Skąd się biorą pączki…

 … w Delhi? Kuchnia indyjska ma wiele odmian pieczywa, ale wszystkie mają formę placków. Mam wśród nich kilka swoich faworytów (naan!!!), nie jadamy ich jednak na codzień w domu. Najlepiej smakują prosto z patelni czy z pieca tandoori, ale w domu nie wyobrażam sobie ich codziennie smażyć. Poza tym uwielbiamy pieczywo „europejskie” i… A w ogóle, to po co ja się tłumaczę? Chcę po prostu CHLEBAAA, każdy chlebocholik mnie zrozumie! :) I tu mam dobrą wiadomość. Można kupić chleb w Delhi!!! Oczywiście nie na każdym rogu, ale mamy tu do dyspozycji piekarnię/cukiernię szwajcarską i francuską. Do tego niektóre hotele pięciogwiazdkowe […]

Continue Reading

Dzień Republiki 2013

Rajpath, kilka dni po paradzie zeszłego roku. Wszystko dzisiaj było w Delhi pozamykane na cztery spusty. Indie celebrowały Dzień Republiki. Przygotowania zaczynają się na długo przed nim. Wzdłuż Rajpath, mniej więcej dwukilometrowej reprezentacyjnej alei łączącej Bramę Indii z budynkami rządowymi i parlamentem, budowane są sektory dla publiczności, a przy odrobinie szczęścia można natknąć się na wielbłądzią kawalerię powracającą z prób. Rok temu postanowiliśmy zobaczyć słynną paradę na własne oczy. Przy zakupie biletów dostaliśmy karteczkę z dokładnymi instrukcjami. Stało tam np., że miejsce należy zająć najpóźniej do 9.30, a opuścić dopiero, gdy VIPy opuszczą swoją lożę. Zalecano też dzielenie się miejscami w autach […]

Continue Reading

Cafe Orient

Ci, którzy głębiej siedzą w blogosferze lub sami blogują, pewnie słyszeli o akcji Polskich Blogów Podróżniczych „Podróże to prawdziwy lajfstajl„. W wielkim skrócie chodzi o to, że blogi podróżnicze, które startowały w corocznym konkursie Blog Roku we własnej kategorii, zostały w tym roku wrzucone do szufladki „Lifestyle”. Protest jest wirtualnym happeningiem i rzeczywiście niektóre dzieła są zabawne. Sama wrzuciłam link do siebie na stronie konkursu, przez chwilę rzeczywiście zawahałam się nad wyborem kategorii, ale ja w ogóle mam z tym problem. Nie czuję się podróżniczką, całymi miesiącami siedzę w domu, a najbardziej interesuje mnie to, co obok. Traf chciał, że to […]

Continue Reading

Wyprawa po złote sari cz.2

Wątki tekstylne ostatnio mnie atakują ze wszystkich stron – w końcu mamy sezon świąteczno-weselny. Dlatego kończę czym prędzej temat sari – następne czekają! Wejścia do indyjskiego sklepu bardzo często strzeże odźwierny. Czasami też trzeba zostawić u niego torby z innymi zakupami. Kilka tabliczek z nazwami materiałów i przedziałem cenowym. Jednymi z najsłynniejszych są sari z Waranasi. Poniżej zdjęcie personelu sieci luksusowych hoteli Taj w sari-uniformach właśnie stamtąd. Powyżej sari z Orisy, stanu we wschodnich Indiach. Te akurat dosyć łatwo odróżnić po charakterystycznych trójkątnych zębach przy brzegach. To był drugi mój faworyt (lewa strona), ale zrezygnowałam m.in. dlatego, że materiał na bluzkę do […]

Continue Reading

Wyprawa po złote sari cz. 1

Gdybym wiedziała, czym to się skończy, może opierałabym się skuteczniej. Od dwóch lat powtarzam, że ja i sari to NO NO konstelacja. Zbyt dużo, zbyt strojnie, zbyt niewygodnie! W końcu jednak uległam (Wasza też w tym zasługa! ;) ) i szybko umówiłam się na zakupy z koleżanką Induską, prawdziwą sari-holiczką! Co ciekawe, na codzień nosi salwar kameez (bo wygodniej), ale stos sari w jej szafie rośnie i jeszcze nigdy nie widziałam jej dwa razy w tym samym. Nie dziwne! Podczas, gdy ja wybierałam „to jedyne”, ona skusiła się na cztery! Obiecała mi, że pewnego dnia pokaże mi całą swoją kolekcję. […]

Continue Reading

Pierwsze dni w Delhi. 2 lata temu

Często słyszę pytanie, czy pamiętam swoje pierwsze dni w Delhi. Tak. Bardzo dokładnie, ze szczegółami; zapachami, widokami ulicy, karaluchem na ścianie w kawiarni. To było twarde wczesnoporanne lądowanie po całonocnym locie. Pamiętam jak dziś mój szok po tym, gdy zamknęly się za moimi plecami drzwi lotniska im. Indiry Gandhi, a przede mną ukazał się widok… no właśnie – żaden, okulary mi zaparowały. Zamiast powietrza, otaczała mnie szara wilgotna wata o specyficznym zapachu. Wśród kartoników z nazwiskami, którymi wymachiwał tłumek ciemnookich mężczyzn przed nami, usiłowaliśmy znaleźć nazwisko Sir’a. Nie widzieliśmy. Ale znaleźliśmy coś, co brzmiało jak daleka jego reminescencja. Zapytaliśmy o nazwę hotelu. […]

Continue Reading

Lato w Delhi. Żar i skwar

Wyszłam na pół godziny z klimatyzowanej biblioteki na Connaught Place. Wróciłam jak z wyprawy na Saharę. Mamy 40+. Lód w cenie! Miałam ochotę porwać jedną bryłę! Ciekawe, ile czasu potrzebuje, żeby się roztopić. No proszę, nie tylko ja latam z aparatem i fotografuję każdą pierdołę. Indusi zaczynają odkrywać egzotykę własnego kraju? Nic mnie chyba jednak jeszcze nie rzuciło na kolana :) Komentarze: chiara76 2012/05/12 10:52:27 oj, rozumiem, mieliśmy tak w majówkę…wy przynajmniej macie w domu klimę… A z porwaniem bryły lodu pomysł niezły tylko chyba byś się nieźle nadźwigała;) pozdrawiam. U nas ochłodzenie, jak to na zimnych ogrodników, czyli deszcz i […]

Continue Reading

Poranki z balkonu cz.4

Chyba fajna musi być ta indyjska szkoła, skoro dzieci z taką ochotą do niej biegną. Bardzo mi sie podoba idea mundurków. Tylko w dniu urodzin nie obowiązuje :) Oczywiście w towarzystwie służącej. Pamiętam z podstawówki, że dzieci, za którymi niektóre gorliwe babcie nosiły tornistry, były pośmiewiskiem w klasie. Widać tutaj nie jest to ujmą na honorze :) Komentarze Gość: Agradabla, adsl-dyn62.78-99-144.t-com.sk 2011/03/26 19:31:30 A jak to jest z obowiazkiem szkolnym? Czy sluzaca chodzila do szkoly i w jakim zakresie ?( pyramid oczywiscie o standardy:) asiaya 2011/03/26 20:26:46 Tak jak wszystko w Indiach:teoretycznie jest obowiązek (od ponad roku dopiero, 6-14 lat), ale praktycznie nie […]

Continue Reading

Poranki z balkonu cz. 1

Jakoś tak ostatnio kultura obrazkowa panuje na blogu. Słowo jeszcze wróci, ale tymczasem, korzystając z pięknej aury (ok 23-25 stopni), staram się codziennie gdzieś wychodzić, a i sposobności ku temu coraz więcej. Tymczasem następny okruch delhijskiej codzienności – coś, co uwielbiam. Codziennie rano na balkonie znajduję świeżą prasę. Co prawda zamówiłam tylko jeden tytuł, ale dostaję dwa: „Times of India” i „Hindustan Times„. Raz w miesiącu przychodzi pan z fakturą – na całe 110 rupii ( ok. 7 PLN – tak, za cały miesiąc :)) ). Zgłosiłam mu nawet, że dostajemy dwa tytuły zamiast jednego, ale popatrzył na mnie zdziwiony i […]

Continue Reading

Roraty

5.40…Noc, jak by nie było. Śpię w najlepsze, gdy nagle do mojego snu wkradają się jakieś dziwne dźwięki: mantryczna muzyka, bębenki… Przewracam się na drugi bok, ale nie znikają. Wprost przeciwnie, są coraz bardziej natarczywe, głośniejsze. Nie ma rady, wstaję, podchodzę do okna. Nic nie widać, ale brzmi to jak jakaś procesja przechodząca boczną uliczką. Na pewno mają mikrofon i głośniki, gdyż dźwięk staje się w pewnym momencie ogłuszający, ale zaraz zaczyna cichnąć w oddali. Kładę się z powrotem, a w głowie nadal mi dudnią te mantry. Kto do cholery – myślę sobie – zrywa się na modły o 5.00 […]

Continue Reading