3 filmy z Mumbajem w tle

Czasami tęsknię za Mumbajem. Mam do niego nieporównanie więcej sentymentu niż do Delhi. Wspominam naszą krótką wizytę, przeglądam zdjęcia, ale najbardziej lubię sięgnąć sobie po film czy książkę, której akcja rozgrywa się w tym mieście. Na obrazy w nich nakładam te własne, już nieco przykurzone. Myślę, że wyhodowałam sobie na prywatny użytek piękny mit. Mumbaj jak z filmu. Filmy o Mumbaju to przede wszystkim historie Mumbajczyków – tych od pokoleń i całej masy nowych, napływowych – Indusów z całego Subkontynentu. Potężna metropolia wchłonie wszystkich – brutalna, ale obiecująca wiele – jak każdy imigrancki „raj”. Zaglądanie pod kolejne podszewki jej codziennego życia […]

Continue Reading

Joanna Irzabek „Indie spółka z o.o.”

Trzeba mieć twardą skórę, żeby pisać o Indiach. Nie znam kraju, o którym by dyskutowano równie zaciekle, nieprzejednanie, do pierwszej krwi. Internet pełen jest mniejszych i większych awantur na temat: „Indie – tak czy nie?” Każdy temat, poczynając od jedzenia, bezpieczeństwa, podróży, sytuacji kobiet, a kończąc na kwestii mitycznych „prawdziwych Indii” budzi ogromne kontrowersje. Każda teza rodzi dziesiątki antytez, a wszystkie mają swoich zagorzałych zwolenników gotowych walczyć o nie do upadłego. Coraz mniej mam do tego serca, co zresztą da się zauważyć na blogu. Zapytana, dzielę się swoim zdaniem, potrafię je uargumentować, ale rękami i nogami bronię się przed wciąganiem […]

Continue Reading

Pekin. The Bookworm, czyli pekiński mól książkowy

The Bookworm przewijał się na stronach z programami kulturalnymi w Pekinie i zaintrygował mnie na tyle, że uparłam się tam pójść wcześniej nawet niż do Zakazanego Miasta. Księgarnia, biblioteka (!!), kawiarnia, restauracja, bar i miejsce imprez kulturalnych – wszystko w jednym, ale sporym, lokalu z trzema salami. Na dodatek książki po angielsku, a nie w miejscowym, jakże dla mnie hermetycznym, języku. Wiedziałam, że z zewnątrz nie prezentuje się zbyt efektownie i tak było. W środku jest za to dużo lepiej – przytulnie, przestronnie, ciepło – co nie bez znaczenia po godzinnym spacerku na mrozie. W świąteczne popołudnie nie było w nim tłumów, ale […]

Continue Reading

Madryt. Centro Centro / Matadero

Czytałam ostatnio, że słynne muzea pękają w szwach, a liczba odwiedzających je rośnie w ogromnym tempie. Muzea kocham, odkąd przekonałam się, że mogą zachwycać architektonicznie, zaskakiwać koncepcją, inspirować – do działania, tworzenia lub przynajmniej podzielenia się wrażeniami z innymi. Widzę, że koncepcje wystawiennicze coraz bardziej zmierzają w stronę organizowania kompleksowych przestrzeni, w których można nakarmić i oczy, i duszę i ciało. Można spędzić cały dzień pośród wystaw, książek, prasy, filmów, koncertów oraz posilić się nie masakrując kubków smakowych. To są prawdziwe hedonistyczne świątynie XXI wieku, miejsca, gdzie nie tylko należy bywać, ale także z niekłamaną przyjemnością – być. Na konto ostatniej wizyty w Madrycie […]

Continue Reading

Klub

Z sygnałów, jakie do mnie docierają, wnioskuję, że największą ciekawość czytelników bloga wzbudza kwestia, jak się w Indiach znalazłam i „co ja tam robię?”. Zgodnie z prawdą wyjaśniam, że przyjechaliśmy tutaj z powodu pracy mojego męża i wtedy od razu słyszę: „A Ty pracujesz?” Gdy odpowiadam przecząco, wiele osób czuje się w obowiązku zachęcania mnie, abym znalazła sobie „jakieś zajęcie”. Co dziwne, w większości są to osoby, które trafiły do mnie przez mój blog, więc teoretycznie powinny wiedzieć, że „jakieś zajęcie” – i to całkiem czasochłonne  –  mam. Sytuacja i problemy partnerów ekspackich pracowników (bo to nie tylko kobiety) to […]

Continue Reading

Delhi. Targi Książki 2014 [1]

Kto śledzi mój fejsbukowy profil, ten wie, że poprzedni tydzień upłynął mi pod znakiem Targów Książki New Delhi World Book Fair 2014 (nie, nie wyłącznie, ale odwiedziłam je kilka razy, tak jak to zapowiadałam w ubiegłorocznym wpisie). Zanim jednak napiszę o tegorocznej ich edycji – wyjątkowej, bo „polskiej” – przedstawiam Wam targową „modę”. Często otrzymuję zapytania, jak ubierają się Delhijczycy i chociaż wydaje mi się, że cały czas to pokazuję, może rzeczywiście nie poświęcam im zbyt wiele miejsca na blogu. Targi to świetna okazja również do obserwacji delhijskiej „ulicy”, bo występuje tu chyba cały jej przekrój – wiekowo, wyznaniowo, dżenderowo, etnicznie, […]

Continue Reading

Madryt – książki i wino. Tipos Infames

Madrycka Malasaña jest chyba najbardziej rozrywkową dzielnicą hiszpańskiej stolicy. Wieczorem i w nocy przewalają się tu istne korowody kolorowych tłumów, trudno wcisnąć nawet szpilkę, a ostatnich balangowiczów widziałam przemierzając rano jej ulice w poszukiwaniu miejsca na śniadanie. Wcale nie tak wcześnie. Najbardziej ją jednak lubię wczesnym popołudniem, gdy wszystkie lokale są już otwarte, ale życie toczy się w nich leniwie, jakby oszczędzano siły przed gorączką następnej nocy. Zwykły spacer w słońcu (turyści) lub cieniu (miejscowi) dostarcza wielu wrażeń – można zaglądać przez okna do butików, salonów fryzjerskich i kawiarni, można podziwiać (lub nie) styl mieszkańców, a nawet ich pupilów. Skłamałabym […]

Continue Reading

Madryt. Księgarnia/kawiarnia La Central

Od pierwszej wizyty w tym mieście poczułam się jak w domu. Jak u siebie. Madryt pachnie starymi murami i gdy złapię ten zapach w nozdrza, ogarnia mnie błoga świadomość bycia we właściwym miejscu. Wielokrotnie byłam pytana, czy chciałabym zamieszkać w Hiszpanii. I chciałabym, i boję się. Taki związek na odległość bardzo mi odpowiada: jest tęsknota, jest pasja i jest duża radość z każdego dnia spędzonego razem. Czy nie przysłoniłyby mi jej zwykłe utrapienia codziennego dnia? Wtedy, za pierwszym razem, z oszołomienia zostawiłam w taksówce reklamówkę z zakupami z wolnocłowego sklepu. Nawet nie zdążyłam się zorientować, kiedy zadzwonił telefon w hotelowym […]

Continue Reading

Mumbaj. Biblioteka z duszą

Właśnie dlatego lubię się szwendać w obcych, ale też tych całkiem – wydawałoby się – swojskich miastach!! Za każdym rogiem może czekać niespodzianka! W Mumbaju też się tak stało. Szliśmy Dadabhai Naoroji Road ( w skrócie D.N. Road), zaglądając do okien i podwórek, kiedy natknęliśmy się na bibliotekę. Mieściła się na górnych piętrach, a napis przy wejściu głosił, że jest dostępna tylko dla członków. Oraz, że intruzi będą ścigani. „Prosecuted”. Postałam chwilę pod tablicą, obmyślając strategię, po czym podeszłam do recepcjonisty i spytałam, czy jeśli wejdę, to będę „EXECUTED”. Parsknął śmiechem i zapewnił mnie, że włos mi z głowy nie spadnie! […]

Continue Reading

Zatańczyć w Indiach

Nie jestem wielką miłośniczką sztuki tańca. Na balet nawet nie mogę patrzeć z bliska, bo na widok napiętych żył odczuwam fizyczny ból i przechodzą mnie ciarki. Fascynuje mnie flamenco, ale też raczej w niewielkich dawkach. Jednak mieszkając w Indiach nie sposób ignorować tej niesamowicie ważnej części kultury. Niemal codziennie w Delhi odbywa się pokaz tańca, najczęściej któregoś z klasycznych. Nie musimy się specjalnie starać, żeby poznać kilka z nich, np bharatanatyam z południa (Tamil Nadu), kathak, taniec dworski z północy Indii, kathakali ( o którym pisałam tutaj). Nie widziałam jeszcze na żywo odissi czy manipuri, ale na pewno prędzej czy później nadarzy się okazja. Muszę tez koniecznie wspomnieć, […]

Continue Reading