Pekin. Zakazane Miasto

Wiosna, moja ostatnia wiosna w Delhi, minęła galopem i znowu ulice opustoszały, okna zatrzasnęły się z hukiem, zasłony szczelnie otuliły wnętrza kojącym cieniem, a w tle pojawił się szum klimatyzatora, jedynego naprawdę skutecznego sposobu na delhijskie upały. Jest 15.00 i właśnie widzę na termometrze 45 °C. W nocy spadnie do 30°C, ale nawet to nie pozwoli wodzie w rurach wystygnąć do orzeźwiających temperatur. Elektryczny bojler już kilka tygodni temu został wyłączony. Wisi zbędny przez kilka miesięcy w roku na balkonie (sic!) pokrywając się kurzem z piaskowych burz.Swego czasu zapoczątkowałam serię porad na oswojenie upałów Jak na lato i choć dwa najbardziej uciążliwe klimatycznie indyjskie miesiące spędzałam zazwyczaj w szokująco dla […]

Continue Reading

Hipsterski Pekin. 798 Art District

Pekin. Moje turystyczne priorytety chyba nigdzie się tak dobitnie nie ujawniły, jak tam. Mając do dyspozycji jedynie dwa dni, zamiast wdrapywać się na Wielki Mur, pojechałam powłóczyć się po artystycznej i tak, owszem, bardzo hipsterskiej, dzielnicy artystycznej 798 Art District. Mieści się wśród blokowisk poza centrum miasta, na terenie byłego kompleksu fabrycznego. Ani przez moment nie pożałowałam, chociaż czułam, że pełen potencjał tego miejsca można lepiej docenić przy temperaturach bardziej dodatnich niż te, które panowały w chińskiej stolicy pod koniec grudnia i zieleni bujniejszej niż ta, która nam się zaprezentowała wówczas z przyczyn oczywistych. Zupełnie się czegoś takiego po Pekinie nie spodziewałam, więc był […]

Continue Reading

Pekin – hot or not?

Pekin wynikł nam zupełnym przypadkiem. Po prostu najtańsze opcje lotnicze Delhi – Tokio wiodą przez Chiny, a skoro już musieliśmy lądować… Znowu postanowiliśmy wykorzystać przesiadkę do odwiedzenie nowego miejsca. Dwa dni to mało, bardzo mało, aby móc poznać miasto tak odległe kulturowo, ale pierwsze wrażenie jest pierwsze i wypadło ono nadspodziewanie dobrze! Rzeczywistość okazała się o wiele łaskawsza niż moje oczekiwania, a zaskoczenia w zasadzie tylko pozytywne. Co w sumie tyleż mówi o Chinach, co o moich wyobrażeniach. Tak, przeczuwałam KOMPLIKACJE! WIZY – w Chinach ktoś odpowiedzialny za turystykę poszedł po rozum do głowy i takim, jak my – kilkudniowym tranzytowcom – zaoferował opcję darmowej 72-godzinnej […]

Continue Reading