Słaba kawa i mocna herbata

Dzień pod znakiem nadrabiania prasowych zaległości, a do tego, jak wiadomo, niezbędny kubek mocnej czarnej kawy. O dobrą kawę nie jest tu łatwo, ale nie poddaję się. Poniżej kawiarnia sieciówki Coffee Day z widokiem na rozkopane chodniki Connaught Place  i jej szalona oferta gastronomiczna. :)) Czułam się bardziej jak w jakiejś kebabowni, niż w kawiarni. Natomiast łatwiej jest znależć miejsce, gdzie  można się napić wspaniałych, bardzo aromatycznych herbat i na pewno będę ten temat eksplorować. Komentarze archiwalne (nowe w Disqusie poniżej): asiakusy 2010/09/26 08:36:07 Z czasem znajdziesz i dobrą kawę :) agradabla 2010/09/27 19:39:41 zapomnij o pustych kopertach! Pisz. Wrocilam po tygodniu w Pradze […]

Continue Reading

Delhi – jawa czy sen?

Co widzicie oczami wyobraźni myśląc „miasto”? Nowojorskie wieżowce, praskie bruki czy warszawskie tramwaje? Zawsze mnie fascynowały miasta, uwielbiam się włóczyć ulicami zaglądając do wystawowych okien, przesiadywać w wielopiętrowych księgarniach (Traffic nie do przebicia, ale i Empik, i Thalia, FNAC czy Kanzelsberger), popijać kawę w fotelu z widokiem na ulicę. Duże miasta mają tą zaletę, że zawsze pozostaje coś do odkrycia i można urządzić sobie wycieczkę w nieznane za cenę tramwajowego biletu. Jednak każde do tej pory poznane miasto działało na podobnych zasadach: wystarczyło na początku rozgryźć parę kwestii, a dalej już było „z górki”. Nie z Delhi te numery! Spacery? […]

Continue Reading

Delhi – ciężkie lądowanie

Nie, z samolotami Lufthansy wszystko w porządku :) Lot sam w sobie bardzo przyjemny, i to mówię ja, osoba, która nienawidzi latać! Brand new terminal 3 lotniska im. Indiry Ghandi w Delhi też ok, chociaż w życiu nie widziałam hali przylotów wyłożonej w całości grubą puszystą wykładziną dywanową. Średnio się po tym ciągnie walizki na kółkach, ale może właśnie to taka metafora miękkiego lądowania. Na tych rozległych połaciach dywanowych rozstawione są tu i ówdzie krzesełka – zwyczajne, biurowe na kółkach albo zwykłe plastikowe ogrodowe, a siedzący na nich panowie w wojskowych mundurach ucinają beztrosko pogawędki. Tylko widok karabinów powstrzymał mnie przed wyciągnięciem aparatu. […]

Continue Reading

Zawiesiłam się…

Wybaczcie, że tak długo zwlekam z aktualizacją bloga. Musiałam się gruntownie przeprogramować mentalnie, bo mój system operacyjny absolutnie nie przystawał do zastanej rzeczywistości :) Nadal nie przystaje, ale powoli ruszamy…na BIOSie, póki co :) Delhi to jeden wielki chaos i w głowie też mam chaos. Myślałam,że po paru dniach mi się to poukłada, załapię, o co chodzi, ale widzę, że to nie stanie się tak szybko. Każdy dzień przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, dlatego będzie tu więcej impresji niż kompleksowych opracowań. Niektórzy potrafią się zrelaksować i na ruchliwej ulicy…

Continue Reading