Curry vs. curry vs. curry

Dla niektórych oczywista oczywistość, ale chyba warto przypomnieć, bo zauważyłam, że często te pojęcia są mylone:

Curry jako przyprawa – napowszechniejsze chyba użycie w języku polskim. Oznacza sproszkowaną mieszankę przypraw. Nazwa ta została rozpowszechniona przez brytyjskich kolonizatorów, którzy zabieralii ze sobą przyprawy w takiej postaci do ojczyzny. W Indiach mieszanka przypraw to masala. Istnieje baaardzo wiele ich odmian, są sprzedawane w paczkach – jako całe przyprawy, które po uprażeniu można utrzeć w moździerzu lub zmielić lub już jako gotowy proszek.

Curry jako danie – w takim użyciu występuje w Indiach. Bardzo uogólniając – coś w rodzaju gulaszu: warzywa/mięso/ryby duszone w sosie, oczywiście w towarzystwie wielu przypraw. Odmian jest całe mnóstwo – w zależności od kraju (występują w wielu krajach Azji, najbardziej znane są chyba tajskie), regionu itp. Curry z Goa, a curry z Kerali to dwie różne historie.

Liście curry – mogą, ale nie muszą wchodzić w skład mieszanki przypraw, mogą, ale nie muszą byc dodawane do curry-dania.

No, to chyba wszystko jasne :)

Komentarze
2012/02/28 11:47:39
Dobrze, że to wyjaśniłaś. Pamiętam, jak kiedyś przekonywałam mojego tatę, który jest bardzo zachowawczy jeśli chodzi o kuchnie Azji, że powiedzenie „nie lubię curry” (gdy raz w życiu zjadło się coś curry-podobnego) nie ma racji bytu. Zwłaszcza, że nawet curry jako potrawa jest bardzo inna w smaku od regionu do regionu, no a curry indyjskich nie da się w ogóle porównać z tajskimi czy japońskimi (to trzecie najpopularniejsze, które przychodzi mi do głowy, bardzo powszechne w Japonii jest katsu curry, które Brytyjczycy rozpropagowali w Japonii pod koniec XIX w.). A są jeszcze curry filipińskie, bangladeskie, pakistańskie, afgańskie – każde smakuje inaczej.
2012/02/28 14:49:00
A potrawa, która jest znana jako curry, nosi też nazwę salan. Np. u mnie w domu gotuje się salan, a nie curry. Więc curry to są tylko te liście i to też nie jestem pewna, czy tak się na nie mówi, czy nie jakieś tam patti (liście), reszta to masale :)
Wygląda na to, że to podobnie jak z Cyganami – nazwa nadana przez obcych i upraszczająca :)
2012/02/28 17:59:41
Chihiro, osobiście uwielbiam wszelkie curry! W zasadzie każda chyba kuchnia ma takie potrawy. Moim zdaniem niemiecki Eintopf to też coś na zasadzie curry, tak samo meksykańskie chilli con carne, etc.
Co do masali – curry – problem chyba polega na tym, że ta mieszanka dostępna w Europie jako curry powder jest chyba dosyć zunifikowana. Stąd pewnie ktoś może mieć wrażenie, że curry to zawsze to samo. A to w gruncie rzeczy zestaw jak np. zioła prowansalskie albo przyprawa do bigosu :)
Zapomniałam o japońskim curry! Może dlatego, że znam tylko ze słyszenia.
2012/02/28 18:12:10
Asiu, nie znałam „salan”!
Mi się wydaje, że jest łatwiej wprowadzić nowe pojęcie, niż naprostować błędne (lub niekompletne) użycie, jak w tym przypadku.
Innym przykładem błędu zakorzenionego w tradycji jest tytuł sławnych obrazów Goi Maja naga/ubrana. Na wikipedii to jest wytłumaczone, ale już chyba nie do odkręcenia :) I takich kwiatków jest zapewne więcej.
2012/02/28 22:27:06
Masz rację. Jeśli uznać curry po prostu za mieszankę przypraw, to w każdej kuchni jest taki jednogarnkowiec :)
Japońskiego curry też nie jadłam jeszcze nie spotkałam tego dania bez mięsa, chyba nie ma wersji wegetariańskiej niestety.
Ciekawe jest pochodzenie słowa curry (domyślne, bo pewności nie ma), sprawdziłam na wikipedii, wersji angielskiej. Kto by pomyślał, że może sięgać XIV wieku? en.wikipedia.org/wiki/Curry#Etymology
2012/02/29 06:51:39
CHihiro, widziałam! Rzeczywiście bardzo ciekawe, chociaż to niepotwierdzone i raczej trudne do potwierdzenia hipotezy. Słyszałam też, że polski być może jest bardziej spokrewniony z sanskrytem niż z niemieckim :))pl.wikipedia.org/wiki/Sanskryt
2012/02/29 17:33:17
Asiu, no proszę :) To zdecydowanie bardziej odpowiada mojemu wyobrażeniu niż pokrewieństwo z jęz. niemieckim :)
2012/02/29 19:27:53
a curry jako przyprawa w proszku nie powstaje z korzenia rosliny? Tak jak ma sie liscie curry/neem.. a co widzialysmy na spice market, takie zolte, w workach kolo haldi?

Nigdy nie myslalam o curry jako mieszance, ale pojecie moze byc faktycznie mylace :)
na wiki curry plant widnieje takie zdanie wstepne:
This article is about Murraya koenigii, an aromatic leaf often used in Indian cuisine. For Curry Plant, see Helichrysum italicum. For the dish or sauce, see Curry.

Liscie curry, suszone, czesto dodaje do moich curry ;) ja na taka baze pod indyjska potrawe mowie masala po prostu :) jakos curry dla mnie to przyprawa tylko :) bo wlasnie tyle jest tych roznych curry, ze nazwanie chociazby dhaalu i saag paneer tak samo mi zwyczajnie nie pasuje :) ale wszystko to zaczynam gotowac podobnie, wlasnie szykujac masale :)

2012/03/01 06:34:34
Chihiro: :))
Lusin: To żółte to była, według mnie, kurkuma (turmeric), czyli jeden z podstawowych składników curry powder, ale tych sprzedawanych na Zachodzie (to też jest napisane w Wiki: Most commercial curry powders available in Britain, the U.S. and Canada, rely heavily on ground turmeric, in turn producing a very yellow sauce. Lesser ingredients in these Western yellow curry powders are often coriander, cumin, fenugreek, mustard, chili, black pepper and salt. By contrast, curry powders and pastes produced and consumed in India are extremely diverse; some red, some yellow, some brown; some with five spices and some with as many as 20 or more.
A to Helichrysum italicum to już w ogóle z innej bajki i zresztą tam jest napisane: Although called „curry plant” it has nothing whatsoever to do with the mixture of spices used in Indian cooking, nor with the curry tree
Niezłe zamieszanie, prawda? :))
2012/03/02 17:30:19
jedno bylo kurkuma na pewno (haldi to kurkuma wlasnie, jakos przyzwyczailam sie nazywac indyjskie przyprawy indyjskimi nazwami, to przez meza) :) ale drugie cos w workach mialo inny ksztalt, myslalam, ze to moze cos innego, tez zolte bylo :) a zamieszanie faktycznie niezle z tym curry :)

ja uzywam wlasnie Murraya koenigii, czyli lisci curry :)
a dlaczego curry plant (Helichrysum italicum) ma taka wlasnie nazwe zwyczajowa to nie wiem, (wachac nie wachalam) :) chyba zeby wprowadzic jeszcze wiecej zamieszania :P

2012/03/02 19:05:13
Lusin, to nie kojarzę, co tam jeszcze żółtego było :)) Poślij mi zdjęcie, to się spytam następnym razem na tym targu!
2012/03/03 08:45:56
No tak. Niektorzy moi znajomi nadal funkcjonuja we wlasnym stanie swiadomosci, w ktorym curry, to ten typowy, zoltawy proszek, o charakterystycznym zapachu ;)
Jak mowie, ze zrobilam curry, to mnie poprawiaja, ze curry sie nie robi, tylko kupuje gotowe, w sklepie, w takich torebeczkach :D
W Polsce najlatwiej dostac te gotowa mieszanke, wiec moze dlatego?
Ja unikam i wole sama robic masale do roznych potraw. Niestety, z braku innych mozliwosci, uzywam kurkumy. Swiezych lisci, ani korzeni u nas nie ma. Trza sobie jakos radzic ;)
2012/03/03 09:24:45
No cóż, sama tkwiłam dosyć długo w tym błędzie, więc się nie dziwię :)) Jakich najczęściej przypraw używasz do tych masali? I czego nie możesz dostać w Polsce? Może poświęcisz jakiś wpis na ulubione przyprawy? :)) Ja, prawdę powiedziawszy, wolę linkować do Twojego bloga, niż sama tworzyć, bo po pierwsze nie chce mi się gotować po indyjsku, jak mam wokół gotowe ;), a po drugie i tak część przepisów nie byłaby do odtworzenia w Polsce dosłownie, bez szukania zamienników.
2012/03/03 10:30:20
Teraz mam gotowe masale, chyba ze 4 rodzaje, ktore przywiozlam z Indii. Od jednego faceta w Puszkarze dostalam masale, ktora dodaje do herbaty. Pycha!
A kiedy robie sama, to zazwyczaj uzywam ziaren kuminu, czarnej gorczycy, fenkulu, czarnuszki, kozieradki, kurkumy (w proszku), imbiru, asafetidy, kardamonu, gozdzikow, cynamonu – oczywiscie nie wszystkiego naraz ;)
Byc moze zrobie taki wpis o przyprawach, o tym jak samodzielnie zrobic masale odpowiednie do roznych potraw itp. Mam duzo zdjeci i tez chcialabym cos wrzcic na blog, ale trzeba czasu…
Nie dziwie ci sie, ze sama nie gotujesz. Tam gotowe jedzenie jest pyszne, ogolnodostepne i tanie. Tez by mi sie nie chcialo :)
2012/03/03 12:08:08
Zrób, zrób! Nie musisz się spieszyć, poczekam :)
Ja gotuję sporo w domu, codziennie właściwie, ale nie indyjskie rzeczy. Często robię tajskie curry warzywne z tego, co akurat mam w lodówce itp. Ostatnio zaczęłam nawet piec (ale raczej nie na słodko), czego wcześniej nigdy w życiu nie robiłam :) Chciałabym robić sama chleb, ale nie mogę tu dostać mąki żytniej, która ponoć jest niezbędna do takiego np. razowca. Może w Polsce na wakacjach się wproszę do kogoś na nauki :)

You may also like