Dzień Dziecka

Wczoraj obchodzono w Indiach Dzień Dziecka. Czego, jak czego, ale dzieci w Indiach nie brakuje. Są bardzo otwarte, ufne, chętnie pozują, stąd też chyba każdy podróżnik po Indiach przywozi setki ich zdjęć. Na dzieci tutaj – jak na wszystko niemalże w Indiach- trudno znaleźć wspólny mianownik. Tak wiele zależy od miejsca urodzenia – tego dosłownego, ale i symbolicznego – na drabinie społecznej.

Dzieciństwo niektórych skurczone jest do minimum. Ledwo zaczną chodzić, już znajduje się dla nich jakaś robota, i to wcale nielekka. Dużo mówi się o wykorzystywaniu dzieci, o handlu nimi. Gdy widzę wokół, z jakim poświęceniem i miłością każda, nawet najbiedniejsza rodzina inwestuje (tak! to jest inwestycja!) – dosłownie ostatni grosz – w opiekę dzieci, w ich edukację i przyszłość, zastanawiam się, jak skrajna sytuacja zmusza rodziców do oddawania swoich dzieci na poniewierkę. W Indiach tylko rodzina i jej powiązania społeczne są zabezpieczeniem socjalnym. Jeśli jej zabraknie, człowiek (dorosły, a co dopiero dziecko!) staje się bezbronny, narażony na wyzysk i przemoc.

W systemie społecznym Indii ważne jest również to, że często dziecko „dziedziczy” zawód rodzica/ów. Do tej pory wielu żywi głębokie przekonanie, że zawodu człowiek uczy się właśnie w domu, od poprzednich pokoleń!

Stosunkowo niedawno rząd wprowadził obowiązek nauki szkolnej dla dzieci do 14-ego roku życia. Tymczasem nadal ich miliony, zamiast w szkolnej ławce, spędzają dzień na ulicach, polach uprawnych i w kopalniach. Z perspektywy Delhi może ich tak nie widać – oprócz żebraków i wędrownych sprzedawców stukających w szybę samochodu na czerwonym świetle. Jednak są ich całe masy – często wręcz zamkniętych w domach, w których pracują, bo to jednak nielegalne i można mieć problem z policją. Znajomy Indus opowiadał mi, że odwiedziwszy kiedyś jedną ze swoich ciotek, usłyszał w głębi domu płacz dziecka. Na pytanie o jego źródło ciotka machnęła ręką i stwierdziła, że to już tak ze 2 miesiące, odkąd przywieźli ok. 12 letnią dziewczynkę ze wsi. „Popłacze, popłacze i przestanie.” – zbagatelizowała sprawę ciotka. Być może ta dziewczynka trafiła do obiektywnie lepszego środowiska – dostanie coś do jedzenia, dach nad głową (niekoniecznie jednak własny pokój – zdarza się, że sypiają po prostu w jakimś kącie), a raz do roku, z okazji Diwali, tanie sari. Na edukację raczej nie ma co liczyć. Może też być bita, pracować po 14 godzin dziennie bez żadnych niedziel wolnych. Mogą ją wykorzystywać pracodawcy lub… inni służący! Być na tym świecie samotnym jak palec i zdanym tylko na siebie  w wieku 12 lat to stanowczo za wcześnie!

dzecko 2

dziecko 7

dziecko 6

dziecko 1

dziecko 4

dziecko 3

dziecko 5

dziecko 8

You may also like