Jak na lato. Hiszpańskie patio

Hiszpańskie patioW północnej Kastylii wiele wiosek systematycznie się wyludnia. Najpierw młodzi ludzie pouciekali do miast w poszukiwaniu wykształcenia i pracy, teraz większość starszych osób też się stamtąd wynosi. Coraz trudniej im samodzielnie funkcjonować w miejscach, gdzie nie ma sklepów, przychodni, a czasami nawet zasięgu w komórkach. Autobusy kursują z rzadka i nawet kościoły otwierają swoje podwoje od wielkiego dzwonu.

Wioski te jednak bardzo często ożywają latem, bo wielu mieszkańców nie tylko nie pozbyło się swoich starych domostw, ale odnawia je i traktuje jako letnią lub weekendową siedzibę. Co roku zjeżdżają więc wciąż ci sami „letnicy”, którzy znają się od kilku pokoleń i jest wtedy wiele okazji do wspólnego biesiadowania, picia wina i rozmów do późnej nocy – czasami w jednym z domów, czasami w specjalnych domkach zwanych merendero, a czasami po prostu przy stolikach wystawionych na ulicę. Niektóre wioski organizują nawet… sylwestrowe imprezy i karnawał w sierpniu! „Przecież nie będziemy urządzać Sylwestra w grudniu, kiedy nikogo nie ma!” Ponoć kryzys przyczynił się do większego zainteresowania taką formą spędzania wakacji wśród bardzo młodych ludzi, których nie stać na wakacje na wybrzeżu. Ja i bez tego argumentu unikam jak ognia południowych plaż i słynnych miejscowości wypoczynkowych w sezonie (szczególnie w sierpniu).

Uwielbiam te dni, kiedy ze znajomymi wyruszamy rano przed siebie, zajeżdżamy do wiosek, gdzie nie ma śladu masowego turysty i pokazują mi okoliczne perełki architektury romańskiej czy po-rzymskie pozostałości. Jak oni z dumą opowiadają o tym dziedzictwie! Gdy w jednej z wiosek okazało się, że akurat trafiliśmy na dzień, kiedy kościół nie był udostępniany do zwiedzania, wstąpiliśmy do biura, które znajdowało się w… zakrystii. Co prawda okazało się, że pracująca tam urzędniczka nie ma nic wspólnego z kościołem i nie mogła nam go otworzyć, ale zaproponowała, żebyśmy pojechali do jej wioski oddalonej o kilka km, która również posiada zabytkowy kościół, a w nim muzeum rzeźby. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że prowadzą je… mieszkańcy wioski, którzy sami dbają również o fundusze na ich renowację i ubezpieczenie. Ba! Kontaktują się z nimi zagraniczne muzea z prośbą o wypożyczenie niektórych eksponatów i sami widzieliśmy karton przygotowany do wysyłki – zaadresowany do Nowego Jorku. Mają też wyznaczone dyżury, jeśli chodzi o przechowywanie klucza i oprowadzanie zwiedzających. Urzędniczka zadzwoniła do sąsiada, na którego akurat wypadała kolej. Gdy podjechaliśmy pod kościół, już na nas czekał. Tłumaczył się skromnie, że nie jest zawodowym przewodnikiem, ale w życiu nie widziałam tak oddanego i drobiazgowego kustosza. Żadnej rzeźby nie odpuścił, o każdej opowiedział przynajmniej kilka słów, a o wielu z nich wręcz całe historie!

Gdy szwendaliśmy się po innej sennej wiosce, ktoś z naszej „bandy” spotkał swojego znajomego, który akurat przyjechał na lato. Zaprosił nas wszystkich do siebie na kawę. Jego dom z zewnątrz był raczej skromny, ale gdy weszłam do środka, moim oczom ukazało się przepiękne patio okolone kamienną kolumnadą z drewnianymi elementami. Nawet podłoga w środku była brukowana. Jest to zupełnie inny styl niz patio andaluzyjskie, o których pisała Ania Marchlik na jej blogu www.pisanewsewilli.com 

Jednak czy w Andaluzji, czy w północnej Kastylii, hiszpańskie patio zawsze pełni taką samą rolę: jest centrum domostwa, salonem, jadalnią, miejscem spotkań i odpoczynku. Kolejnym pokojem, tyle, że miejsce sufitu zastępuje niebo. Właścicielka zdradziła nam, że często namawiana jest, aby „zrobić coś” z tym domem. W sensie – odpicować go bardziej stylowo, a nie ustawiać meble pod hasłem każdy pies z innej budy i banalne kwiatki w banalnych doniczkach. „Ale mi się tak podoba, to nie hotel, to mój dom”- stwierdziła jednak na koniec. Mi też.

My co prawda nie marzymy o posiadaniu takiego domu na hiszpańskiej prowincji. Za bardzo gna nas ciągle w świat, byśmy mogli zaszywać się co roku wciąż w tej samej głuszy. Jednak chętnie odwiedzamy te kąty na moment, napawamy się senną atmosferą wiosek, podziwiamy piękno starych autentycznych murów i przede wszystkim pracę ludzi, którzy je latami pielęgnują i którzy tak gościnnie otwierają ich podwoje.

Natomiast owszem, uważam, że lato w Polsce jest świetnym pretekstem, by sobie taka namiastkę patia, czyli towarzyskiego kącika na świeżym powietrzu, urządzić. Może to być ogródek, może być balkon – byle dało się ustawić malutki stolik i przynajmniej dwa krzesełka! I już można się poczuć jak w Hiszpanii :)

Hiszpańskie patioHiszpańskie patioHiszpańskie patioHiszpańskie patioPatio. Zrób sobie raj (7)Patio. Zrób sobie raj (8)Patio. Zrób sobie raj (9)Patio. Zrób sobie raj (10)Patio. Zrób sobie raj (11)Patio. Zrób sobie raj (12)Patio. Zrób sobie raj (13)Patio. Zrób sobie raj (14)Patio. Zrób sobie raj (17)Patio. Zrób sobie raj (18)Patio. Zrób sobie raj (15)

Patio. Zrób sobie raj (16)Patio. Zrób sobie raj 19

You may also like

  • iw

    Pięknie! Zazdroszczę :)

  • asiaya

    Mam nadzieję, że zainspiruje :)

  • iw

    Jak zawsze:)

  • futrzak

    Uwielbiam hiszpanska architekture. Koncept courtyard stary, juz Rzymianie go uzytkowali, jednak w wydaniu hiszpanskim chyba sie najlepiej prezentuje…

  • asiaya

    To się cieszę :))

  • asiaya

    Futrzak, tam pełno pozostałości po Rzymianach, niedaleko fantastyczne muzeum z bardzo dobrze zachowanymi ruinami po rzymskiej willi: http://www.villaromanalaolmeda.com/ Ten koncept spodobał mi się już w podstawówce, kiedy uczyliśmy się o rzymskim domu, no ale w Polsce trudno by było mieć taki salon pod chmurką :)

  • Adrian

    świetne takie stare budynki, mają swój klimat i jestem na nie ! jeśli chodzi o ich odmładzanie, uwspółcześnianie…. (wiadomo sprzęty itp trzeba ogarnąć ) ale wygląd stanowczo oryginalny zachować…

  • asiaya

    Adrian, ja w zasadzie jestem wielką fanką łączenia starego z nowym, w Hiszpanii jest bardzo wiele takich miejsc, naprawdę świetnie zrobionych. Nowoczesne elementy nie mogą „zagłuszać”, a wydobywać piękno starych murów.
    Aaaaale – nic na siłę! Nie każdy czuje się dobrze w dizajnerskich wnętrzach, a każdy ma prawo czuć się dobrze we własnym domu, prawda? ;)

  • Adrian

    no dokładnie… ehhh widzę rozumiemy się „bez słów” hahaha