Kerala. Kokosowo

Kerala kokos 1

Z Kochi do Delhi leci się bezpośrednio ok. 3 godzin. Tyle dzieli upalne keralskie miasto od znacznie chłodniejszej o tej porze roku stolicy. Różnica temperatur: 10-12 stopni. W praktyce oznacza to, że w Kochi najprzyjemniej jest pod wiatrakiem, a w Delhi – pod kocykiem. Zwłaszcza wieczorami, kiedy temperatura spada o dalsze 10 stopni. Skubię więc schodzącą z ramion skórę, popijam herbatę i przeglądam zdjęcia z wakacji. Zaraz zrobię rekonesans po znajomych blogach i mam nadzieję, że zobaczę jakieś mroźźźne, zimowe fotki – najlepiej ze śniegiem! Święta za tydzień!

Co tu dają?

Kerala kokos 2

Kerala kokos 3

Każdy cierpliwie czeka na swoją kolej.

Kerala kokos 4

A po wypiciu soku do ostatniej kropelki, należy oddać skorupę jeszcze raz w ręce sprzedawcy, który rozłupuje ją na pół i pomaga wydobyć biały miąższ.

Kerala kokos 7

Komentarze

2012/12/17 16:22:44
Jak sobie przypomne, jak ja w tych Indiach wymarzłam, to jeszcze mi zimno – na sama mysl. Wymarzłam, jak nigdy w zyciu, a jeszcze na dodatek ukradli mi moja jedyną, naprawde ciepłą rzecz – koszulke termoaktywna z wełny :( Bylismy 4 dni na pustyni. W dzien bajka, ale wieczorem piekielnie zimno. A ja nie miałam ciepłych rzeczy. W pospiechu, byle gdzie, kupowalam jakiekolwiek cieplejsze szmatki, a wybór był… w zasadzie żaden – kupowałam, co było. W rezultacie wygladalam, jak niebieski krasnolud, bo nabyłam szafirową bluże z frędzlami i kapturem w dłuuuugi szpic :D Dostałam solidna nauczkę, nie ma co :)
Piekne zdjecia – jak zwykle :)
2012/12/17 17:15:40
Małgosiu, dziękuję! :)
Dla mnie to też było zaskoczeniem w pierwszym roku. O ile na zewnątrz w ciągu dnia jest bardzo przyjemnie, w domu zdecydowanie potrzebuję min. 22 stopnie, inaczej marznę. Jako, że przenieśliśmy się tutaj z całym dobytkiem, na brak cieplejszych ubrań nie narzekam, nawet się cieszę, że mam okazję wyciągnąć je z szafy. Bardzo praktyczna okazałą się właśnie bielizna termoaktywna! Nigdy bym nie przypuszczała!
W tym roku grudzień jest jednak – zdaje się – trochę cieplejszy niż normalnie. Na dodatek od czasu do czasu pada deszcz i nawet komary mamy!!
2012/12/17 21:20:17
piekne zdjecia! gdzie ze to mialam isc na kurs fotografii?:)
2012/12/17 22:20:18
Agradabla, dzięki! Polecałam Ci www.idif.cz/
Co prawda nie byłam u nich na kursie fotograficznym, tylko graficznym, ale jestem przekonana, że są tak samo profesjonalne i ciekawe.
Gość: , 46.7.10.13*
2012/12/18 00:56:27
A tymczasem w Delhi….. nihil novi….www.bbc.co.uk/hindi/india/2012/12/121217_delhi_rape_reaction_sm.shtmlStrzeż się asiayo po powrocie z cywilizowanego południa. Można się tam odzwyczaić od tego, jak to jest na północy.

(Były już) mieszkaniec Delhi

2012/12/18 04:42:39
Witaj, BMD! Dawno Cię tu nie było :)
Powrót do Delhi jest rzeczywiście powrotem do znanych bolączek. Najbardziej uciążliwą dla mnie osobiście jest przede wszystkim znikoma ilość miejsc do wychodzenia i zanieczyszczone jedzenie.
Co do problemu, o którym piszesz – strzegę się, uważam, nie wychodzę sama wieczorem, nie jeżdżę autobusami. Cóż mogę więcej? Najchętniej założyłabym drużynę pań uzbrojonych w parasolki i każdej takiej grupce pseudogierojców spuściła łomot w ciemnym kącie ;)
2012/12/18 06:30:59
Kokosowy raj i piekne zdjecia! Czy w Indiach rowniez istnieje cala gama odmian orzechow kokosowych od miniaturowych po te wielkie, na ktore trzeba naprawde uwazac w czasie spaceru po plazy :) Pozdrawiam
2012/12/18 06:47:16
Siamsoleils, dziękuję :) Zazwyczaj widuję tylko tą jedną odmianę (lub bardzo podobną). Myślę, że macie w Tajlandii o wiele większy wybór owoców, a na południu Indii większy niż u nas na północy.
Co do zagrożeń – zauważyłam, że niektóre palmy podwiązane są siatką – tak! zwracam na to uwagę :))
Pozdrawiam serdecznie! (właśnie podziwiałam Wasz ogródek :))
2012/12/18 11:19:24
zawsze marzyłam, żeby się napić z kokosa…może kiedyś to marzenie się spełni?
2012/12/19 05:04:54
Chiaro, rzeczywicie smakuje inaczej niż z puszki! Mniej słodko. Na pewno kiedyś spróbujesz! :)

You may also like