Bielszy odcień bieli

Delhi grafitti 1

Kiedy pisałam tutaj o obsesji białej skóry w Indiach, nie zdawałam sobie sprawy, że w czymś mi ona może skomplikować życie. W końcu kremów, żeli i innych specyfików wybielających kupować nie muszę.

Musiałam jednak pilnie zrobić zdjęcia do paszportu. Do tej pory robiłam mnóstwo zdjęć legitymacyjnych tutaj (potrzebne do wszystkiego – internetu, telefonu, etc.), ale w większości na potrzeby albo firm, albo urzędów indyjskich, które nie wybrzydzają i wezmą każdą fotę, byleby było widać, że człowiek, nie małpa.

Paszport jednak to nie przelewki, wymagania bardzo konkretne, a i sama nie chciałabym straszyć podobizną przez następne 10 lat.

Na początku – o święta naiwności!- poszłam po prostu i poprosiłam o zdjęcie paszportowe. Okazało się być niezgodne z normami, które ambasada umieściła na swojej stronie. No dobra, gupia ja, powinnam była iść z rysunkiem-wzorem.

Poszłam z wydrukiem instrukcji. Zrobił zdjęcie, było wymiarowe, tylko… wyglądałam na nim jak śmierć na chorągwi – blada, z zapadniętymi policzkami i podkrążonymi oczami. Sir się ze mnie śmiał, że przypominam jakieś emo, neogotycką pannę, coś w tym stylu. Indyjscy fotografowie mają po prostu i aparaty, i oświetlenie ustawione na rozjaśnianie ciemnejszych oblicz, po czym w Photoshopie rozjaśniają je jeszcze bardziej i zwiększają kontrast (czyszcząc niedoskonałości cery przy okazji :))

Dzisiaj spytałam dwie znajome, czy znają jakichś fotografów, którzy wiedzą, co to znaczy „nie wybielać”. Jedna poleciła mi miejsce w dzielnicy ambasad („oni tam znają wszystkie normy, bo robią głównie zdjęcia do wiz”). Pojechałam, znalazłam, zakład mieścił się w jednym małym pomieszczeniu wraz z pralnią. Na ścianie wisiały zdjęcia paszportowe podpisane nazwami krajów (myślałam, że panuje w tym temacie większa standaryzacja, prawdę mówiąc).

Mina mi dopiero zrzedła, gdy pan kazał usiąść na swoim krześle (wtedy zauważyłam za jego plecami zszarzałą, brudną – niegdyś białą – zasłonę), wyciągnął zwykłego kieszonkowego Coolpixa i strzelił mi lampą prosto w oczy. Rzuciłam okiem na zdjęcia: nie dość, że były krzywe, zza szmaty wyzierała ściana, to miałam jedną wielką plamę światła zamiast okularów. Podziękowałam i poszłam na Khan Market, żeby poszukać drugiego z polecanych fotografów.

Wchodzę do przyjemnie schłodzonego pomieszczenia wprost z rozgrzanej ulicy, patrzę, mają specjalne miejsce do robienia zdjęć, sprzęt. Mówię, po co przyszłam, siadam na stołeczku i proszę: „Please, not so white!” i upewniam się jeszcze: „Aća?” (dobrze?), „Aća, aća, thick hai” (dobrze, dobrze, OK) – kiwamy oboje głowami.

Następnie proszę, żeby mi pokazał zdjęcia na ekranie i widzę, że są… prześwietlone. On mnie zapewnia, że wszystko jest OK, to „się zrobi” w Photoshopie. Mhm, owszem, przyciemnili po całości i udało im się uzyskać mój „normalny” odcień skóry, ale włosy przy tym mam… kruczoczarne (w rzeczywistości ciemny blond). No trudno, niech i tak będzie…

Po tym wszystkim zaliczyłam jeszcze wizytę w ambasadzie, złożyłam wniosek i zapłaciłam za nowy paszport – bagatela – 7500 rupii (ok. 500 zł). Drogo sobie liczy nasze państwo za usługi dla emigracji…

Komentarze:
chihiro2
2012/05/17 22:00:20
Ale przygody! A zdawałoby się, że zrobienie zdjęcia paszportowego nie jest wyczynem ponad siły fotografa… Ja na każdym wyglądam strasznie, jakbym samym wzrokiem miała zabić (nie wolno się choćby odrobinę uśmiechać!), ale jakby mnie jeszcze wybielano, to byłby dramat.
Fakt, że każdy kraj ma swoje wytyczne, Europa chyba jest zuniformizowana pod tym względem, ale np. zdjęcia bangladeskie robi się na niebieskim tle, a do Iranu (nawet do zdjęcia wizowego) kobiety muszą założyć chustę na głowę – nie daj Boże jakiś oficjel dostrzeże Twoje włosy na zdjęciu i straci panowanie nad sobą :) Kiedyś Chińczycy robili zdjęcia na czerwonym tle, ale przyznam, że nie wiem, jak jest teraz.
stufek
2012/05/17 22:11:53
Dobrze, że nie poczerwieniałaś na twarzy z nerwów, bo dopiero grafik miałby zadanie…
Gość: Jo, 77-253-188-145.adsl.inetia.pl
2012/05/17 22:12:15
:) bielsza biel, :), za paszport faktycznie drogo policzyli, a z tą bielą, my chcemy być opaleni, a inni jaśniejsi, mnie zawsze w innych krajach Europejskich brano za Angielkę, ze względu na jaśniejszą jasną skórę :), a w krajach arabskich, wiadomo im jaśniejsze – tym większy zachwyt :)
nocna-zmiana
2012/05/17 22:20:15
Okazuje się, że w i Polsce fotografuje się po indyjsku – przed wyjazdem z ojczyzny postanowiłam sobie zrobić zdjęcia, bo nie wiedziałam, czy nie będą mi od razu potrzebne do jakiejś przepustki czy czegoś, faktycznie przydały mi się do tutejszego dokumentu tożsamości, ale lepiej, żeby go nikt zbyt wnikliwie nie oglądał, bo wyglądam na nim jak duch – jestem przezroczysta, ledwie widoczna. Nie wiem, co chciała osiągnąć pani fotografka, ale udało jej się coś, za co mogłaby zrobić karierę w Fakcie albo Superexpressie – „Zrobiłam zdjęcia paszportowe duchowi!”.
asiaya
2012/05/17 22:51:59
Chihiro, faktycznie nieciekawy jest ten schemat, a do tego zauważyłam, że „wychodzą” wszelkie niesymetryczności. Kiedyś fotograf miał większe pole do popisu, pewnie kojarzysz, jakie pozy niektórzy polecali przyjmować – jakoś tak przegięte ramię w jedną stronę, głowa odwrócona w drugą, wzrok w obłokach :). I jeśli chciał, mógł znaleźć najkorzytniejszy półprofil. Teraz niestety te reguły są bardzo sztywne. Zrezygnowałam nawet z okularów, bo nie byłam pewna, co to znaczy „za gruba oprawka”, a nie chciałąm ryzykować, że mi nie przyjmą zdjęcia. Swoją drogą nie rozumiem, dlaczego nie można się uśmiechać :)) Nie jestem pewna, ale chyba dopuszcza się nakrycie głowy z powodów religijnych (innych absolutnie nie).
Z tym wybielaniem to wiesz, problem typowy dla Indii – jedna osoba zna się na rzeczy, zrobi ustawienia w aparacie, lampach, programie, nauczy, który guzik przycisnąć, a ci obsługujący jedynie powtarzają mechanicznie i nie za bardzo wiedzą, z czym to jeść.
Tak samo jest często z fryzjerami w wielu krajach – często nie radzą sobie z włosami, które nie należą do najbardziej popularnych typów w ich okolicy.
asiaya
2012/05/17 22:58:38
Stufek, ja się w ogóle nie denerwowałam, muszę oszczędzać nerwy na ważniejsze sprawy, których nie brak. Czerwona zapewne byłam, bo jeździłam od zakłądu do zakłądu rikszą, przy niemalże 40stopniowym upale, ale co to dla Photoshopa. A może by się i przydał rumieniec, nie wygładałąbym tak niezdrowo :)
asiaya
2012/05/17 23:11:30
Jo, duża różnica między „polską” ceną (chyba 140 zł), a tą zagraniczną (nie wiem, czy wszędzie jest taka sama). Ale co zrobić, bez paszportu ani rusz :)
Tak, zabawne, że tyle osób chciałoby mieć kolor odwrotny do tego, który ma. Ale niestety nie jest to tylko kwestia estetyczna, tylko tych wszystkich konotacji z tym związanych.
asiaya
2012/05/17 23:18:23
NZ: Doradź tej Pani, żeby specjalizowała się w zdjęciach dla Indusów, jej koncepcja artystyczna z pewnością spotka się z ich dużą przychylnością :) Czy masz na tym zdjęciu jedynie blade lico, czy oprawę oczu i włosy też masz przezroczyste?
Gdy mieszkałąm w Czechach często robiłam sobie sama zdjęcia w automatach – w razie czego, mogłam mieć pretensje tylko do siebie ;)
nocna-zmiana
2012/05/18 00:04:57
Lico mam blade, aż się zlewa z tłem, jakbym nie miała żadnych rysów. W pierwszej chwili myślałam, że to zdjęcie jest nieostre, ale nie – po prostu jest z zaświatów. A włosy mi wyszły jakby pomarańczowe…
duo.na
2012/05/18 03:28:29
W ubieglym roku w Shanghaju zaplacilam mniej za nowy paszport, chyba 250zl.
Jednakze ze zdjeciem mialam problemy, bo pani fotograf choc tlumaczylam a ona zapewniala ze wie o normach zrobila o 1.5 milimetra za mala twarz (musialam tez zdjac okulary, bo pani nie potrafila dostosowac swiatla). Na szczescie vice-konsul byl ugodowy i zaakceptowal. Przy okazji mialam problem z odciskami, bo moje palce sa male i komputer nie chcial zaakceptowac choc naciskalam z calej sily:)
0meredith
2012/05/18 04:38:54
Świetna historia :) To samo usłyszałam od mamy mojego kolegi w Delhi: jesteś taka piękna, bo jesteś biała… I żeby nie wdawać się w dyskusję powiedziałam, że wcale tak nie uważam, ale dziękuję.
asiaya
2012/05/18 06:01:06
NZ, czy ona aby na tonerze nie oszczędzała? Do paszportu mogliby odrzucić. Do mniej ważnych rzeczy automat jest OK.
asiaya
2012/05/18 06:12:51
duo.na, może miałąś jakąś zniżkę, bo zajrzałąm na stronę ambasady w Szanghaju i wychodzi mi, że nawet trochę drożej, niż w Delhi? I czeka się 2 miesiące, u nas trochę krócej. Całe szczęście nie potrzebuję tego paszportu tak pilnie, więc mogę poczekać. No cóż, w cenie dostałam obsługę dwóch miłych panów i szklankę wody, w plastikowym kubku, ale podaną z wszelkimi honorami przez kamerdynera ;) Plus przeprosiny za oczekiwanie. To chyba w sumie tanio wyszło, nie? ;) Odciski chwilę zajęły, i musiałąm zmienić palec, bo na wskazującym mam fragment zniekształconych linii papilarnych („Czy gra Pani na gitarze?”:))
Widzę, że i u Ciebie nie było łatwo ze zdjęciem, ale w odróżnieniu ode mnie zdecydowałaś się drążyć do skutku :) Też zdjęłam okulary, bo po pierwsze dosyć gruba oprawka, a po drugie – no właśnie – rzucały cień na oczy przez złę ustawienie świateł.
asiaya
2012/05/18 06:24:46
Omeredith: Nie myśl, że każdy zostaje obdarowany takim komplementem tylko z powodu białej skóry :) ! To, że jasna skóra jest faworyzowana, nie znaczy jeszcze, że każdy/a biały/a wydaje im się piękny/a. Więc nie trzeba było zaprzeczać :)
almajomos
2012/05/18 07:20:26
Myślę, że jakby to była Kalkuta i akurat urzędował w swoim foto-biurze M. to by Ci zrobił dobre foto. On te „problemy” zna ha ha ;). Swoją drogą – tydzień temu składaliśmy wniosek o stały pobyt w Pl. dla M. i też mieliśmy zamieszanie ze zdjęciem.500 zeta za paszport! A nich ich!

asiaya
2012/05/18 07:34:40
Nie wątpię, bo M. jest fotografem-artystą, prawda? A czego można oczekiwać po fotografie, który wyciąga z szuflady starą „małpę” i za całe oświetlenie robi jej flesz?
Swoją drogą to ciężko chyba na tym zbić interes, bo ceny są wręcz śmieszne – od 100 rupii (niecałe 7 zł) za 10 odbitek u mnie na rynku (a ten pan ma atelier, może trochę zaniedbane, ale ma), do 250 (ok.17 PLN) za 2 wersje zdjęcia po 4 odbitki każda na Khan Market (synonim luksusu).
Jaki problem mieliście z tym zdjęciem w PL?
Gość: askag12, 39.45.187.13*
2012/05/18 10:57:02
hehe, mnie kiedys zrobili zdjecie z cieniami za plecami :) od tamtego czasu jak mi potrzebna jakas fota to robimy naszym aparatem w domu i S jedzie do znajomego fotografa z wymiarami zdjecia i tamten koles dorabia i poprawia co trzeba :) w Polsce tez tak zrobilismy, jak Hania nie chciala pozowac – w domu zrobilam jej fote na lozku, a pan fotograf przerobil to na zdjecie paszportowe :)
a z tymi lampami to na zareczynach szwagrach przekonalam sie, jak wybielaja – nie tylko twarz, ale i zeby. mialam wybielac zebicha na wesele, ale widze, ze nie ma potrzeby – z tymi ich lampami bede miala bieluskie zabki!!!!
asiaya
2012/05/18 11:42:35
Asia, kiedyś też robiłam nam zdjęcia, ale tutaj są tanie jak barszcz, więc szkoda czasu. Normalnie mi wszystko jedno, czy jestem biała, czy zielona, ale na tych mi zależało, przede wszystkim, żeby mi ich nie odrzucili i żeby nie opóźnić całej tej procedury paszportowej. Oddałam się więc w ręce hehehe fachowców.
Kiedyś chodziłam na kurs Photoshopa i facet mówił o takich fotografach, którym się nie chce stołka przestawić z kadru, bo „potem się wytnie w Photoshopie”, czyli tak, jak ten mój ostatni- rozjaśnić, żeby przyciemnić :)
duo.na
2012/05/18 12:43:28
Czekalam tylko miesiac, choc w informacji bylo, ze czeka sie do 3 mies. Moze stawki sie zmienily w tym roku. Znizki nie mialam zadnej.
asiaya
2012/05/18 13:00:43
To miałaś szczęście :)
agradabla
2012/05/18 13:27:45
a nam dzisiaj wyrobili paszport dla Mlodej – 17 EUR na miejscu
asiaya
2012/05/18 13:46:55
Sprawdziłam w Delhi: Wydanie paszportu tymczasowego małoletniemu do 5. roku życia: 300 rupii (coś ok. 20 PLN)
agradabla
2012/05/18 14:09:43
a widzisz to tu wychodzi wiecej:)
Gość: zabeata, ip-94-113-141-173.net.upcbroadband.cz
2012/05/18 15:20:45
a czeski paszport dla dziecka na 5 lat (biometryczny) jedyne 100 koron:)) chyba juz taniej byc nie moze, bardzo milo mnie zaskoczyli ze tak powiem:)ale czeka sie miesiac..pozdr.
chihiro2
2012/05/18 17:31:28
Ja wyrabiałam sobie nowy paszport w zeszłym roku w Londynie. Bardzo miło, przyjemnie, nie czeka się długo (nie pamiętam ile, ale nieszczególnie długo, kilka tygodni, 3-4 bodajże). Kosztowało mnie to 90 funtów, więc niemal 500zł – cena jak w Indiach :)
Tak, kiedyś te zdjęcia były lepsze… A swoją drogą to myślę, że w konsulacie też mają jakiś dziwny system, bo na zdjęciach nie wyszłam strasznie blado, ale w paszporcie, gdzie zdjęcie jest czarno-białe, straszę ciemnymi brwiami i kreskami na powiekach. Dobrze, że usta miałam pomalowane, inaczej pewnie by ich nie było widać. No i nos też jakoś widoczny, może przez czarne dziurki? :)
asiaya
2012/05/18 17:43:09
Agradabla: na to wychodzi :)
Beatko: To takie małe dzieci dostają paszporty na 5 lat? I L. musiał złożyć odciski palców :))? Faktycznie, tanio jak barszcz!
asiaya
2012/05/18 18:11:25
Chihiro, no proszę! Nie wiedziałąm, że potem to zdjęcie jest w czarno – białej wersji. Nie jest to chyba pomocne w identyfikacji. Z tego, co mówisz, to chyba jeszcze bardziej kontrastują te zdjęcia. Ach, już trudno, jakoś przeżyję ;)
Gość: zabeata, ip-94-113-141-173.net.upcbroadband.cz
2012/05/19 19:23:10
No tez bylam zdziwiona ze na 5 lat, bez odciskow, tylko zdjecie „specjalne”.:))Ale dla mnie bomba ze na 5 lat problem z glowy, wiem ze w PL paszport sie robi co roku (chyba do wieku 5 lat)..
asiaya
2012/05/19 19:33:16
Super! Ciekawe, czy za 5 lat będzie można go rozpoznać :))

You may also like