Delhijskie Stare Miasto, czyli Old Delhi #3

TYTUL  Delhijskie stare miasto OLD Delhi 2014 (7)

Długo mnie tu nie było, ale to nie znaczy, że się obijałam. Stosy zdjęć do publikacji piętrzą się na dysku, notes z tematami trzeszczy w szwach, ale sezon jesienny w Delhi to głównie czas towarzysko-outdoorowy, a ja nie umiem (i nie lubię) pisać z doskoku – 15 minut po śniadaniu i 20 między jednym wyjściem, a drugim. Potrzebuję kilku spokojnych wieczorów, przygotowuję sobie aromatyczną herbatkę, włączam muzykę lub słuchowisko  na Ninatece (sprawia mi niemal fizyczną przyjemność słuchanie języka polskiego w wykonaniu najlepszych aktorów, kojarzy mi się bardzo z moim rodzinnym domem) i wtedy zabieram się do blogowej dłubaniny. Jeśli bezskutecznie zaglądacie tu w poszukiwaniu aktualizacji, zachęcam do zapisania się na moją newsletterową listę (formularz na górze po prawej stronie), a dostaniecie powiadomienie o nowym wpisie wprost do Waszej skrzynki mailowej. Bez obaw, nie spamuję. Na codzień urzęduję za to na Facebooku, ostatnio na Instagramie, a od czasu do czasu na Twitterze, gdzie głównie podsuwam linki do ciekawych publikacji.

Gdzie zatem bywam, gdy mnie nie ma na blogu? W Delhi bywam, cały czas w Delhi – jednak już niedługo. Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że latem 2015-ego roku spakujemy dobytek i ruszymy w dalszą drogę. Postanowiłam więc jak najlepiej wykorzystać te kilka miesięcy, które pozostały mi na eksplorowanie Delhi, poznać miejsca, do których wybieram się bezskutecznie od dawna oraz odwiedzić te, które co prawda znam, ale dawno w nich nie byłam. Taki jest plan i mam nadzieję, że za kilka miesięcy będę mogła zamknąć delhijski rozdział w życiu i na blogu z poczuciem, że dobrze wykorzystałam ten prezent od losu, jakim było 5 lat mieszkania w Delhi. Bo choć czasami cierpko-gorzki, to jednak jest to prezent.

Ale do rzeczy, czyli do Delhi. Czekałam, aż temperatury staną się znośne, aby znowu wrócić do mojej ulubionej dzielnicy. Nigdy bym nie przypuszczała, że stanie się nią ta najbardziej obskurna, zaniedbana i zatłoczona – Old Delhi, czyli delhijskie Stare Miasto. Pokazywałam Wam ją już wcześniej tutaj i tutaj. Jednak Stare Delhi to niewyczerpane źródło inspiracji i niespodzianek, więc zdjęć stamtąd mam całe mnóstwo. Tutaj zamieszczę tylko ok. 40 – z ostatniego wypadu (rozdzielone do dwóch postów).

Dlaczego tak fascynuje mnie Stare Delhi?

  1. Za cenę biletu na metro oferuje mi nie tylko wycieczkę do innego świata (nawet w porównaniu z południowym Delhi, o Europie nie wspominając), ale niemalże podróż w czasie.
  2. Można chodzić! Nie jest to łatwe, ale też nie niemożliwe. Rikszarze są co prawda równie namolni, jak wszędzie indziej, ale da się z tym żyć. W wąskich, zatłoczonych uliczkach samochody pojawiają się rzadko, przeważają motory i riksze rowerowe bądź elektryczne.
  3. Życie toczy się wprost na ulicy – pracownie, sklepiki, biura otwarte są na oścież i nie jest niczym nietaktownym zaglądanie do środka. Wprost przeciwnie – wielu wręcz ucieszy się z okazanego zainteresowanai i chętnie zapozuje do zdjęcia.
  4. Nie kręcą się tam podejrzane typy zaczepiające turystów i oferujące „pomoc”, jak to ma miejsce na Connaught Place. Odradzano mi jedynie wizyty w piątki, ale bywałam i nie zauważyłam nic niepokojącego.
  5. Można natknąć się na najbardziej niecodzienne produkty – łącznie z naczyniami i urządzeniami do rozkręcenia własnej garkuchni. Moja znajoma kupiła sobie pułapkę na myszy jako dekorację na balkon (wygląda to jak klatka, mysza nie jest zabijana, a jedynie złapana w nią, a potem wypuszczana na wolność, np. na ulicy :)) Ostatnio widziałam girlandy z prawdziwych banknotów, które zawiesza się na szyi pana młodego.
  6. Zazwyczaj uliczki są wyspecjalizowane w jednym typie towaru. Jest np. ulica książek, ulica zaproszeń ślubnych czy druga – z pozostałymi rekwizytami potrzebnymi do ceremonii zamążpójścia. Są też mniej przyjemne ulice, np. te ze zwierzętami i mięsem – jeśli zorientujecie się, że wdepnęliście w nią, lepiej od razu się wycofać, bo ciągnie się dosyć długo.
  7. Nie dajcie się zwieść pozorom! Choć z wyglądu wręcz nędzna, przez tą dzielnicę przewiją się niewyobrażalny kapitał! Wiele sklepów z południowego Delhi zaopatruje się tu hurtowo i potem sprzedaje te same towary z dużą marżą w bardziej eleganckich dzielnicach.
  8. Być może niektóre ceny dla białych są zawyżane, ale osobiście mam wprost przeciwne doświadczenia. Gdy podczas spaceru zgubiłam śrubkę od okularów, tamtejszy optyk (jeden z wielu tamtejszych optyków) naprawił mi je od ręki i nie chciał za to żadnego wynagrodzenia. Podobnie sprzedawca papieru – podarował mi arkusz, który chciałam kupić.
  9. Budynki tej mało reprezentacyjnej Starówki są co prawda w opłakanym stanie, ale przebija przez dekadencję urok dawnej architektury. Lubię wyobrażać sobie tą dzielnicę w czasach jej świetności. Czasami niespodziewanie można natknąć się na urokliwe, spokojne patia niezwykle zadbanych domów.
  10. Stare Delhi znane jest z wyśmienitej ulicznej kuchni. Niestety też z opłakanych standardów higieny. Ciekawość i łakomstwo walczą tu z rozsądkiem. Czy warto ryzykować? Ci, którzy próbowali, twierdzą, że jak najbardziej. Moi delhijscy sąsiedzi przestrzegają mnie za każdym razem, gdy tam się wybieram: „Tylko nic tam nie jedz!” Najsłynniejszą restauracją, ale też najbardziej turystyczną, jest słynny Karim’s – naprzeciwko bramy nr 1 prowadzącej do meczetu Jama Masjid. Dla tych mniej odważnych (albo bardziej wybrednych) pozostaje podziwianie wizualnych walorów potraw i spektaklu ich przygotowywania (dwie małe próbki na końcu wpisu).

OLD Delhi 2014 (33) Delhijskie stare miasto

OLD Delhi 2014 (31) OLD Delhi 2014 (32) OLD Delhi 2014 (23) OLD Delhi 2014 (22) OLD Delhi 2014 (40) OLD Delhi 2014 (41) OLD Delhi 2014 (36) OLD Delhi 2014 (38) OLD Delhi 2014 (30) OLD Delhi 2014 (21) OLD Delhi 2014 (15) OLD Delhi 2014 (16) OLD Delhi 2014 (18) OLD Delhi 2014 (13) OLD Delhi 2014 (10)
OLD Delhi 2014 (29)

OLD Delhi 2014 (28)

You may also like