Sadhu. Indyjscy asceci

Nasza ulica jest spokojna, wręcz senna (nie licząc sąsiada trąbiącego w nocy). Za dnia najczęściej słyszy się nawoływania sprzedawców przemierzających na rowerach osiedlowe uliczki. Dzisiaj rano usłyszałam jednak bardzo głośne dzwonienie dzwonków i gdy wyszłam na balkon, moim oczom ukazał się taki widok:

Sadhus. Indyjscy asceci

Sadhu – indyjscy asceci (hinduscy właściwie). Święci i/lub szarlatani, mędrcy i/lub szaleńcy, przemierzający kraj wzdłuż i wszerz. Gdy zauważyli moją ciekawość, stanęli pod balkonem, mówiąc: „Ma’am, bakszysz!”

Sadhus. Indyjscy asceci (2)Sadhus. Indyjscy asceci 3Komentarze:
chiara76
2012/05/05 09:00:12
i co zrobiłaś?:)
chiara76
2012/05/05 09:01:24
a mnie się dzisiaj śniło, że byłam w Indiach! jeździłam ich koleją! Chciałam kupić sobie torebkę (!) ze słoniami, to znacyz wzorem ze słoniami ale ktoś mi podkupił! Potem zauważyłam chustę, która mnie zainteresowała, też mi zniknęła, coś mnie podkupywano podczas tych zakupów. Kosztowała 10 rupii, to drogo?:)
asiaya
2012/05/05 09:31:00
Chiaro, takie ceny to tylko we śnie :))) Za 10 rupii przy odrobinie szczęścia napijesz się naparstka czaju od ulicznego sprzedawcy lub kupisz 2 gazety (są baaardzo tanie). Niestety, paczka tostowego chleba to ok 45 rupii (ten ‚prawdziwy’ to rarytas i luksus, kosztuje od 170), 1 km taksówką to 20 rupii (według licznika, czyli w rzeczywistości prawie zawsze więcej). Gdy, jako biała, spytasz się o przejazd rikszą w Delhi, nigdy Ci nie powiedzą mniej niż 50, a w centrum 100. Kawa w sieciówce „zachodniej” to wydatek 70-90 rupii, za co możesz mieć praktyczne obiad „street food”.
Nic nie zrobiłam, z zasady nie daję pieniędzy żebrakom, wolę dać napiwek tym, którzy wykonują jakąś pracę :)
chiara76
2012/05/05 09:48:01
no patrz, to ja miałam taką możliwość kupienia tanio, no, ale jak widać, nie udało się (nie dziwne, przy takiej cenie!:). Dziękuję za odpowiedź, solidną jak zwykle;) pozdrawiam ciepło. U nas wciąż ciepło, miało się od środy ochłodzić i ani ani…;) podobno od jutra. Zobaczymy…
asiaya
2012/05/05 14:04:03
Chiaro, rok temu kupiłam kilka toreb (między innymi ze słoniami :)) na prezenty w PL. Jedną wzięłam dla siebie, po czym okazało się, że farbuje mi ubrania na czerwono :///
Wściekłam się, raz o te ubrania, a dwa, że taki szajs ludziom w prezencie dałam :)) I nie kosztowały 10 rupii, choć tyle były warte :)) Więc dziękuję za indyjskie torby.
chiara76
2012/05/05 22:51:15
widzę, że chcesz mnie pocieszyć, że mi podkupili tę słoniową torbę we śnie;) no więc dobrze-nie będę żałować;)
asiaya
2012/05/06 13:39:36
Nie żałuj, nie ma czego :)
lilithin
2012/05/10 07:59:53
A propos sadhu – podszedł jeden do auta pokazaując, że jest głodny (ten charakterystyczny gest z przystawianiem dłoni do ust). Znajomy dał mu monetę 5 rupiową. Sadhu na nią spojrzał i zostawł na dachu auta! Najwidoczniej za mały nominał jak dla niego.
asiaya
2012/05/10 08:23:36
A ja ostatnio dałam kanapkę i był foch! Ale wziął.
e.milia
2012/05/16 01:26:22
Indyjskie torby, takie z materiału, ze słoniami, kosztują chyba ok 150-200 rupii (czyli 10-12 zł) ;) I faktycznie nie są najlepszej jakości, można je traktować jako jednorazowy zakup, bo farbują i z czasem zaczynają się pruć, więc Chiaro nie masz czego żałować ;) Ja kupiłam sobie poprzednio 2 torby, takie z materiału, w paseczki, jedną w tonacji czerwono-pomarańczowej, drugą różnokolorową, którą byłam zachwycona. Zaczęłam je nosić już w Indiach i było super, a w domu beztrosko chciałam heprzeprać nieco z kurzu i oczywiście okazało się, że farbują. Prałam je co prawda oddzielnie i ręcznie, ale zafarbowały trochę same siebie, tzn kolory ciemniejszych pasków przeszły na jaśniejsze ;) Jedną z nich noszę jeszcze czasami, ale już zaczyna się pruć, drugą wzięłam teraz w kolejną podróż do Indii, chciałam ją tam wyrzucić i kupić sobie nową, ale uznałam, że nie ma sensu kupować kolejnej farbującej torby. Przetrwała więc całą podróż, wysłużyła się ostatecznie i tam ją zostawiłam. Ale że mam słabość do indyjskich rzeczy i kupiłam sobie fajną torebkę z różnokolorowych kawałków skóry do noszenia na co dzień ;)
asiaya
2012/05/16 06:11:48
e.milio, gdyby farbowały w praniu, to pół biedy. Mi niestety torba farbowała ubranie przy noszeniu (jasnobeżowe spodnie szczególnie) na czerwono w miejscu, gdzie się ocierała i chodziłam taka wysmarowana po jednej stronie pół dnia, zzzz. Nie jest też fajnie, jak farbuje się bielizna od indyjskiego ubrania.
A tą skórzaną torebkę kupiłaś w Delhi? Widziałam kiedyś u kaletnika w Delhi stosy przepięknie, ale naprawdę fantastycznie pofarbowanych skór. I pierwsze, o czym pomyślałam: czy to nie farbuje?
e.milia
2012/05/16 19:07:16
Tak, kupiłam ją w Delhi na Paharganj, tam było kilka sklepików z tymi torbami zszytyimi z różnokolorowych skór. Niektóre były naprawdę fantastyczne, oczywiście postanowiłam ją kupić dopiero w ostatniej chwili, gdy jjuż zamykali, więc nie miałam dużego wyboru, ale i tak jestem zadowolona. Wygląda na całkiem solidną, póki co nie farbuje (a chodzę z nią od 3 dni po polskim deszczu).
asiaya
2012/05/17 06:08:50
Polski deszcz to niezły tester, więc wychodzi na to, że dobra ;) Muszę się tam przejść.

You may also like