Blackberry – komórka dla rikszarza?

Niewiele jest przedmiotów, które tak zrewolucjonizowały świat, jak komórka. Widzę to np. za każdym razem, gdy oglądam film sprzed „epoki komórkowej”. Ileż to razy bohater gorączkowo szuka budki telefonicznej, ileż razy sprawy przybrałyby inny obrót, gdyby zainteresowani po prostu zadzwonili do odpowiedniej osoby w odpowiednim czasie!

Największą rewolucję jednak widać w tzw. krajach słabo i średnio rozwiniętych (wśród tych ostatnich są Indie). Obecnie więcej Indusów posiada telefon niż toaletę. Komórki trafiają już nie tylko pod strzechy, ale i do slumsów. Rozmowy lokalne są bardzo tanie (np. w mojej taryfie SMS kosztuje ok.7 groszy, a chyba nie jest to najtańsza możliwość) i chociaż wyjeżdżając poza swój stan, musimy się podłączyć do roamingu, zupełnie jak przy podróży zagranicznej, to i tak jest to zbawieniem dla wielu indyjskich rodzin, których członkowie (głównie ojcowie, synowie) muszą emigrować za pracą do dużych miast, zostawiając w rodzinnych wioskach dzieci (często pod opieką dziadków czy dalszych krewnych), czy żonę. Nie mówiąc już o tym, że ułatwia znalezienie pracy. Jest też często najtańszym źródłem rozrywki. Często widzę np. służących czy sprzedawców, którzy słuchają na nich muzyki lub radia.

Niektóre firmy produkują specjalne tanie modele na indyjski rynek, ale i te droższe sprzedają się świetnie. Nic dziwnego – komórka stała się następnym – po biżuterii, samochodzie itp. – symbolem statusu. Widzę więc coraz więcej smartfonów na delhijskich ulicach i młodych ludzi, którzy potrafią wydać na nie sporą część swoich dochodów. Indyjska reklama Blackberry pozornie sprawia wrażenie egalitaryzacji społeczeństwa w tym temacie, ale tak naprawdę ten tłum depczący elitom po piętach, to też jest w skali kraju śmietanka – ubrana w zachodnim stylu, choć nie biurowym.

Nie zdziwiłam się zatem, gdy Sir stwierdził z przekąsem: Chyba czas na nowy telefon. Mój stary wygląda już jak komórka rikszarza…

Komentarze
2012/03/16 08:23:56
Dwa lata temu moje dzieciaki dostaly w prezentach Iphony czy jakos tak i lekko podsmiewaly sie z mojego telefonu. Do tej pory go mam, skoro dziala, to po co zmieniac:)
Nie nadazam za technologia, czuje sie jak dinozaur:(
Gość: alamjomos, 195.117.34.5*
2012/03/16 11:26:16
Oj, komórka to już wszędzie teraz znak czasów – niemal niezbędnik… Swoja drogą, Blackberry w Pl jest bardzo mało znany. Ja poznałam go dzięki mężowi, gdzie jak piszesz Asiayo jest to populara marka.
2012/03/16 18:17:47
Duo, mi też by się nie chciało wymieniać działającego telefonu, aczkolwiek muszę przyznać, że gdy dostałam dobry telefon z pracy, szybko się przyzwyczaiłam do jego bajerów :). Oprócz tego, że spływa po mnie, co kto sobie o mnie pomyśli na podstawie mojego telefonu, odkryłam, że mniej fajne komórki mają jedną zaletę: nikt ich nie chce kraść! A mi kiedyś jedną ukradli (po 3 tygodniach użytkowania :) )
2012/03/16 18:19:57
Amishko, no właśnie – znak czasów, ale dla jednych przeskok z wieku XX w XXI, a dla niektórych Indusów, to jest jak z XV do XXI :) Najbardziej popularne smartfony w Indiach to oczywiście Samsungi :)
2012/03/17 10:03:46
No właśnie. Kradną. Mojego nikt nie ukradnie. A z bajerów telefonicznych potrzebuję wyłącznie możliwości dzwonienia i smsowania. Używam też budzika. Reszty nie tykam.
2012/03/17 11:39:57
Ja jeszcze słucham muzyki, zwłaszcza w podróży i czasami używam alarmu w kalendarzu :)
2012/03/17 12:57:17
Ciekawe, do jakiego stopnia ta reklama pokazuje klasowość Indii. Ci panowie, którzy marszczą brew, bo nie chcą śpiewać z „normalnymi ludźmi” – niesamowite!
2012/03/17 18:31:28
Katasiu, no właśnie dla mnie to trochę ściema, bo (strzelam) z 70-80% społeczeństwa tutaj jest z kadru wycięta. Niby się klasy mieszają, ale w obrębie śmietanki.
A panowie marszczą brewki, bo nie chcą, żeby ich ktoś z nizin w kostki podgryzał na tej wielkiej społecznej drabinie :)

You may also like