Tajska ulica cz.1

Bardzo przyjemnie zwiedza się „egzotyczne” kraje z pozycji ignoranta. Patrzysz i widzisz domy, samochody, ludzi, a oni mają ubrania takie, siakie czy owakie. Podoba się lub się nie podoba. Proste i wygodne w użyciu. Tak właśnie chciałam widzieć Tajlandię. Indie są twardym orzechem do rozgryzania, w wakacje chciałam… odpocząć, również od myślenia i uporczywego dociekania. Na początku wydawało się to nawet realne, zachwyciłam się Bangkokiem, łatwością poruszania się po nim, piękną pogodą, pysznym jedzeniem, czystością, uśmiechniętymi ludźmi. Całokształtem. Uwielbiam miasta i Bangkok z całą pewnością nim jest, więc miałam dużą radochę. Z czasem jednak zaczęły pojawiać się pytania „Skąd to?”, […]

Continue Reading

Witajcie w Nowym Lepszym Roku!

Że Świąt i Sylwestra nie chcę spędzić w Delhi – to wiedziałam na pewno. Natomiast nie byłam pewna, czy do tego czasu indyjscy urzędnicy ukończą skomplikowany kilkumiesięczny proces przedłużania mojej wizy. Aż jeden papier i jedna pieczątka. Chyba szybciej zostałabym rezydentką Szwajcarii. Tradycyjnie urlop zimowy poświęcaliśmy na krótki wypad „w Indie”, ale tym razem – nie ukrywam, że głównie z powodu przymusowych i jakże frustrujących interakcji z pewnymi tej nacji przedstawicielami, oraz dramatycznie nadwyrężonych przy tym zasobów cierpliwości – zdecydowaliśmy się polecieć dalej. Dalej na Wschód. Ale nie za daleko, bo to raptem kilkanaście dni. Poszliśmy po najmniejszej linii oporu i […]

Continue Reading