen!
2013/06/18 18:54:15
Chihiro, dokładnie! Mam w pamięci Twoje wpisy o Szczecinie czy z recenzji Therouxa „Pociąg widmo…” Chyba mniej więcej o to samo Ci chodziło:
chihiro.blox.pl/2010/07/Szczecinskie-lato.html
Dziękuję, zamierzam korzystać, ile się da ;)
2013/06/18 19:34:48
O właśnie! Przypomniał mi się brakujący podpunkt. Pisząc relacje z moich zeszłorocznych wakacji zapomniałam o tych nieszczęsnych plakatach, reklamach, billboardach. A zdjęć tez pare mam ciekawych :)
Może jednak nie będzie takiego szoku? ;-P
2013/06/18 20:20:29
Fidrygauko, podrzuć linka proszę :) Może i nie będzie, yu newer noł ;)
Gość: Ann Elliot, host119-101-dynamic.11-87-r.retail.telecomitalia.it
2013/06/18 23:46:48
Ale musze przyznac, ze te billboardy Kalyan Jewellers z Ash sa naprawde ladne i wyrozniaja sie na tle konkurencji
2013/06/19 05:38:30
Ash jest krolowa – bezdyskusyjnie ;) Ilosciowo tez!
2013/06/22 10:15:25
Asiaya, oto link (jestem w trakcie przenosin, więc niektóre linki prowadzą jeszcze do bloxa, ale powoli to zmnieniam :))
2013/06/25 19:22:40
Przyglądałam się w tym roku tym naszym billboardom na Śląsku i w Małopolsce… Zwłaszcza na Śląsku kwitną one tam gdzie popadnie, reklamy w każdym rozmiarze, takie często biedne, chałupnicze… D. mówi, że to po prostu wczesny kapitalizm się tak objawia, i pewnie coś w tym jest, kiedy oglądam zdjęcia Paryża z XIX wieku to właśnie reklamy rzucają się w oczy, ogromne, na całych budynkach, chociaż dzisiaj pełne staroświeckiego uroku. A te indyjskie, które tu pokazujesz – egzotyczne czyli ciekawe :)
Gość: Jula, aeak148.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/07/29 09:33:48
Niesamowite Indie
Gość: , client-86-31-248-243.oxfd.adsl.virginmedia.com
2013/09/07 17:08:50
Dziwne… wlasnie jak tylko natrafilam na Twojego bloga, zaczelam czytac, za oknem jechalo auto i ktos sluchal muzyki indyjskiej… :) Pozdrawiam Cie !
2013/09/15 10:29:12
Ej, a będą jakieś nowe opowieści?

You may also like