Keralski kozi raj

Koza Kerala 7

„Mutton family”

Jeśli Stambuł jest kocim rajem, to Kerala na pewno jest takim miejscem dla kóz. Bardzo dużo widzieliśmy ich w Fort Cochin, który te zwierzęta sobie upodobały szczególnie – podobnie jak my. W odróżnieniu jednak od kotów, kozy hodowane są dla bardziej utylitarnych celów, a ich masowa obecność świadczy o licznej społeczności muzułmańskiej. Jeden z rikszarzy, wioząc nas, zatrzymał pojazd na widok ich gromadki rozłożonej na chodniku, pokazał nam je, mlaskając przy tym z upodobaniem i mrucząc: „Mutton family! Delicious!” Kozy natomiast, ignorując wyzywanie ich od baranin i kulinarny harassment, nadal leniwie skubały trawę. Takie to są zen zwierzęta! Co nie znaczy, że brakuje im charakteru.

Kozy Keral

Kozy Kerala 1

Kozie DINKsy

Kozy Kerala 3

Singielka w bikini

Kozy Kerala 2

Kozy pobożne

Kozy Keral 4

Koza bibliofilka i jej koleżanki o motoryzacyjnych zainteresowaniach

Kozy Kerala 6

Koza kinomanka

Kozy Kerala 8

Artystka nonkonformistka

Komentarze
2013/01/08 12:39:52
Bardzo śmiesznie je podpisała:-) szacunek budzi koza pobożna, sympatię bibliofilka…
z głowy wyjść mi nie może ta koszmarna historia ze studentką… Wiem, wiem, zawsze chciałaś mi przekazać, że w Indiach dzieje się za wiele takiego zła a ja nie chciałam wierzyć…chyba wolę sobie idealizować ten kraj na tyle, na ile jestem w stanie…
2013/01/08 12:56:52
Chiaro, chyba każdy musi gdzieś umiejscowić ten swój raj. Moja mityczna kraina to wybrzeże śródziemnomorskie – to północne. Dlatego wolałabym tam nie zamieszkać :)
Historia jest wstrząsająca, miejmy nadzieję, że wstrząśnie Indiami SKUTECZNIE.
Pozdrawiam!!
2013/01/08 13:00:04
To, że to nie raj, to wiem, ale ta historia jest naprawdę wstrząsająca…u mnie tajski ” Raj” jest na Krecie:-)
2013/01/08 13:07:19
Jest :(
Mój „raj” obejmuje Kretę (chociaż tam nigdy nie byłam – a może właśnie dlatego)
2013/01/08 16:26:58
Kozy domyslam sie sa czyjes? Czy tez moze iles-tam sie wloczy bezpanskich?
Chyba jednak nie, skoro sa to zwierzeta konsumowalne? (krowy moga sie wloczyc bo to swiete zwierzeta i nich ich nie zabije i nie zje)?

Z tym rajem to dobrze powiedziane. Moj na dzis znajduje sie NZ, chociaz znajomi usilnie podkreslaja wady tego kraju…
Oczywiscie nie ma kraju bez wad, trzeba tylko znalezc sobie (docelowo) taki, ktorego wady jestesmy w stanie zaakceptowac.

Jesli chodzi o Indie to chyba nigdy nie wybralabym tego kraju na swoj docelowy, chociazby mieli mi placic duze pieniadze. Wlasnie ze wzgledu na podejscie do kobiet, wszechobecna nedze, dyskryminacje.

2013/01/08 17:03:30
Mój tata uwielbia słowo „docelowo” :) Nino, nie wiem, jak Ty, ale ja dzisiaj nie jestem w stanie określić kraju, w którym bym chciała być na STAŁE. Choćbym nie wiem, jak miała się żalić po fakcie – nowe ma nieodparty urok. Ale aż tak szalona nie jestem, żeby się dobrowolnie decydować na Indie. To był taki… wypadek przy pracy :))
No i zdecydowanie miastowa jestem, więć NZ odpada w przedbiegach.
2013/01/08 21:18:06
Kiedyś na Ukrainie zachwyciłam się przeuroczymi owieczkami w białych „skarpetkach” i okazałam ten zachwyt w obecności ich właściciela, który natychmiast złapał tę, która mi się spodobała najbardziej i był gotów zarżnąć mi ją jednym ruchem za stosowną opłatą (pieniężną lub wódczaną). I jak tu wytłumaczyć człowiekowi, że ja uwielbiam baraninę wyłącznie w postaci żywej i wesołej?
2013/01/09 06:33:16
NZ, hahaha! Strach się zachwycać!
2013/01/09 15:46:06
Asiaya:
Jak mowie, kazdy ma swoj raj :)
Australia bardzo mi sie podobala, jednak tam troche za wysokie temperatury… chociaz cala reszta jak najbardziej ok, Sydney jest cudnym miastem :)

Kalifornia bylaby swietna, gdyby nie koszty zycia oraz coraz wiekszy zamordyzm federalny i stanowy.
Ja mam z wyborem troche latwiej, bo nie jestem typem miastowym. Marzy mi sie dom z mala farma, w rozsadnej odleglosci od cywilizacji, samowystarczalny i zebym mogla przyjmowac gosci z calego swiata :))))

Wybrzeze morza Srodziemnego jest piekne ale tam w lecie jak dla mnie za goraco…chociaz z drugiej strony – taka Slowenia albo Chorwacja…?

2013/01/10 05:55:04
Nino, chętnie Cię odwiedzę na Twojej farmie kiedyś, bylebyś nie kazała mi jeść chrupek ze słoniny ;)) Czytam z ciekawością u Ciebie o tych amerykańskich regulacjach. Kiedyś postanowiłam, że pojadę do USA dopiero, gdy zniosą nam wizy, ale coś się nie mogę doczekać.
Co do raju – ja jestem jednak beznadziejną europejską patriotką i europocentrycznie przyznaję :”There’s no place like Europe!” I trzymam za nią kciuki!
2013/01/10 21:51:50
ja do tej pory nie zdawałam sobie sprawy z tego, że kozy w Indiach są tak wszechstronne :)))
2013/01/11 05:11:49
Ewa, a są są ;) Bardzo niedocenianan grupa społeczna. W Delhi też oczywiście występuje, aczkolwiek raczej w muzułmańskich dzielnicach:
asiaya.blox.pl/2012/02/Make-life-easier.html
2013/01/11 21:07:28
oo zmiana wygladu bloga! piekna
2013/01/12 05:08:54
Dzięki, zastanawiałam się nad przeniesieniem go na inną domenę, ale w końcu uznałam, że to zbyt czasochłonne i lepiej będzie, jeśli poprawię tutaj kilka rzeczy, które mnie denerwują. Zastanawiam się też nad rewolucyjna zmianą tła :)) Na białe :) Mam wrażenie, że niezyt się dobrze czyta w obecnej kolorystyce.
2013/01/12 12:22:05
mnie tam sie dobrze czyta, ale jak ksiadz uwaza :)
2013/01/12 12:56:36
Dziękuję za feedback ;)

You may also like