Dokąd po kawę?

Bez kawy nie ma życia! A nawet jeśli jest – to co to za życie! Od samego początku prowadziłam poszukiwania i kawiarni, i sklepu, gdzie mogłabym się zaopatrywać w moją ulubioną używkę. Dzisiaj będzie o sklepie, bo znalazłam i pozostaję mu wierna, a do żadnej kawiarni nie przywiązałam się na tyle, żeby mówić o niej „moja”. W sklepach spożywczych najczęściej można znależć drogie (droższe niż w Polsce!!) kawy rozpuszczalne Nescafe i Davidoff tudzież mieloną i ziarnistą Lavazzę. Rozpuszczalnych nie lubię, Lavazza nie jest zła, ale wcale nie na tyle, aby płacić za nią krocie. Wyznaję zresztą zasadę, że należy się zaopatrywać w miarę możliwości lokalnie.

Gdy znajomy podarował mi paczkę wiedeńskiej mieszanki południowoindyjskiej marki Devan’s i powiedział o ich sklepiku firmowym w centrum Delhi, oczywiście postanowiłam tam pójść. Poszłam raz. Mimo najszczerszych chęci i wskazówek znajomego – nie znalazłam go. Pojechałam drugi raz taksówką – nic z tego! NIKT w okolicy nie wiedział o istnieniu takiego przybytku. Pytałam w sklepach, na ulicy – nic! Za trzecim razem zadzwoniłam do znajomego, przekazałam telefon kierowcy i co? Nie mógł trafić! Zniechęcony znajomy zaofiarował się, że sam tam pojedzie i mi kupi, co trzeba. Miło, ale nie o to mi chodziło. Gdy na 2 dni przed jego emigracją z Delhi jedliśmy pożegnalny obiad, na koniec stanowczo oświadczyłam: „Nie wypuszczę Cię z Delhi, dopóki nie zaprowadzisz mnie do sklepu Devan’s!” Tak, jak należało się spodziewać, gdy się WIE, droga jest banalnie prosta. Specjalnie dla Was, na wypadek, gdybyście też zapragnęli odwiedzić ten przybytek (a warto!), narysowałam powyższą mapkę. Najlepiej zacząć od punktu, który zna każdy rikszarz/taksówkarz – Lodhi Road i India Habitat Centre. Jadąc od IHC w stronę Lodhi Garden, skręcamy w drugą ulicę w lewo i dalej prosto. Prosto, prosto, przez New Khanna Market (nie mylić z Khan Market!), czyli uliczkę otoczoną sklepikami, przecinając wszystkie przecznice. Taksówkarz przy ostatniej z nich popatrzy pytająco, ale zatrzymacie się dopiero, gdy dojedziecie do ściany. Przed ścianą w lewo, w wąską uliczkę.

devans (19)

Po chwili po prawej stronie ukaże się Wam skwerek otoczony płotem, a za nim NASZ SKLEP!!

devans (17)

devans (16)

devans (13)

devans (4)W ofercie mają kilka własnych mieszanek kaw z plantacji w południowych Indiach. Wypróbowałam wszystkie, wszystkie bardzo mi smakowały. Ciekawostką jest kawa monsunowa, produkowana wyłącznie w Indiach – zdecydowanie moja faworyta!!! Możecie poczytać o niej tutaj (ang.), tutaj i tutaj  (pol.). Metoda polega z grubsza na tym, że ziarna kawy są poddawane przez 3-4 miesiące działaniu monsunowych deszczów i wiatrów, przez co pozbawia się je nadmiaru kwasowości. To, co kiedyś było skutkiem ubocznym długiego transportu morskiego do Europy, stało się zaletą!

devans (5)

devans (9)

devans (18)

devans (15)

Kawę pakuje się na miejscu, może być na życzenie zmielona. Ja zawsze specjalnie proszę o opakowanie jak wyżej, bo niestety czasami dostaję w torebkach jak poniżej, o wiele, moim zdaniem, brzydszych. Jeśli kupuję do użytku własnego, jeszcze przeboleję, ale na prezent wolę te ładniejsze. Czasami proszę trzy razy, a i tak mi dają w tych brązowych :(( Normalka. Może to jest jeden z tych komunikacyjnych przypadków, kiedy nie potrafią powiedzieć „nie”, a z jakichś mi nieznanych względów nie chcą mi dać ładnej torebki?

devansTo jedyne zagraniczne gatunki. Czasami biorę bezkofeinową.

devans (2)

Przy okazji można zaopatrzyć się w herbatę. Indyjska herbata, zwłaszcza ta z Darjeeling, jest REWELACYJNA! Muszę przyznać, że dopiero tutaj nauczyłam się rozróżniać klasyfikację jej jakości. Fist flush jest produkowana jedynie z najdelikatniejszych listków rozwijających się pączków. To coś jak oliwa z pierwszego tłoczenia! Jest oznaczana skrótem FTGFOP (Finest Tippy Golden Flowery Orange Pekoe), który czasami żartobliwie tłumaczony jest na „Far Too Good For Ordinary People” ( „O wiele za dobra dla zwykłych śmiertelników”) :) Zaręczam Wam, że gdy przyzwyczaicie się do jej subtelnego smaku, nawet nie spojrzycie na żadną inną czarną herbatę! Co roku zawożę kilka paczek do Polski, bo bardzo przypadła do gustu mojej rodzinie.

devans (7)

 Wiadomo, że herbatą najbardziej kojarzącą się z Indiami jest masala czaj i to właśnie te mieszanki najczęściej kupuje się jako prezent z Indii. Z jednej strony to rozumiem, z drugiej… do tej herbaty nie używa się dobrej jakości surowców.  Byłoby to marnotrastwo, bo przyprawy zbyt zdominowałyby delikatny smak wyższych gatunków. Poza tym mam nieodparte wrażenie, że są czasami sztucznie aromatyzowane, czego nie znoszę. Myślę, że lepiej przywieźć z Indii kilka paczek przypraw i przyrządzić masala czaj samemu, z pierwszej lepszej mocnej granulowanej herbaty.

devans (6)

Do niedawna miałam problem z zaopatrzeniem się w rumianek (lubię!). Dostępne były tylko drogie importowane ekspresówki. Właśnie pojawił się w „moim” sklepie i rumianek! Oni po prostu czytają mi w myślach! Zawsze też kupuję kaszmirską kahwę, czyli przyprawianą zieloną herbatę, a teraz, gdy czytelniczo krążę w tym regionie i co parę stron bohaterowie się nią delektują, po prostu musiałam uzupełnić zapasy!

devans (8)

 Niestety opakowania herbat na wagę też nie powalają, …

kawa, delhi, devans, herbata, 2013 003

… za to paczkowane idealnie nadają się na prezenty z Indii.

devans (10)

devans (11)

devans (14)Oprócz kawy i herbaty, można tam zakupić również sprzęty do parzenia, a nawet coś słodkiego: dżemy i kaszmirski miód. Tego jeszcze nie próbowałam, bo potrzebuję większego towarzystwa do degustacji – te słoiki są zdecydowanie za duże na nasze potrzeby.

devans (3)

devans (12)

Komentarze archiwalne (nowe w Disqusie poniżej):
nocna-zmiana
2013/04/03 12:47:46
Belgia nie szanuje herbaty. Kawę – o tak! Tę mają dobrą, nie zdarzyło mi się pić zwietrzałej, kwaśnej czy lurowatej, ale też raczej patrzę, jaki ekspres, jaka klientela (im mniej turystycznie, tym przyzwoiciej, to wie każdy). Raz tylko podano mi dziwactwo składające się z jednorazowej plastikowej nakładki na filiżankę, kawy mielonej i dekielka. Zalewa się to coś wrzątkiem, napar spływa i ma wyczuwalny aromat plastiku oraz dekielka. Nie polecam. To była kawiarnia dla turystów w Knokke przy deptaku, nota bene.A co do herbaty – znęcałam się nad koleżanką, żeby mi woziła z podróży do Anglii tamtejszą herbatę, bo tu można nabyć tylko Tetley i Lipton. A dziś odkryłam, że mój pobliski spożywczak uległ brytyjskiemu lobby i sprowadził herbaty Whittard. Globalizacja ma czasem jakieś zalety, muszę przyznać.
Gość: Cyfranek, 83-144-88-146.static.chello.pl
2013/04/03 12:57:04
Super wpis, dzięki! I pomyśleć, że ostatnio w desperacji kupowałem herbatę na Paharganj ;)
asiaya
2013/04/03 13:08:55
NZ, nie macie w Bru sklepów z herbatą na wagę? Może w sklepacj z indyjską żywnością? Aczkolwiek ten trend doceniania dobrej jakości w herbacie nie jest aż tak bardzo powszechny, wiadomo. Większość pije tanią herbatę, z przyprawami oczywiście, z dużą ilością mleka i cukru. Generalnie północne Indie są bardziej „herbaciane”, a południe – kawowe.
Kiedy mówię, że w Polsce pije się bardzo dużo herbaty, ludzie mi nie dowierzają, chyba nie kojarzą jej z Polską. Tetley należy do indyjskiej irmy, ale podejrzewam, że i tak te ekspresówki jakością nie grzeszą.
Co do kawy w kawiarniach, to jest bardzo różnie, od świetnych po lurowate. W Delhi jest mnóstwo kawiarni sieciowych, nawet Starbucks otworzyli. Ale wolę mniej nowoczesne miejsca, chociaż czasami i tam wpadnę.
almajomos
2013/04/03 13:10:04
Asieńko, wpis jak marzenie! Norrrrrmalnie już czuję aromat tej kawy!. A herbatę z Darjeeling znam – Mohi ma tam zacnego kolegę i przebywał tam wielokrotnie :). Mamy tam „wieczne” zaproszenie – a i z Kalkuty tam dość „blisko”.Tylko – właśnie – kiedy ja tam w końcu dotrę ;-)
asiaya
2013/04/03 13:15:03
Cyfranek, dzięki! Sama kupowałam kiedyś na Paharganju, te „prezentowe” herbaty mogą być te same. Chyba zacznę sama szyć jakieś woreczki, żeby nie miec dylematu, co dawać: dobrej jakości czy ładnie opakowane. Mam zanotowanych jeszcze kilka innych herbacianych sklepów, więc może będzie kontynuacja tematu :)
Gość: Cyfranek, 83-144-88-146.static.chello.pl
2013/04/03 13:20:08
Jeszcze propos mapy. Piszesz, żeby jechać New Khanna Market, a na mapie zaznaczyłaś linię po Second Street… To „lokalne uwarunkowania topograficzne” i Google Maps zderzone z rzeczywistością czy pomyliłaś nazwę?
asiaya
2013/04/03 13:20:35
Almajomos, herbata nie ucieknie :)) Jak już dotrzesz do Kalkuty, o Darjeeling musisz koniecznie zahaczyć. Oba miejsca też przede mną. Zanim odkryłam ten sklepik, dostawałam czasami garść herbaty stamtąd od kolegi z Kalkuty, który mieszka w Delhi. Niepozorne to takie było, zawinięte w folię, ale już wtedy wiedziałam, że to nie pierwsza lepsza herbata :)
Gość: Cyfranek, 83-144-88-146.static.chello.pl
2013/04/03 13:21:05
Second Avenue, a nie jak napisałem Second Street :)
2013/04/03 13:30:58
Te googlowskie mapy Delhi nie są zbyt dokładne. Być może na równoległą ulicę wychodzą również sklepy tego marketu, tam nie byłam. Ale najważniejsze, żeby nigdzie nie skręcać, bo na bank się zgubisz, a mało kto wie, gdzie to jest, więc Ci nie pomoże. Gdy spojrzysz na mapę na googlu, ten sklepik w ogóle w innym miejscu jest zaznaczony:
maps.google.co.in/maps?q=new+madras+hotel+khanna+market&aq=1&um=1&ie=UTF-8&hl=en&sa=N&tab=wl
Może następnym razem nagram filmik z dojazdem, żeby nie było żadnych wątpliwości. Ale zapewniam Cię, jeżdżę według tego, jak napisałam i trafiam za każdym razem, chociaż muszę przekonywać taksówkarzy, bo mi nie dowierzają :)
Gość: Cyfranek, 83-144-88-146.static.chello.pl
2013/04/03 13:44:18
Różnica między tym, co Ty zaznaczyłaś, a lokalizacją na mapie jest… znaczna. Już się nie dziwię, że nigdy nie odnalazłem jednego z oddziałów Vodafone, które było na mapie (ale nie w terenie)…
asiaya
2013/04/03 13:53:46
Gdybym miała się trzymać Googla, nie trafiłabym nawet do własnego domu :)) Mam specjalną mapę z dojazdem do mnie, która wysyłam znajomym. Już kilku zignorowało moje ostrzeżenia i skończyło krążąc wokół :)) Najgorsze, że nawet nie mogę im wtedy pomóc, bo nie wiem, gdzie są. Zazwyczaj więc muszą wracać do stacji metra i stamtąd ich pilotuję telefonicznie :)
Gość: Jo, gcr166.internetdsl.tpnet.pl
2013/04/03 14:11:31
niesamowicie aromatyczny wpis ;), nie jestem koneserką herbaty, ale kawa….to co innego :), ale w takim lokalnym sklepiku nawet na herbatę i to nie jedną dałabym się namówić :)
asiaya
2013/04/03 14:27:49
:)) Szkoda, że google nos okazało się żartem prima aprilisowym :)
nocna-zmiana
2013/04/03 18:49:46
Cóż, mamy sklepy herbaciane, mam nawet jeden obok mnie, ale tam są głównie mieszanki herbaciane – waniliowe, owocowe, earlgreye i inne pachnące, a ja nie lubię żadnych obcych woni w filiżance. Herbata ma pachnieć herbatą. Koniec dyskusji. Są też rozmaite sklepy arabskie, marokańskie, a nawet indyjskie czy chińskie, ale tam się herbatę stawia na półce obok proszku do prania. A zapachy nie znają zasad savoir-vivre’u i przechodzą. Raz kupiłam taką i nie dało się jej pić. Musiała złapać wilgoć, a potem postać trochę koło domestosa. Dramat.Może powinnam śledzić jakiegoś brytyjskiego konserwatystę – wcześniej czy później zaprowadziłoby mnie to do porządnego sklepu z herbatą. Ale może nie? Mój szef sprowadza Fortnum & Mason z Londynu.
asiaya
2013/04/03 19:10:26
Wow, ten sklep!
Mógłby Ci szef zamówić przy okazji – na dzień kobiet albo jakiś inny dzień herbaty ;)
agradabla
2013/04/03 19:21:08
no pieknosciowy!
nocna-zmiana
2013/04/03 19:28:39
Wolałabym, żeby mnie szef wysłał na delegację do Londka – sama sobie kupię, co zechcę.
asiaya
2013/04/03 19:35:58
Niech Cię wyśle do Delhi! :)
nocna-zmiana
2013/04/03 20:25:45
Postarajcie się o przyjęcie do Unii, to ja się postaram o delegację do Delhi.
asiaya
2013/04/03 20:59:14
Kolonialistka ;)
Gość: MarekLubacz, ejs109.neoplus.adsl.tpnet.pl
2013/04/04 09:53:38
W Polsce też warto się rozejrzeć zanim kupimy kawę w popularnym markecie, z własnego doświadczenia wiem, że różnice w cenach potrafią być ogromne (mówię o różnicach rzędu 15-20zł na kilogramie). Dlatego polecam przejrzenie ofert specjalistycznych sklepów, gdzie kawę dostaniemy taniej, świeższą a i przy częstych zakupach można liczyć na dodatkowe rabaty.
asiaya
2013/04/04 10:49:35
No pewnie!! W Pradze, gdzie ostatnio mieszkałam również kupowałam kawę w bardzo fajnym miejscu, gdzie na dodatek można było wypić filiżankę na miejscu, sklepy internetowe też dobra rzecz. Fajnie wygląda Wasza strona, szkoda, że trzeba się rejestrować zaraz przy wejściu :)
lazy_sod
2013/04/04 18:09:51
Nie jestem zwolennikiem kawy i toleruje ją w postaci mleka z odrobiną kawy ale mam nadzieje że będzie mi wybaczone.Z indyjskich herbat polecam Nilgiri ma dosyć specyficzny i unikalny smak.
asiaya
2013/04/04 18:50:41
Lazy_sod, nobody’s perfect ;) Do tej Nilgri sie przymierzam (oczywiście mają!), skoro polecasz, na pewno zakupię następnym razem!
Gość: monsun, c-98-210-109-50.hsd1.ca.comcast.net
2013/04/05 01:13:45
Prawda ile radosci moze sprawic dobra kawa czy herbata? :)Mnie oczywiscie w tym wpisie najbardziej zastanowily „problemy komunikacyjne” ze sprzedawcami w sklepie. I zaczelam sie zastanawiac jak nasza rodzina rozwiazuje tego typu problemy. Moj maz to podsumowal, dobitnie lecz prawdiziwe, ze metoda terroru. Tesciowa zazwyczaj wpada do sklepu, patrzy groznie na wszystkich dookola, po czym wydaje rozkaz co i jak, i sie zaczyna odgrazac, jakie to beda konsekwencje, jesli jej polecenie nie zostanie dokladnie wykonane… Moze sprobuj nastepnym razem? ;)Lagodniejsza wersja to „marchewka i kijek”, czyli pewnie faktycznie maja powody (np koszt), dla ktorych pakuja w te mniej ladne torebki. Mozna wtedy powiediec, ze jesli ci zapukuja w te ladniejsze, do zaplacisz 50 rupii wiecej.
asiaya
2013/04/05 08:15:34
Oj, prawda! :))
Twoja teściowa…. :)))… nie jest bynajmniej wyjątkiem :))) Zdarzało się, że z rozpędu i inne klientki próbują terroryzować :)
Na pewno, gdyby mi bardzo zależało, nie ustąpiłabym, ale w Indiach nauczyłam się rozróżniać rzeczy, które są warte awantury, a które zdecydowanie nie :) Tudzież nauczyłam się, jak się wkurzać bez podnoszenia (sobie) ciśnienia :) A czasami wiem, że powinnam się wkurzyć, ale mi sie nie chce :))
chiara76
2013/04/05 10:02:29
Ziemia Obiecana kawoszy:)
asiaya
2013/04/05 16:32:10
Ano :))
Gość: Edi, vpnadmin.nch.com
2013/04/05 16:39:32
Super sklepik… uwielbiam takie. Moim problemem jest to, ze trudno jest mi sie zdecydowac i zawsze nakupie za duzo…i chyba wszyscy moi znajomi/rodzina dostali juz ode mnie paczke herbaty lub kawy…..mam nadzieje, ze nie maja mi tego za zle;). Pozdrawiam.
asiaya
2013/04/05 16:53:45
Edi, ja też kupuję sporo, ale jeżdżę tam raz na 2 miesiące, więc zdążę wypić :) Nie obraziłabym się na herbaciano/kawowy prezent. Pozdrawiam!!
Gość: Ewa, 194-247-62-028.galatea.pl
2013/04/06 13:18:34
ale masz ogromny wybór :)) aż głowa boli
asiaya
2013/04/06 16:07:25
No mam, ale mnie jakoś głowa nie boli ;)
Gość: czara, 44.245.101.84.rev.sfr.net
2013/04/06 16:40:19
Ja mam problem – żyję w kraju kawowym, a sama jestem herbaciana :) Ja nawet bardzo lubię smak kawy, ale cóż zrobić, kiedy ona jakoś wcale nie idzie w parze ze zdrowym odżywianiem, które właściwie muszę sobie aplikować, a wręcz przeciwnie… Tutaj w bistro herbata kosztuje nawet dwa razy więcej niż kawa. Fakt, że podaje się ją zawsze w dzbanuszku (niestety zawsze z ekspresówki! chociaż najczęściej chic;) i można posiedzieć tak długie minuty, ale cóż, skoro tu często chodzi się na taką stojącą kawę, hop i koniec :) Wszędzie można dostać bezkofeinową, to już coś, choć z punktu widzenia „toksykologicznego” jak mówi mój lekarz, dalej kiepski wybór…
Na szczęście nie ma problemu z dostaniem tutaj naprawdę dobrej herbaty w sklepach. (Rumianku też nie, spokojnie napiłabyś się camomille w bistro:). Ale powiedz mi, ja nie pijam czarnej herbaty (powody j/w) czy można też dostać zieloną i oolong w Indiach? Tutaj nie ma problemu choć w barach pije się tylko zieloną z miętą! To wpływy marokańskie. I oczywiście, ze sztucznym aromatem!
Pozdrawiam ciepło i bardzo mi się podoba ten aromatyczny (naturalnie;) wpis.
Gość: monsun, c-98-210-109-50.hsd1.ca.comcast.net
2013/04/06 18:26:31
@ czara „Ja nawet bardzo lubię smak kawy, ale cóż zrobić, kiedy ona jakoś wcale nie idzie w parze ze zdrowym odżywianiem”
– Pierwszy slysze. Czy moge prosic o szczegoly tego jak kawa szkodzi? (W normalnych dawkach, bo w duzych to i nawet od czystej wody mozna umrzec.)
Gość: monsun, c-98-210-109-50.hsd1.ca.comcast.net
2013/04/06 18:53:49
Z tego co wiem, to kawa ma duzo dzialan zdrowotnych (sciagniete z wiki):
1) „In women, coffee consumption significantly decreases all-cause mortality, apparently decreasing somewhat linearly to a relative risk of approximately 0.85 for those drinking 3 cups per day compared to those who consume no coffee.”
2) „Several studies comparing moderate coffee drinkers (defined as 35 cups per day) with light coffee drinkers (defined as 02 cups per day) found that those who drank more coffee were significantly less likely to develop Alzheimer’s disease later in life.[5][6][7] [8] A longitudinal study in 2009 found that moderate coffee drinkers had reduced risk of developing dementia in addition to Alzheimer’s disease.”
3) „Drinking caffeinated coffee has been correlated with a lower incidence of gallstones and gallbladder disease in both men[10] and women[11] in two studies performed by the Harvard School of Public Health. A lessened risk was not seen in those who drank decaffeinated coffee.”
4) „A study comparing heavy coffee drinkers (3.5 cups a day) with non-drinkers found that the coffee drinkers were significantly less likely to develop Parkinson’s disease later in life.[12] Likewise, a second study found an inverse relationship between the amount of coffee regularly drunk and the likelihood of developing Parkinson’s disease.”
5) „Coffee intake may reduce one’s risk of diabetes mellitus type 2 by up to half.[20] While this was originally noticed in patients who consumed high amounts (7 cups a day), the relationship was later shown to be linear.”
asiaya
2013/04/06 20:30:25
Czaro, Monsun, co do tzw. zdrowego odżywiania – jestem już od dawna strasznie skołowana. Pojawia się tyle sprzecznych komunikatów, że naprawdę trudno mi, zwykłemu śmiertelnikowi rozstrzygać. Pozostaje tylko zdrowy rozsądek i umiar. Kiedy przesadzam z kawą, sama czuję, że nie jest to dla mnie dobre. Poza tym swego czasu otarłam się o anemię i wtedy wyczytałam, że picie kawy i herbaty do posiłków zaburza absorbcję żelaza (zresztą na preparatach żelaza jest uwaga, żeby nie popijać tymi napojami). W domu pijam kawę jedynie rano, sporadycznie po południu. Jednak gdy mam „wychodne”, nooo… to już jest inna historia :)
asiaya
2013/04/06 20:40:47
Czaro, jest zielona herbata (bardzo dobra!), kaszmirska kahwa jest zresztą zrobiona właśnie na bazie zielonej. Oolong w moim sklepie nie ma, chyba w Indiach się jej nie produkuje.
Hiszpania też jest takim kawowym krajem, nie mają zwyczaju picia herbaty, ale też fakt, że w Hiszpanii jej nie szukam (natomiast na pewno szukałabym jej, gdybym miała zamieszkać na dłużej! :)).
I jeszcze a propos: pamiętam z moich podróży jako tłumaczka, że w Niemczech robiono wielkie oczy, gdy zaznaczałam, że dla herbata dla Polaków powinna zostać podana PODCZAS posiłku, a nie po :))
Pozdrawiam serdecznie!
Gość: czara, 31.245.101.84.rev.sfr.net
2013/04/09 09:53:33
Haha, we Francji też nikt nie chce uwierzyć, że my tak pijemy. Ja zimą po prostu nie mogę pić wody, na sam widok dostaje dreszczy, muszę popijać herbatą (jeśli nie jest czarna – nie ma powodów do strachu o minerały). Zgadzam się, że jeśli chodzi o zasady żywieniowe, panuje taki chaos informacyjny, że łatwo się pogubić i nie wiadomo komu ufać. Ja staram się kierować logiką i zdrowym rozsądkiem i taka dieta wyprowadziła mnie w ostatnich latach z wielu problemów. Z drugiej strony, staram się już czytać jak najmniej, bo naprawdę można się wpędzić w ortoreksję (nie anoreksje), z takim ortodoksyjnym podejściem – właściwie wszystko można uznać za rakotwórcze i szkodliwe… Ostatnio opieprzyłam mojego D., że przyniósł mi marchewki w… plastikowym opakowaniu. „Ale bio!” obruszał się. „Ale pełne azotanów”! ;) Ciężka sprawa ;)
asiaya
2013/04/09 10:06:44
Czaro, winem popijaj ;))
Ortoreksja – słyszałam. Swoją drogą, to zadziwiające, jak dyskusja o zdrowym odżywianiu jest w 99% zdominowana przez temat odchudzania.
A o azotanach i tym podobnych właśnie piszę posta :)
Gość: kasia, 219.64.180.219.del.dialup.vsnl.net.in
2013/05/12 19:18:19
ja też szukałam dłuuugo kawy — w Dehradun — tu dla kazdego kawa=neska zalana mlekiem — i też wylądowałam na lavazzie — po czym na targach jakiś lokalnych był dobry człowiek i sprzedawał testery reklamowe indiacoffee.org/login.php bardzo bardzo mi sie ta kawa spodobała – kupiłam zapas — ale nie ma takiego zapasu co by się nie skończył . No i w końcu juz w skrajnej bezkawowej depresji pytam się kogoś -a on mi na to „tu za rogiem” no i był ON Monsoooned Malabar — inne życie :-) i jak widzę nie jestem jedyna, której sprawia on przyjemność :)
asiaya
2013/05/12 22:39:03
Kasiu, doskonale Cię rozumiem :)) Masz monsunową z Devansa? Wyobrażam sobie, że w Dehradun mogą być problemy z dostaniem, fajnie, że Ci się udało :)) A w razie czego – trzeba jechać na zakupy do Delhi :)) Pozdrawiam serdecznie!

Rozgość się, wpadaj, kiedy chcesz! Posłać Ci zaproszenie, kiedy pojawi się tu coś nowego?

Zostaw namiary!

 

You may also like