Delhi zatańczyło

One Billion Rising, akcja, która odbywała się w Polsce pod hasłem Nazywam się Miliard, miała w Delhi szczególny wymiar. Dzisiaj mijają dwa miesiące odpamiętnych wydarzeń. Ta rana się jeszcze nie zabliźniła, choć po wielu dniach ustały burzliwe protesty. Coś się jednak zmieniło, coś pękło. Temat się przebił przez warstwę hipokryzji, wstydu, ciemnoty i kołtuństwa. Uświadomiono sobie, że źle się dzieje w państwie indyjskim, bardzo źle. Prezydent Indii poświęcił temu sporo uwagi w swoim przemówieniu z okazji Dnia Republiki, podkreślając, że brutalne traktowanie kobiet jest sprzeczne z indyjskim duchem i tradycją. Zadziwiające zatem, jak wielu Indusów ma niewiele wspólnego z duchem swojego kraju!

Anoushka Shankar, instrumentalistka, córka niedawno zmarłego wirtuoza sitary Ravi Shankara, zszokowała ostatnio opinię publiczną wyznaniem, że była w dzieciństwie molestowana przez osobę, do której jej rodzice mieli pełne zaufanie. To jest zresztą smutna reguła: dzieci są najczęściej wykorzystywane przez osoby z kręgu ich najbliższych. Większość wstydzi się o tym mówić, co mnie wcale nie dziwi, biorąc pod uwagę, że w Indiach osoby stojące wyżej w hierarchii traktowane są jak święte krowy. W 2007 roku rząd sporządził raport, z którego wynikało, że aż 53% dzieci doświadczyło przynajmniej raz wykorzystywania seksualnego. Odpowiednia ustawa została uchwalona dopiero w maju 2012 roku. Kiedy zatem można liczyć na pierwsze rezultaty? Nie jestem optymistką.

Mimo to uważam, że nie należy przestać o tym mówić, a nawet krzyczeć. Kropla drąży skałę. W tej sytuacji było oczywiste, że Delhi przyłączy się do ogólnoświatowej akcji One Billion Rising. Obawiałam się dzikich tłumów i chaosu. Zaskoczył spokój, radość, muzyka i kolory. Także liczna obecność mediów. Najbardziej jednak uderzał fakt, że było to jedno z nielicznych miejsc, gdzie kobiety z tak różnych środowisk, w różnym wieku, połączyły wspólne siły. To w podzielonych i zhierarchizowanych Indiach niemal cud. Widziałam eleganckie, młode dziewczyny ubrane w stylu zachodnim, z najnowszymi gadżetami w ręku, a tuż obok biedne, wychudzone kobiety o twarzach pooranych zmarszczkami, owinięte w tanie sari. Niektóre niosły na rękach dzieci. Być może nawet nie umiały czytać, ale dzielnie machały chorągiewkami i różowymi wstążkami, na której wydrukowano w hindi i po angielsku biały napis: „Dość! Precz z przemocą w stosunku do kobiet!”. Wystarczyło popatrzeć im w oczy, żeby nabrać pewności, że wiedzą, przeciwko czemu protestują, i to wcale nie z gazet. One nie tylko muszą codziennie walczyć o przetrwanie swoje i swoich dzieci, ale także o godność. Było też sporo przedstawicieli płci męskiej, wielu młodych chłopców. To pocieszające. W tym wieku bardzo się liczy akceptacja otoczenia, wykształcenie „mody” na szacunek do kobiet bardzo by w tym względzie pomogło.

Jako podkład muzyczny do oglądania zdjęć polecam oficjalny hymn delhijskiej akcji. Jest radosny, rytmiczny i bardzo szybko wpada w ucho!

 

Komentarze
Gość: maria, public-gprs245598.centertel.pl
2013/02/17 16:40:39
Bardzo się wzruszyłam czytając ten wpis i oglądając Twoje zdjęcia , ponieważ zdałam sobie sprawę , że w końcu ta druga strona jasnej, dobrej mocy dochodzi do głosu. Jesteśmy tak bombardowani negatywnymi informacjami, emocjami , że te dobre nie mogą się zazwyczaj przebić . Bardzo pozytywne wydarzenie. Jest nadzieja?
2013/02/17 18:34:46
Mario, musi być! Nie ma innej możliwości! Prawdę powiedziawszy i ja się wzruszyłam będąc tam, widząc ten radosny happening. Łezka poleciała, ale miałam wytłumaczenie, bo agregatory wozów transmisyjnych dymiły strasznie, a dym gryzł w oczy :)
Protesty w grudniu i na początku stycznia odbywały się pod znakiem żałoby, rozpaczy. Ta akcja jest z jednej strony kontynuacją, a z drugiej pokazuje, że to nie był jednorazowy zryw i choć protesty się skończyły, kwestia nie jest zamknięta i uwaga publiczna jest zwrócona na temat. Może tak też się zmienią wzorce zachowań dla młodych mężczyzn. Trzymajmy kciuki!
Gość: , 46.7.24.10*
2013/02/17 20:56:14
A ja pamiętam, że niewiele później po tym wydarzeniu czytałem wśród wiadomości indyjskich artykuł, który stwierdzał, że tylko w tym feralnym miesiącu policja przyjęła zgłoszenia o jeszcze 15 przypadkach gwałtów na kobietach (najczęściej małych dziewczynkach). Rozkładały się one równomiernie na cały kraj. O tym jakoś nikt w mediach pewnie nie trąbił. Ile z nich w ogóle nie jest zgłaszanych? Liczba jest ogromna.Asiaya pisze, że: „Coś się jednak zmieniło, coś pękło. Temat się przebił przez warstwę hipokryzji, wstydu, ciemnoty i kołtuństwa.” Niestety nie mam już wglądu w społeczeństwo w Indiach od środka, a Twoje zdanie Asiayo szanuje. Jednak moim zdaniem nie zmieni się nic. Nigdy. Nie, dopóki nie zmienią się dogmaty kulturowe.
A w takim społeczeństwie to raczej niemożliwe.(Były już) mieszkaniec Delhi.

asiaya
2013/02/17 23:39:19
BMD, tak, te przypadki były dosyć nagłaśniane. Albo może ja byłam na nie wyczulona. W każdym bądź razie była o nich mowa w mediach. I oczywiście moja reakcja była tak samo niedowierzająca. Jak coś takiego może się stać w momencie, gdy cały kraj jest poruszony?
Prawda jest taka, że nigdy to nie będzie 0, ale tak nie ma nigdzie, w żadnym kraju. Na to nie liczę.
Natomiast wierzę, że te dogmaty kulturowe się będą powoli zmieniać, choć może ja już efektów nie zobaczę ;) I na pewno jest większa szansa, że się tak stanie, jeśli wciąż i wciąż będzie się o tym mówić. Milczenie społeczeństwa byłoby zgodą na obecny stan. Nie ma szans, żeby ten temat był stale na pierwszych stronach, ale niech się gdzieś tam ciągle przewija. Potrzebna jest przeciwwaga dla trendu, nazwijmy go uproszczając, konsumpcyjno-dorobkiewiczowego. Chociaż akurat w temacie bezpieczeństwa kobiet ten trend jest też zainteresowany. Po TYM gwałcie produktywność call centrów w Delhi/Gurgaonie spadła o bodajże 40%, bo kobiety zaczęły się zwalniać lub ograniczać godziny pracy.
Coś Ci jeszcze podrzucę do poczytania ibnlive.in.com/news/chetan-bhagat-on-whether-indias-youth-is-selfish/280421-40-103.html
nina.mazur
2013/02/18 03:47:15
Swietne zdjecia. Az sie poplakalam na wszystko a zwlaszcza na podlikowane wydarzenia, ktore sledze :((((Nic juz wiecej nie mam sily powiedziec :(((((Albo moze tak: mam szczescie niesamowite, ze urodzilam sie w innej czesci swiata, gdzie kobiety inaczej sie traktuje :((((

asiaya
2013/02/18 06:06:41
Nina, dzięki. Przerażające to wszystko, ale może krok po kroku…

You may also like