Delhi – ciężkie lądowanie

Nie, z samolotami Lufthansy wszystko w porządku :) Lot sam w sobie bardzo przyjemny, i to mówię ja, osoba, która nienawidzi latać! Brand new terminal 3 lotniska im. Indiry Ghandi w Delhi też ok, chociaż w życiu nie widziałam hali przylotów wyłożonej w całości grubą puszystą wykładziną dywanową. Średnio się po tym ciągnie walizki na kółkach, ale może właśnie to taka metafora miękkiego lądowania. Na tych rozległych połaciach dywanowych rozstawione są tu i ówdzie krzesełka – zwyczajne, biurowe na kółkach albo zwykłe plastikowe ogrodowe, a siedzący na nich panowie w wojskowych mundurach ucinają beztrosko pogawędki. Tylko widok karabinów powstrzymał mnie przed wyciągnięciem aparatu.

Potem już tylko kontrola paszportów. To już moje drugie doświadczenie z indyjskimi urzędnikami po wizach i oczywiście muszą pokazać, kto tu rządzi. W tym celu stosują metodę „jestem teraz bardzo zajęty” i kartkują cokolwiek mają pod ręką. OK, niech Ci będzie, pograjmy w tą śmieszną grę, jeśli ci zależy…

Przy wyjściu mijam grupę Polaków – jesteśmy gorsi niż amerykańska stonka, jeśli chodzi o rozprzestrzenianie się. I tak trzymać!

Gdy drzwi lotniska zasunęły się za moimi plecami z delikatnym szmerem, znalazłam się…w saunie!!

Ciepło, bardzo ciepło, a jest dopiero 7.30 rano. Jednak największe wrażenie sprawiła na mnie wilgoć – mgła przyklejająca się do ciała i zaparowane okulary. W praskim ZOO jest pawilon poświęcony indonezyjskiej dżungli i powietrze jest dokładnie takie same.

Welcome to India…

Komentarze archiwalne (nowe w Disqusie poniżej):
la_polaquita
2010/12/03 14:06:10
Kiedy leciałam pierwszy raz do Bogoty, miałam przesiadkę w Caracas, i też właśnie uderzyło mnie tam ta gorąca wilgoć w powietrzu, coś zupełnie innego niż do czego jesteśmy przyzwyczajeni. Wyobrażam sobie, że długo musi trwać niż się człowiek przywyczai jakoś w tej łaźni parowej funkcjonować przy normalnych codziennych czynnościach…
asiaya
2010/12/03 17:14:40
Mnie zaskoczyło, że ta wilgoć mi nie przeszkadza. Oczywiscie najczęsciej człowiek przemieszcza się od klimy do klimy, więc może dlatego tego tak nie odczułam. Miałam klaustrofobię trochę z tego powodu i wieczorem wychodzilismy na taras na powietrze, chociaz wszyscy nas straszyli dengą.

Rozgość się, wpadaj, kiedy chcesz! Posłać Ci zaproszenie, kiedy pojawi się tu coś nowego?

Zostaw namiary!

 

You may also like