Zwykły człowiek i wielka polityka

W tym tygodniu odbyły się wybory do lokalnego, delhijskiego parlamentu ( w kilku innych stanach również, ale ograniczę się do najbliższego i chyba najbardziej znaczącego podwórka). Dzisiaj okazało się, że rządząca do tej pory ( trzy kadencje, od 1998 roku!!) partia Indyjski Kongres Narodowy poniosła sromotną porażkę i zajęła dopiero trzecie miejsce z dużą różnicą do wygranych. Nie pierwszy to raz i trochę im się przyda zejście na ziemię, zwłaszcza, że za kilka miesięcy wybory do Parlamentu Indyjskiego. Najwięcej miejsc zdobyła opozycyjna Indyjska Partia Ludowa BJP (w wielkim skrócie: prawicowa, nacjonalistyczna i konserwatywna). Jednak największą niespodzianką (ale chyba tylko dla „zasiedziałych”polityków, […]

Continue Reading

Indyjska panna młoda cz.4

fot.:Induska bawiąca się na weselu kuzyna w Delhi Indyjska panna młoda nie może zapomnieć o odpowiedniej dekoracji stóp. Odgrywają one ważną rolę podczas zaślubin. To właśnie na jej palce stóp, a nie dłoni, pan młody zakłada  ślubne obrączki / pierścienie. Uwaga jest na nie skupiona również podczas powitania w domu pana młodego – odtąd jej domu. Tuż za progiem czeka na nią mały garnczek ryżu, który panna młoda powinna prawą stopą przewrócić tak, aby ryż się rozsypał. Symbolizuje to pomyślność i dostatek, jakie wniesie do domu młoda żona. HENNA / MEHENDI Stopy, tak samo jak ręce, zdobione są ornamentami malowanymi […]

Continue Reading

Indyjska panna młoda cz.3

HENNA / MEHENDI Zdobienie skóry wzorami malowanymi henną jest tradycją chętnie pielęgnowaną przez Induski przy każdej okazji: świętach, imprezach rodzinnych i oczywiście weselach. Na początku zaskakiwał mnie widok bardzo zachodnio ubranej młodej kobiety (np. na lotnisku), u której na nadgarstku, pod rękawem marynarki można było dostrzec brązowe ornamenty. Dzisiaj wydaje mi się, że właśnie w takim zestawieniu wygląda najlepiej. Uwaga, lansuję się: Malowanie ich jest przy tym okazją do świętowania – głównie w damskim gronie – tuż przed ślubem. Imprezę tą, zwaną mehndi, często łączy się z inną, poświęconą muzyce i tańcom – sangeet. Zaprasza się mehndi wallah, wybiera z […]

Continue Reading

Diwali 2013. Uwag kilka

Czwarte Diwali w Delhi za nami!! Czwarta runda zakupów, zawieszania światełek, podziwiania światełek innych, otrzymywania prezentów, dawania prezentów, podskakiwania przy wybuchach petard. Przed Diwali należy odświeżyć domostwa, kupić nowe ubrania, rozdać pracownikom premie. Sami pukają do drzwi i niektórych widziałam pierwszy raz na oczy. Mamy tu np. pana, którego zadaniem jest spacerowanie po osiedlu w nocy z gwizdkiem w zębach, z którego zresztą robi użytek dosyć często i donośnie. W  Hiszpanii również istniała taka profesja: „el sereno” chodził po zmroku, czuwał nad oświetleniem ulic i nawoływał do zamykania domostw. Miał alarmować przed złodziejami i pożarami. Często posiadał klucze do bram w […]

Continue Reading

Indyjska panna młoda cz.2

Biżuterii, którą dźwiga na sobie Induska podczas zaślubin, nie sposób opisać w jednym poście! Zacznę więc od głowy, na której ilość dekoracji przyprawia o – nomen omen – zawrót tejże. MAANG TIKKA Wisiorek na łańcuszku zakończonym haczykiem. Jest biżuteryjną wersją bindi. Umiejscowienie tikki nie jest przypadkowe. Według tradycji hinduskiej na środku czoła, nieco powyżej brwi znajduje się jedna z ćakr, czyli miejsce, gdzie krzyżuje się i gromadzi energia. Jest to adźńa, inaczej zwana „trzecie oko„, „wewnętrzne oko”. Symbolizuje poznanie intuicyjne, percepcję pozazmysłową. Wiązana jest ze zdolnościami parapsychologicznymi, ale także z kontrolowaniem zmysłów i jednością żeńskiej i męskiej energii. Podejrzewam jednak, że […]

Continue Reading

Indyjska panna młoda cz.1

Obiecałam kiedyś Chiarze, że napiszę co nieco o indyjskiej biżuterii. Zbliża się Diwali oraz sezon ślubów, więc – jak już TUTAJ pisałam – właśnie teraz Indusi dokonują najwięcej jubilerskich zakupów, co winduje ceny złota na całym świecie. Nie dziwne – Indie są największym konsumentem tego kruszcu, a w indyjskich domostwach (a dokładnie sejfach, które są tu naprawdę powszechne wśród bogatszej klasy średniej wzwyż) zalega 18 tys. ton złota o wartości setek miliardów dolarów: częściowo w sztabkach, a częściowo… no właśnie w biżuterii, którą Induski od czasu do czasu chętnie „wyprowadzają na spacer”. Indusi kochają złotą biżuterię miłością bezgraniczną i chociaż […]

Continue Reading

Mumbaj. Biblioteka z duszą

Właśnie dlatego lubię się szwendać w obcych, ale też tych całkiem – wydawałoby się – swojskich miastach!! Za każdym rogiem może czekać niespodzianka! W Mumbaju też się tak stało. Szliśmy Dadabhai Naoroji Road ( w skrócie D.N. Road), zaglądając do okien i podwórek, kiedy natknęliśmy się na bibliotekę. Mieściła się na górnych piętrach, a napis przy wejściu głosił, że jest dostępna tylko dla członków. Oraz, że intruzi będą ścigani. „Prosecuted”. Postałam chwilę pod tablicą, obmyślając strategię, po czym podeszłam do recepcjonisty i spytałam, czy jeśli wejdę, to będę „EXECUTED”. Parsknął śmiechem i zapewnił mnie, że włos mi z głowy nie spadnie! […]

Continue Reading

Mumbaj. Reszta

Na spacery nie było wiele czasu, dlatego korzystaliśmy chętnie z taksówek. Jedyną różnicą między nimi, a tymi delhijskimi były zewnętrzne liczniki. Nawet w Colabie można było spotkać miejsca ze stertami śmieci, ale powiedzmy, że były one pod kontrolą,… … czego raczej nie można powiedzieć o innych częściach miasta. Nie wywarło to na nas wielkiego wrażenia – chyba już się przyzwyczailiśmy do takich widoków w Delhi. Mi natomiast bardzo podobały się mumbajskie kamienice, nawet te w opłakanym stanie. Zawsze się zastanawiałam, po co tyle krat w tych indyjskich oknach. I to wcale nie bogatych domach. Czasami muszą chronić przed wszędobylskimi i […]

Continue Reading

Mumbaj. Fort

Z Colaby skierowaliśmy się na północ, w stronę dzielnicy Fort… … zatrzymując się po drodze w słynnym Cafe Mondegar, założonym przez Irańczyków ponad 140 lat temu, a przez Mumbajczyków pieszczotliwie zwanym “Mondy’s”. Nie mam żadnego zdjęcia jego wnętrza, ale można je obejrzeć tutaj. Tuż przed nim rozciąga się Colaba Causeway z całym mnóstwem sklepików i straganów. Na jednej ze spokojnych ulic spotykamy grupkę dzieci chlapiących się wodą i kąpiących się w kałuży utworzonej w wyrwie chodnika. Miały przy tym tyle uciechy, jakby co najmniej bawiły się w jakimś wodnym parku rozrywki z wybajerzonymi ślizgawkami! Jeszcze jeden dowód na to, że […]

Continue Reading

Mumbaj. Colaba.

To było prawie rok temu. Wpadliśmy do Mumbaju na chwilę, w drodze do Kerali.  Trudno mi wytłumaczyć, co ma Mumbaj, a czego nie ma Delhi, a co sprawiło, że wolałabym mieszkać tam, a nie tu. To na pewno bliskość morza, które ma dla mnie nieodparty urok. Ale nie tylko. Bieda i brud jest tu tak samo widoczna, jak w Delhi, a może nawet bardziej, więc dlaczego? Myślę, że to sama struktura miasta – no właśnie – bardzo „miejska”. Oczywiście udało nam się zobaczyć jedynie kawałeczek centrum i o nim mówię. Jednak nawet taki kawałek w Delhi bardzo by mnie uszczęśliwił. […]

Continue Reading