Joanna Irzabek „Indie spółka z o.o.”

Trzeba mieć twardą skórę, żeby pisać o Indiach. Nie znam kraju, o którym by dyskutowano równie zaciekle, nieprzejednanie, do pierwszej krwi. Internet pełen jest mniejszych i większych awantur na temat: „Indie – tak czy nie?” Każdy temat, poczynając od jedzenia, bezpieczeństwa, podróży, sytuacji kobiet, a kończąc na kwestii mitycznych „prawdziwych Indii” budzi ogromne kontrowersje. Każda teza rodzi dziesiątki antytez, a wszystkie mają swoich zagorzałych zwolenników gotowych walczyć o nie do upadłego. Coraz mniej mam do tego serca, co zresztą da się zauważyć na blogu. Zapytana, dzielę się swoim zdaniem, potrafię je uargumentować, ale rękami i nogami bronię się przed wciąganiem […]

Continue Reading

Pekin. The Bookworm, czyli pekiński mól książkowy

The Bookworm przewijał się na stronach z programami kulturalnymi w Pekinie i zaintrygował mnie na tyle, że uparłam się tam pójść wcześniej nawet niż do Zakazanego Miasta. Księgarnia, biblioteka (!!), kawiarnia, restauracja, bar i miejsce imprez kulturalnych – wszystko w jednym, ale sporym, lokalu z trzema salami. Na dodatek książki po angielsku, a nie w miejscowym, jakże dla mnie hermetycznym, języku. Wiedziałam, że z zewnątrz nie prezentuje się zbyt efektownie i tak było. W środku jest za to dużo lepiej – przytulnie, przestronnie, ciepło – co nie bez znaczenia po godzinnym spacerku na mrozie. W świąteczne popołudnie nie było w nim tłumów, ale […]

Continue Reading

Klub

Z sygnałów, jakie do mnie docierają, wnioskuję, że największą ciekawość czytelników bloga wzbudza kwestia, jak się w Indiach znalazłam i „co ja tam robię?”. Zgodnie z prawdą wyjaśniam, że przyjechaliśmy tutaj z powodu pracy mojego męża i wtedy od razu słyszę: „A Ty pracujesz?” Gdy odpowiadam przecząco, wiele osób czuje się w obowiązku zachęcania mnie, abym znalazła sobie „jakieś zajęcie”. Co dziwne, w większości są to osoby, które trafiły do mnie przez mój blog, więc teoretycznie powinny wiedzieć, że „jakieś zajęcie” – i to całkiem czasochłonne  –  mam. Sytuacja i problemy partnerów ekspackich pracowników (bo to nie tylko kobiety) to […]

Continue Reading

Delhi. Targi Książki 2014 [1]

Kto śledzi mój fejsbukowy profil, ten wie, że poprzedni tydzień upłynął mi pod znakiem Targów Książki New Delhi World Book Fair 2014 (nie, nie wyłącznie, ale odwiedziłam je kilka razy, tak jak to zapowiadałam w ubiegłorocznym wpisie). Zanim jednak napiszę o tegorocznej ich edycji – wyjątkowej, bo „polskiej” – przedstawiam Wam targową „modę”. Często otrzymuję zapytania, jak ubierają się Delhijczycy i chociaż wydaje mi się, że cały czas to pokazuję, może rzeczywiście nie poświęcam im zbyt wiele miejsca na blogu. Targi to świetna okazja również do obserwacji delhijskiej „ulicy”, bo występuje tu chyba cały jej przekrój – wiekowo, wyznaniowo, dżenderowo, etnicznie, […]

Continue Reading

Madryt – książki i wino. Tipos Infames

Madrycka Malasaña jest chyba najbardziej rozrywkową dzielnicą hiszpańskiej stolicy. Wieczorem i w nocy przewalają się tu istne korowody kolorowych tłumów, trudno wcisnąć nawet szpilkę, a ostatnich balangowiczów widziałam przemierzając rano jej ulice w poszukiwaniu miejsca na śniadanie. Wcale nie tak wcześnie. Najbardziej ją jednak lubię wczesnym popołudniem, gdy wszystkie lokale są już otwarte, ale życie toczy się w nich leniwie, jakby oszczędzano siły przed gorączką następnej nocy. Zwykły spacer w słońcu (turyści) lub cieniu (miejscowi) dostarcza wielu wrażeń – można zaglądać przez okna do butików, salonów fryzjerskich i kawiarni, można podziwiać (lub nie) styl mieszkańców, a nawet ich pupilów. Skłamałabym […]

Continue Reading

Madryt. Księgarnia/kawiarnia La Central

Od pierwszej wizyty w tym mieście poczułam się jak w domu. Jak u siebie. Madryt pachnie starymi murami i gdy złapię ten zapach w nozdrza, ogarnia mnie błoga świadomość bycia we właściwym miejscu. Wielokrotnie byłam pytana, czy chciałabym zamieszkać w Hiszpanii. I chciałabym, i boję się. Taki związek na odległość bardzo mi odpowiada: jest tęsknota, jest pasja i jest duża radość z każdego dnia spędzonego razem. Czy nie przysłoniłyby mi jej zwykłe utrapienia codziennego dnia? Wtedy, za pierwszym razem, z oszołomienia zostawiłam w taksówce reklamówkę z zakupami z wolnocłowego sklepu. Nawet nie zdążyłam się zorientować, kiedy zadzwonił telefon w hotelowym […]

Continue Reading

Mumbaj. Biblioteka z duszą

Właśnie dlatego lubię się szwendać w obcych, ale też tych całkiem – wydawałoby się – swojskich miastach!! Za każdym rogiem może czekać niespodzianka! W Mumbaju też się tak stało. Szliśmy Dadabhai Naoroji Road ( w skrócie D.N. Road), zaglądając do okien i podwórek, kiedy natknęliśmy się na bibliotekę. Mieściła się na górnych piętrach, a napis przy wejściu głosił, że jest dostępna tylko dla członków. Oraz, że intruzi będą ścigani. „Prosecuted”. Postałam chwilę pod tablicą, obmyślając strategię, po czym podeszłam do recepcjonisty i spytałam, czy jeśli wejdę, to będę „EXECUTED”. Parsknął śmiechem i zapewnił mnie, że włos mi z głowy nie spadnie! […]

Continue Reading

Aktualizacja

Dostałam ostatnio książkę „Professional blogging for Dummies”, którą przyjęłam tak samo jak kiedyś prezent od kolegi pt.: „Mądre kobiety, głupie postępowanie”. Z mieszanymi odczuciami. Jakkolwiek jednak średnio mnie interesuje „profesjonalizowanie” się, to owszem, chciałabym, żeby to moje miejsce w sieci było funkcjonalne i estetyczne. Dowiedziałam się, że powinnam zainwestować w domenę, hosting i sporo czasu, żeby to ogarnąć od strony technicznej. Na bloxie mi całkiem dobrze. Było. Po tym, jak powiększyłam szpaltę główną i zdjęcia, co rusz natrafiam na limit miejsca do magazynowania plików. W sumie jest to 170 Mb, czyli malutko. Zaczęłam zamieszczać jedynie linki do zdjęć, ale to […]

Continue Reading

Targi zatargi

Nigdy nie chodzę nigdzie „tylko” po to, aby robić zdjęcia. Ale fakt, prawie wszędzie, dokąd chodzę, je robię. Motywuje mnie to do uważności, do zatrzymania się, do wydobycia detalu. Potem takie patrzenie staje się nawykiem, nawet bez aparatu. Wymaga to jednak innego rytmu niż zwykły spacer. Muszę się zatrzymać, czasami podejść, czasami przesunąć w lewo. Albo poczekać, aż nikt nie będzie mi wchodził w kadr. Nie dla wszystkich jest to jednak naturalne. Na zwiedzanie niedzielnych targów umówiliśmy się z dwójką znajomych, a oni z kolei dokoptowali jeszcze jedną koleżankę. Pięć osób i kilka wielkich hal do eksplorowania to przepis na […]

Continue Reading

„Wolność” – Jonathan Franzen

„Korekty” Franzena mnie zachwyciły. Nie mogłam się doczekać „Wolności”, która wiecznie była wypożyczona. W końcu dostałam ją i – to muszę przyznać – przeczytałam błyskawicznie! Można dużo zarzucać Franzenowi, ale warsztatu nie można mu odmówić. Jego powieści są przede wszystkim napisane rzetelnie, sprawnie, wciągająco. To się po prostu samo czyta! „Wolność” jednak nie zdetronizowała „Korekt” w moim osobistym rankingu, a nawet trochę mnie rozczarowała. Rozumiem, że oczekiwania wobec niej były spore. Jak napisać książkę po bestsellerze – żeby była taka sama, ale jednak już inna? Franzen jeszcze raz bierze na warsztat życie amerykańskiej rodziny. Jeszcze raz poświęca niemal każdemu jej […]

Continue Reading