Poranki z balkonu cz. 1

Jakoś tak ostatnio kultura obrazkowa panuje na blogu. Słowo jeszcze wróci, ale tymczasem, korzystając z pięknej aury (ok 23-25 stopni), staram się codziennie gdzieś wychodzić, a i sposobności ku temu coraz więcej. Tymczasem następny okruch delhijskiej codzienności – coś, co uwielbiam. Codziennie rano na balkonie znajduję świeżą prasę. Co prawda zamówiłam tylko jeden tytuł, ale dostaję dwa: „Times of India” i „Hindustan Times„. Raz w miesiącu przychodzi pan z fakturą – na całe 110 rupii ( ok. 7 PLN – tak, za cały miesiąc :)) ). Zgłosiłam mu nawet, że dostajemy dwa tytuły zamiast jednego, ale popatrzył na mnie zdziwiony i […]

Continue Reading

Roraty

5.40…Noc, jak by nie było. Śpię w najlepsze, gdy nagle do mojego snu wkradają się jakieś dziwne dźwięki: mantryczna muzyka, bębenki… Przewracam się na drugi bok, ale nie znikają. Wprost przeciwnie, są coraz bardziej natarczywe, głośniejsze. Nie ma rady, wstaję, podchodzę do okna. Nic nie widać, ale brzmi to jak jakaś procesja przechodząca boczną uliczką. Na pewno mają mikrofon i głośniki, gdyż dźwięk staje się w pewnym momencie ogłuszający, ale zaraz zaczyna cichnąć w oddali. Kładę się z powrotem, a w głowie nadal mi dudnią te mantry. Kto do cholery – myślę sobie – zrywa się na modły o 5.00 […]

Continue Reading

Słaba kawa i mocna herbata

Dzień pod znakiem nadrabiania prasowych zaległości, a do tego, jak wiadomo, niezbędny kubek mocnej czarnej kawy. O dobrą kawę nie jest tu łatwo, ale nie poddaję się. Poniżej kawiarnia sieciówki Coffee Day z widokiem na rozkopane chodniki Connaught Place  i jej szalona oferta gastronomiczna. :)) Czułam się bardziej jak w jakiejś kebabowni, niż w kawiarni. Natomiast łatwiej jest znależć miejsce, gdzie  można się napić wspaniałych, bardzo aromatycznych herbat i na pewno będę ten temat eksplorować. Komentarze archiwalne (nowe w Disqusie poniżej): asiakusy 2010/09/26 08:36:07 Z czasem znajdziesz i dobrą kawę :) agradabla 2010/09/27 19:39:41 zapomnij o pustych kopertach! Pisz. Wrocilam po tygodniu w Pradze […]

Continue Reading

Connaught Place

Tak wygląda centrum-centrum Delhi. Zbudowany przez Brytyjczyków na początku lat 30tych XX wieku Connaught Place ma fantastyczne założenie urbanistyczne i nawet ostały się pełne uroku białe budynki, niestety wszystko w pożałowania godnym stanie. Popatrzcie:   Komentarze archiwalne (nowe w Disqusie poniżej): zabeata 2010/09/26 08:32:44 to jest centrum? hmmmm no comment;) asiaya 2010/09/28 00:08:31 Wyobraź sobie naszą konsternację pierwszego dnia :) Musieliśmy zrewidować pojęcia „miasto” i „centrum” :) Gość: AW, 86-22-n1.aster.pl 2010/10/08 12:45:21 A ja tam w sklepie Bata, kupilam sobie sandaly nie do zdarcia, ktore mam do dzis :-0 la_polaquita 2010/12/03 14:46:02 Trochę jak po powodzi… asiaya 2010/12/03 17:01:55 @AW: sorry, gdzies […]

Continue Reading

Delhi – jawa czy sen?

Co widzicie oczami wyobraźni myśląc „miasto”? Nowojorskie wieżowce, praskie bruki czy warszawskie tramwaje? Zawsze mnie fascynowały miasta, uwielbiam się włóczyć ulicami zaglądając do wystawowych okien, przesiadywać w wielopiętrowych księgarniach (Traffic nie do przebicia, ale i Empik, i Thalia, FNAC czy Kanzelsberger), popijać kawę w fotelu z widokiem na ulicę. Duże miasta mają tą zaletę, że zawsze pozostaje coś do odkrycia i można urządzić sobie wycieczkę w nieznane za cenę tramwajowego biletu. Jednak każde do tej pory poznane miasto działało na podobnych zasadach: wystarczyło na początku rozgryźć parę kwestii, a dalej już było „z górki”. Nie z Delhi te numery! Spacery? […]

Continue Reading

Delhi – ciężkie lądowanie

Nie, z samolotami Lufthansy wszystko w porządku :) Lot sam w sobie bardzo przyjemny, i to mówię ja, osoba, która nienawidzi latać! Brand new terminal 3 lotniska im. Indiry Ghandi w Delhi też ok, chociaż w życiu nie widziałam hali przylotów wyłożonej w całości grubą puszystą wykładziną dywanową. Średnio się po tym ciągnie walizki na kółkach, ale może właśnie to taka metafora miękkiego lądowania. Na tych rozległych połaciach dywanowych rozstawione są tu i ówdzie krzesełka – zwyczajne, biurowe na kółkach albo zwykłe plastikowe ogrodowe, a siedzący na nich panowie w wojskowych mundurach ucinają beztrosko pogawędki. Tylko widok karabinów powstrzymał mnie przed wyciągnięciem aparatu. […]

Continue Reading

Zawiesiłam się…

Wybaczcie, że tak długo zwlekam z aktualizacją bloga. Musiałam się gruntownie przeprogramować mentalnie, bo mój system operacyjny absolutnie nie przystawał do zastanej rzeczywistości :) Nadal nie przystaje, ale powoli ruszamy…na BIOSie, póki co :) Delhi to jeden wielki chaos i w głowie też mam chaos. Myślałam,że po paru dniach mi się to poukłada, załapię, o co chodzi, ale widzę, że to nie stanie się tak szybko. Każdy dzień przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, dlatego będzie tu więcej impresji niż kompleksowych opracowań. Niektórzy potrafią się zrelaksować i na ruchliwej ulicy…

Continue Reading