Madryt. Cervecería Los Gatos

Gdy krążymy w Madrycie w tzw. Trójkącie Sztuki (Muzeum Prado, Centrum Sztuki Reina Sofía, Muzeum Thyssen-Bornemisza), staramy się unikać barów i kafejek w bezpośredniej ich bliskości. Są zazwyczaj przepełnione nieco zagubionymi turystami i mają mocno zawyżone ceny. Spokojna ulica Jezusa (calle Jesús) jest od nich oddalona zaledwie o kilkaset metrów, a proporcje miejscowych do przyjezdnych są tam diametralnie różne. Pisałam już o galicyjskiej restauracyjce Taberna Maceira, która znajduje się właśnie tutaj. To dobre miejsce na obiad. W czasie upałów jednak często główny posiłek przesuwa się na wieczorną porę, a w ciągu dnia zabijamy głód tapasami. Również głód wrażeń, bo przecież wpadamy do jednego miejsca […]

Continue Reading

Życie nocne w Hiszpanii

Im bardziej zbliża się lato i nasze coroczne Tour de Europe , tym głębiej sięgam do folderów ze zdjęciami z ostatnich wakacji i już cieszę się na następne. Czasami znajomi przylatujący do Delhi pytają mnie, co mi przywieźć i zazwyczaj nie za bardzo sobie w pierwszym momencie uświadamiam, czego mi brakuje. Poproszę nadbałtycką bryzę i hiszpańską ulicę – brzmiałaby moja pierwsza odpowiedź. Tak, życie nocne w Hiszpanii to zdecydowanie to, co chętnie zaimplementowałabym w każdym kraju. Chyba nawet udało mi się do jego braku przyzwyczaić i nie wspominałabym o nim, gdybym nie natknęła się na wzmianki na ten temat w dwóch książkach […]

Continue Reading

A Coruña 2

Dzisiaj znowu podróż do Hiszpanii – dalszy ciąg spaceru, którego początek tutaj. W drodze powrotnej zaszliśmy do Domus – Casa del Hombre – muzeum poświęconemu… człowiekowi. Nie mieliśmy tego w planach, ale spodobał mi się budynek, obok którego przechodziliśmy. Okazało się, że zaprojektował go Japończyk Arata Isozaki – architekt krakowskiego Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej „Manggha”. Na dodatek oba te obiekty powstawały w tym samym czasie, czyli już prawie 20 lat temu. Jeśli chodzi o Casa del Hombre  muszę powiedzieć, że jego architektura bez problemu wytrzymuje próbę czasu, ale ekspozycja, a przynajmniej jej niektóre elementy, wymagają małego liftingu. Nowoczesność starzeje się jednak […]

Continue Reading

A Coruña 1

Nie od dziś wiadomo, że mam słabość do nadmorskich miast. A Coruña (po galicyjsku) czy La Coruña (po kastylijsku) – to nie jest nawet miasto NAD morzem. To jest miasto NA morzu, a dokładniej na półwyspie, otoczone przez Ocean Atlantycki. Smagane wiatrem, uderzane falami, nie skąpiło nam słońca podczas naszego pobytu w lipcu zeszłego roku, a przecież słońce w Galicji to nie jest taka znowu oczywistość. Mogliśmy jednak odetchnąć po estremadurskich (i indyjskich) upałach, zaczerpnąć rześkiego, morskiego powietrza. Gdy wysiadamy z pociągu, zdumiewa mnie bryła tutejszego dworca – posępna, monumentalna, ponura. Potem dowiaduję się, że powstał w 1935 roku i […]

Continue Reading

Madryt. Taberna Maceira

Pora na kolejne miejsce w Madrycie – tym razem maleńką i bardzo przytulną restaurację/knajpkę, którą odwiedzam niemal przy każdej wizycie. „Niemal”, bo często trudno dostać tam wolny stolik, a nie zawsze chce się nam stać w kolejce. Dlatego najlepiej wybrać się do niej na obiad w ciągu tygodnia, np. po zwiedzaniu Muzeum Prado, do którego stąd bardzo blisko. Wieczorem i w weekendy misja może skończyć się fiaskiem. Ostatnio mieliśmy jednak szczęście i nie czekaliśmy długo – akurat tyle, żeby wypić aperitif przy barze i pstryknąć kilka zdjęć. W zasadzie są to dwa bliźniacze lokale, usytuowane bardzo blisko siebie, na przecinających […]

Continue Reading

Madryt – książki i wino. Tipos Infames

Madrycka Malasaña jest chyba najbardziej rozrywkową dzielnicą hiszpańskiej stolicy. Wieczorem i w nocy przewalają się tu istne korowody kolorowych tłumów, trudno wcisnąć nawet szpilkę, a ostatnich balangowiczów widziałam przemierzając rano jej ulice w poszukiwaniu miejsca na śniadanie. Wcale nie tak wcześnie. Najbardziej ją jednak lubię wczesnym popołudniem, gdy wszystkie lokale są już otwarte, ale życie toczy się w nich leniwie, jakby oszczędzano siły przed gorączką następnej nocy. Zwykły spacer w słońcu (turyści) lub cieniu (miejscowi) dostarcza wielu wrażeń – można zaglądać przez okna do butików, salonów fryzjerskich i kawiarni, można podziwiać (lub nie) styl mieszkańców, a nawet ich pupilów. Skłamałabym […]

Continue Reading

Madryt. Księgarnia/kawiarnia La Central

Od pierwszej wizyty w tym mieście poczułam się jak w domu. Jak u siebie. Madryt pachnie starymi murami i gdy złapię ten zapach w nozdrza, ogarnia mnie błoga świadomość bycia we właściwym miejscu. Wielokrotnie byłam pytana, czy chciałabym zamieszkać w Hiszpanii. I chciałabym, i boję się. Taki związek na odległość bardzo mi odpowiada: jest tęsknota, jest pasja i jest duża radość z każdego dnia spędzonego razem. Czy nie przysłoniłyby mi jej zwykłe utrapienia codziennego dnia? Wtedy, za pierwszym razem, z oszołomienia zostawiłam w taksówce reklamówkę z zakupami z wolnocłowego sklepu. Nawet nie zdążyłam się zorientować, kiedy zadzwonił telefon w hotelowym […]

Continue Reading

Bocian wylądował!

Przyzwyczajona byłam do myśli, że bocian to nieodłączny element polskiego krajobrazu. Nasz ci on!! Na wiosnę zwiastuje początek tej przyjemniejszej pory roku i jest bardzo pożądanym ujrzeć go pierwszy raz w locie. Jakie było moje zaskoczenie tego roku, gdy ujrzałam chmary wręcz bocianów w hiszpańskiej Estremadurze! „Co one tu robią? Czyżby zgubiły drogę do Polski?” – pomyślałam. Rzut oka na Wiki i wyjaśniło się – Hiszpanię zamieszkuje druga pod względem liczebności populacja bociana białego (33 tys. par). Drugie zaraz po Polsce ma się rozumieć (52 tys. par). Mam jednak wrażenie, że te hiszpańskie skupiły się głównie w Estremadurze, która tego […]

Continue Reading