Kathakali

Być w Kerali i nie zobaczyć Kathakali, to jak odwiedzić Buenos Aires i nie wybrać się na pokaz tanga. Można, ale po co sobie odmawiać?

Przedstawienia znaleźć bardzo łatwo, zwłaszcza w Fort Kochi. Oprócz specjalnych do tego przeznaczonych sal, wystawiane są również w ogrodach niektórych hoteli. Nie wybrzydzaliśmy długo, poszliśmy do ośrodka naprzeciwko informacji turystycznej, gdzie akurat zaczynał się spektakl.

Tradycyjnie trwa on całą noc i kończy o świcie, co oczywiście nie jest na cierpliwość i kondycję przeciętnego turysty. To, co mu się oferuje, to wersja bardzo okrojona. Słusznie, bo bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego trudno jest zrozumieć, co tak naprawdę się na scenie dzieje, umykają symboliczne znaczenia, nie sposób docenić kunsztu poszczególnych aktorów. Skupiłam się zatem raczej na wizualnym bogactwie spektaklu niż na historii, którą opowiadał.

Za dodatkową opłatą można obserwować przygotowania do przedstawienia, zwłaszcza proces charakteryzacji. A trzeba przyznać, że jest ona niesamowicie praco- i czasochłonna.

Mimika twarzy odgrywa bardzo ważną rolę, stąd wręcz przerysowane jej demonstrowanie.

Co ciekawe, wszystkie role, w tym kobiece, są grane przez mężczyzn.

Ten poniżej dał popis obrazowania uczuć mimiką i ruchem gałek ocznych.

Na końcu odbył się również króciutki pokaz miejscowej sztuki walki.

 

A tak to mniej więcej wygląda w akcji.

 


Dobra wiadomośc jest taka, że we wtorek, 29ego stycznia mieszkańcy Warszawy będą mieli świetną okazję, aby zapoznać się z tajnikami sztuki Kathakali. W Południku Zero w samym środku mroźnej Warszawy odbędzie się pokaz filmów polskich znawców tematu. Ja bym się długo nie zastanawiała. Krzysztof Renik był jeszcze do niedawna korespondentem Polskiego Radia w Delhi, ale, jak kiedyś od niego osobiście usłyszałam, jego prawdziwą pasją jest indyjski teatr.

renikowie_mini
Wieczór teatru i widowisk obrzędowych południowych Indii
Zaprezentujemy dwa filmy dokumentalne. Pierwszy zatytułowany „Taniec Bogów” przedstawia tradycję widowisk obrzędowych – barwne makijaże, oryginalne kostiumy i układy choreograficzne – i nakręcony został w północnej Kerali po kilku latach przygotowań i badań prowadzonych przez Krzysztofa Renika. Drugi – pod tytułem „Kathakali – staroindyjska opowieść” to relacja o teatrze niezwykłym, który narodził się i istnieje w stanie Kerala. Film ten pokazywany będzie w Warszawie po raz pierwszy. Aktorzy tego teatru posługują się tańcem, językiem gestu, mimiką i ruchem gałek oczu, a całość tworzy skodyfikowany język tego teatru. Autorzy dokumentu rejestrują przygotowania do spektaklu, techniki gry aktorskiej, układy taneczne.Oba dokumenty zrealizowali: Elżbieta Dziuk, Krzysztof Renik i Michał Zielony.
Wstęp wolny!
Komentarze
2013/01/29 09:59:02
z zupełnie innej beczki…wiem, że Ciebie ten temat chyba nie zajmuje jak mnie ale…czy kiedyś doczekałabym się jakiegoś wpisu na temat biżuterii? Uwielbiam, to moje hobby (nie muszę mieć , mogę patrzeć chociaż oczywiście coś tam lubię mieć;), i chętnie poczytałabym bo nie ukrywam, że szczególnie z tamtych stron jak tylko chociażby filmy oglądam, to od razu patrzę na biżu właśnie. Oczywiście to tylko skromna prośba i nie trzeba spełniać, ale gdyby…kiedyś…:)
2013/01/29 11:44:40
Chiaro, a owszem, interesuje mnie :)) Sama kiedyś sobie dziergałam kolczyki i inne takie. Jednak najbardziej lubię biżuterię minimalistyczną, a taką trudno zrobić domowymi sposobami. I oczywiście biżuteria w Indiach z minimalizmem nie ma nic wspólnego.
Napomknęłam kiedyś o tym temacie tutaj: asiaya.blox.pl/2011/10/Diwali-za-pasem-spieszmy-po-brylanty.html#.UQegrR1wrTo
Polecam Ci ten program turystyczno-jubilerski o dowcipnej nazwie „Oh my Gold” :)), jest kilka odcinków na You Tube.
Samej mi jest trochę trudno fotografować, w sklepach zakaz. Nawet gdy focę wystawę, zawsze pojawia się strażnik :))
Ale będę miała oczy otwarte i jak się uziera, dam wpis. Pozdrawiam, Chiaro, serdecznie!
2013/01/29 16:09:57
nawet nie musi być foto, ale Wiesz, opis, co kiedy, ślubna, zaręczynowa itd;) jak tam kiedyś będziesz mieć wenę i wolny czas;) ja też pewnie typowej biżu stamtąd na siebie bym nie włożyła, ale uwielbiam pooglądać czy poczytać o takim totalnym przepychu biżuteryjnym wręcz czasem ocierającym się o kicz.
2013/01/29 16:10:55
i dzięki za link;) wtedy chyba jeszcze do Ciebie nie zaglądałam? No jak ja mogłam przegapić taki wpis?
2013/01/29 19:42:04
Chiaro, to taki przepych w Indiach na pewno można spotkać. Kiedyś koleżanka mi opowiadała, że na impreze przyszła babka tak obwieszona, że musiało za nią iść 3 ochroniarzy :))
Ale sam pomysł napisania o biżu mi się podoba, kiedyś nawet miałam jakieś wycinki z gazet nt. nazw konkretnych części ślubnej „zbroi” i ich znaczenia.
2013/02/03 18:24:06
niestety – do Warszawy mam kawałęk, nie mogłam pójść…
Twój opis zrekompensował niemożliwości :))
2013/02/04 04:52:17
Ewa, rozumiem, ja też mam kawałek do Warszawy ;) Cieszę się, że mogłam się na coś przydać :))
2013/02/12 14:10:27
super zdjecia Asiayo :)
ja taki pokaz mialam okazje zobaczyc w gorach, w okolicach Munnar. Przygotowania do niego mozna bylo ogladac bez dodatkowej oplaty. Tlumaczono tez w trakcie co oznaczaja poszczegolne miny, czy tez wczesniej o tym mowiono, zanim sie pokaz rozpoczal? juz nie pamietam.. ale wkurzylo mnie zadanie pieniedzy za lustrzanke! zwykly aparat za darmo, a kamera albo lustrzanka (big camera jak to okreslili) za kiladziesiat Rs, wrr…
2013/02/12 18:20:13
Dzięki, Lusin! U nas też było wytłumaczenie podczas pokazu, nagrane. W ogóle nie rozumiem, co to za pomysł z braniem pieniędzy za aparat. Przecież i tak nikt w ten sposób profesjonalnej sesji nie robi. Ostatnion nagrałam króciutki fragment pokazu pewnej tancerki i znajomy (mój i jej) spytał, czy miałaby coś przeciwko temu, żebym wrzuciłą to na YT. Powiedziała nie. Mi na tym nie zależy, chciałam po prostu znajomym pokazać. Ale myślę, że to błąd z jej strony, bo przecież sporo osób szuka na YT filmów, zastanawiając się, czy się wybrać na koncert artysty, którego nie zna. Ja tak robię. Przecież i tak wiadomo, że to nie to samo, co na żywo. Pozdrawiam całą rodzinkę :)!

You may also like