Gulab dźamun – najlepszy sposób na indyjską teściową

Delhi,gulab jamun,  kawa south indian

Indyjskie słodycze. Gulab dźamun

Zbliżają się najważniejsze hinduistyczne święta: Diwali. W sklepach pełno koszy z delikatesami, specjalnych edycji czekoladek i pudełek z orzechami – rozdaje się je rodzinie, znajomym, sąsiadom, pracownikom, partnerom biznesowym. To czas prezentów, dekorowania domów światełkami i lampionami oraz – niestety – sztucznych ogni i petard. Głośno, bardzo głośno!

Wielokrotnie podpytywałam znajomych o ich świąteczne menu i ZAWSZE jako pierwsze wymieniają słodycze. Wtedy drążę temat, żartuję, że u nas mamy zawsze groziły: „Nie zjesz obiadu, nie będzie deseru”, więc chyba coś PRZED też jedzą. Trzeba jednak przyznać, że słodycze to niekwestionowany numer jeden w indyjskich świątecznych jadłospisach.

O indyjskich prze-prze-prze-słodkich słodyczach pisałam już kiedyś TUTAJ. Dzisiaj chciałabym zwrócić uwagę na (chyba) najbardziej popularny z nich: gulab dźamun (gulab jamun). Jest to malutki pączek na bazie khoa, czyli produktu otrzymanego po odparowaniu mleka, a który obecnie z powodzeniem zastępowany jest mlekiem w proszku. Po usmażeniu w głębokim tłuszczu pączki nasącza się słodkim syropem wzbogaconym wodą różaną i kardamonem. Nazwa gulab pochodzi właśnie od perskich słów gol (róża) i āb (woda). Co ciekawe, w kuchni tureckiej również występuje taki deser, nazywa się Kemalpaşa tatlısı.

Chociaż dzisiaj gulab dźamun można znaleźć w karcie niemal każdej indyjskiej restauracji czy cukierni, nadal kojarzy się ze specjalnymi okazjami: Diwali, ślubami, etc. Nie dziwię się, już jeden może zasłodzić na amen! Okazuje się jednak, że jest też testem dobrej indyjskiej gospodyni, a nawet… synowej. Zobaczcie sami, ile reklam to podkreśla.

Na wypadek, gdybyście chciały wkupić się w łaski indyjskiej teściowej, wklejam przepis. Wygląda prosto i składniki też powinny być dostępne w Polsce, chociaż może woda różana niekoniecznie w każdym osiedlowym sklepiku. Dajcie znać, jak poszło!

You may also like