Jak na lato. Indyjskie owoce

Lato w Indiach. Indyjskie owoce Lato w Delhi to nie jest pora roku, na którą się cieszę. Żar leje się z nieba i sprawia, że nawet kilkuminutowy spacer okupiony jest strumyczkami potu spływającymi po skroniach. Ulice Delhi uspokoiły się nieco, gdyż nikt bez ważnej przyczyny nie wychodzi spod klimy. Uliczni kwiaciarze osłaniają kwiaty przed słońcem nakrywając je płachtami materiału, które dopiero wieczorem zostają usunięte. Niektórzy przechowują je w zamykanych pojemnikach styropianowych z lodem, a i tak szybko więdną po przyniesieniu do domu. Rynki dopiero po zachodzie słońca ruszają pełną parą. INA Market, na którym robię zakupy przynajmniej raz w tygodniu, świeci pustkami przed południem, nawet część stoisk zamyka podwoje. Tylko muchy zwiększyły aktywność i intensywniejszy smród unosi się w powietrzu.

Delhijczycy przygotowują się na lato trochę podobnie jak my na zimę: spędzają więcej czasu w zacienionych i chłodzonych mieszkaniach, więc lato i monsun to czas, kiedy można zaszyć się z książką na kanapie naprzeciwko kominka klimatyzacji. Stąd też czasopisma przygotowują listy lektur polecanych na lato.

W lecie nie kupujemy mięsa, ryb ani owoców morza (poza mrożonymi krewetkami i kurczakiem). Staramy się ograniczyć szybko psujące się produkty zwierzęce. Aura zresztą też nie sprzyja ciężkim pokarmom ani czasochłonnym potrawom. W kuchni nie ma klimatyzacji, a i wiatrak trzeba wyłączyć, jeśli się gotuje na gazowym palniku. Już samo przebywanie dłuższą chwilę w tym pomieszczeniu w temperaturze prawie 50 stopni bywa wyzwaniem!

Jest jednak jedna ogromna zaleta tej pory roku:  wysyp sezonowych owoców, z którego skwapliwie korzystamy.

  • Niekwestionowanym królem lata jest w Delhi mango! 
  • Moim tegorocznym fawortem zostało natomiast liczi. Zwłaszcza zimne – prosto z lodówki!
  • Tylko przez kilka tygodni w roku można kupować zielone migdały, a szkoda, bo pyszne!
  • Bel fruit, czyli po polsku kleiszcze smakowite (sic!!) nie przypadło mi do gustu.
  • Małe różowe kuleczki to owoc, który dostałam od pana portiera w biurze Sir’a. On bardzo często uszczęśliwia nas (głównie jego ;)) takimi podarunkami. Muszę jednak przyznać, że kuleczki okazały się niesamowicie cierpkie w smaku i nie wzbudziły mojego entuzjazmu. Nie wiem nawet, jak się nazywają te owoce.
  • Dzień bez wody kokosowej to dzień stracony! Umówiłam się już z obwoźnym sprzedawcą na codzienną poranną dostawę. Co prawda kokos na zdjęciu poniżej został sfotografowany w Tajlandii, ale ten delhijski jest taki sam. Może tylko mniej słodki. Woda kokosowa jest fantastycznym napojem izotonicznym, który dostarcza witamin i minerałów (zwłaszcza potasu). W czasie upałów traci się je poprzez pocenie, a picie czystej wody, choć nieodzowne, nie uzupełnia ich. Niedobory potasu mogą objawiać się m.in. ogólnym osłabieniem, sennością, bólami głowy, rozdrażnieniem, obrzękami nóg czy skurczami łydek. Dla mnie to właśnie te „dolegliwości” wynikające z upałów są chyba bardziej uciążliwe, niż sama temperatura. Piję więc wodę kokosową przynajmniej raz dziennie, na przemian z pomidorowymi chłodnikami (też zawierają sporo potasu)! Woda kokosowa zalecana jest też w przypadku zatruć pokarmowych, aby zapobiec odwodnieniu organizmu. Ma skład bardzo podobny do elektrolitów sprzedawanych w aptekach. Ponoć jest świetna na kaca (sic!), ale nie miałam okazji wypróbować.

Lato w Indiach. Indyjskie owoceLato w Indiach 3. Indyjskie owoce. LichiLato w Indiach 4. Indyjskie owoce. LichiLato w Indiach 5. Zielone migdałyLato w Indiach 6. Zielone migdałyLato w Indiach 7. Zielone migdałyLato w Indiach 8Lato w Indiach 9. Indyjskie owoce. Owoc bel. Bel fruitLato w Indiach 10. Indyjskie owoce. Owoc bel. Bel fruitLato w Indiach 11Lato w Indiach 12. Tajlandia. Kokos. Woda kokosowa

You may also like

  • Adrian

    u nas też szykuje się wysyp np. truskawek ;) mniam ! ( obecnie ceny są jeszcze ok 10 zl ale kwestia dni i będzie tanio… ) a ta woda kokosowa to normalnie dziurka w kokosie , słomka i pijesz? czy jakieś inne rytuały towarzyszące…

  • Ja też kocham lato właśnie za owoce :-) Z utęsknieniem już czekam na arbuzy, maliny i borówki :-)

  • asiaya

    Adrian, ja tez mam nadzieję załapać się na truskawki :))

    Co do kokosa – sprzedawca nacina czubek tak, aby zrobić otwór, przez który wkłada się słomkę i wypija wodę kokosową. Np. w Tajlandii można było potem specjalną łyżeczką wyjeść miąższ ze środka. W Indiach czasami sprzedawca rozcina skorupę na pół, aby można było go wyjeść do końca :)

    Spójrz tutaj: http://www.asiaya.pl/kokosowo/

    Kiedy kupuję do wypicia w domu, sprzedawca nacina czybek, ale nie otwiera kokosa. Mogę sobie kokos włożyć do lodówki, a potem zrobić otwór zwykłym nożem. Zimna woda kokosowa jest jeszcze lepsza!
    Uwaga, uzależniające!

  • asiaya

    Tedi, ja tez już czekam na polskie owoce i bardzo się cieszę, że będę w Polsce akurat w lecie. Tęsknię za truskawkami, czereśniami, malinami… Arbuzów akurat mam tutaj pod dostatkiem.

  • iw

    Smacznie się zrobiło!Truskawki już jadłam, pyszne.

  • asiaya

    Aaa, niech jeszcze chwilę poczekają na mnie te truskawki ;)

  • Magdalena Rogulska-Pai

    A ja nie znam tych owoców :/ Ale wyglądają ładnie :)

  • asiaya

    Magda, których nie znasz? A Wy macie jakieś fajne na południu? Tutaj nie pokazałam, ale są też papaje i melony. Lubię je tak umiarkowanie, czasami wciagnę :)

  • Joanna Kończak

    Ha, z południowych pamiętam z Kerali „chakka” – z których malajamskiej nazwy wzięła się angielska – „jackfruit”:). W Delhi będą je nazywać katahal :). Słooodkie. Bardzo.

  • Adrian

    aaa czyli nic więcej się do niej nie dodaje…. ktoś mi mówił, ze kupił u nas kokosa i mu nie smakowało… dlatego pytam heh

  • I jeszcze ostrężyny polane jogurtem :-)

  • asiaya

    Jackfruit mamy, mamy. Raz kupiłam, ale po pokrojeniu zaczął wyposzczać kleiste soki i wyrzuciłam wszystko do kosza :))

  • asiaya

    Nie, żadnej masali :)) Świeżego kokosa kupił w Polsce? Nie wiedziałam, że można.

  • asiaya

    Przyznam się, że o ostrężynach nie słyszałam. SPrawdziłam jednak na googlu – ja to znam jako jeżyny ;) A pyszniutkie są, prawda!

  • Magdalena Rogulska-Pai

    Pewnie są jakieś inne dziwne owoce, ale dziś mam taką migrenę, że ciężko się myśli. Wczoraj widziałam jackfruity wielkości bomby atomowej a dziś już chyba wykupione haha Niestety nie miałam aparatu. Niedługo będą zupełnie dojrzałe i pomarańczowe w środku i będą cuchnąć :D Już zamówiłam, że mąż ma mi ukraść od teściowej z ogródka :D

  • futrzak

    Tak, zwlaszcza tanich mango i kokosow zazdroszcze. U mnie sa do dostania, ale drogie jak diabli bo importowane :-/ lychee tez dobre jest :)

  • Adrian

    świeży to może być pojęcie względne…. hehe … nie wiem, w markecie w każdym razie ;-)

  • Adrian

    też się zdziwiłem…. jeżynki są ok ;-)

  • asiaya

    Magda, a te migreny to masz od zawsze? Mnie wcześniej głowa raczej nie bolała, myślę,że to jest od zanieczyszczenia powietrza i właśnie braku minerałów. Z tą wodą kokosową jest trochę lepiej. Zdrówka!!

  • asiaya

    Kurcze, to już nawet kokosy macie w marketach. Nie wiem, o czym pisać ;)

  • asiaya

    Jak najbardziej OK ;)

  • Co region, to inna nazwa :-D

  • asiaya

    Tak, to niesamowite! Uwielbiam takie lingwistyczne smaczki!

  • asiaya

    No coś za coś! Co tam macie smakowitego z miejscowych owoców?

  • futrzak

    No wlasnie z tych „miejscowych” oferta sie nie rozni specjalnie od tego, co moza w Polsce dostac. Z prowincji Buenos do tropikow daleko…Nic niezwyklego – jablka, sliwki, banany, pomrancze, mandarynki, grapefruity, w sezonie jagody (drogie jak diabli), truskawki, czeresnie etc. Jedyne co, to ze cytrusowe sa o 5 klas lepsze niz w Polsce, ze czasami mozna dostac przyzwoite avocado,winogrona sa bardzo dobre, ananasy. DOJRZALE – czego nie mozna powiedziec bylo o tychze w Polsce…
    Kokosy sa – ale bynajmniej nie swieze :-/ Dzis otworzylismy jednego – w srodku bylo tylko dwie lyzeczki wody i slona bardzo. Chyba lezal miesiacami na polce…

    Z rzeczy interesujacych, to w dzielnicy gdzie duzo Peruwianczykow mieszka, mozna dostac kilkanascie rodzajow pikantnych papryczek i ichniejsze dziwaczne warzywa – jakies odmiany ziemniakow i cos, co wyglada jak skrzyzowanie marchewki z ziemniakiem, ziemniaka z pietrusza i inne takie kombinacje :) Wieksza ilosc dziwadel mozna zakupic w chinskiej dzielnicy – niestety to drugi koniec miasta od nas, i jezdzimy tylko z raz na miesiac.
    Na polnocy Argentyny jest wiekszy wybor – nie bez znaczenia jest tez fakt, ze mieszka tam troche rdzennej ludnosci – maja bardziej urozmaicone gusta kulinarne i kuchnie; Portenos to żrą na okrągło asado, ten sam zestaw warzyw/owoców, pizza/pasta/empanada i w zasadzie to tyle…
    Od strony kulinarnej Buenos jest rozczarowujace – chyba, ze ktos uwielbia wolowine czy baranine, albo ma kase na szarpniecie sie na bajecznie drogie sushi (notabene tez go zrobic nie umieja bo ryz slodki a nie zakwaszany…)

  • Magdalena Rogulska-Pai

    Kokosy są w Polsce. Te już podsuszone tzn brązowe na wierzchu. W środku jest troszkę wody i miąższ. Chyba o te chodzi.

  • Magdalena Rogulska-Pai

    Tutaj mnie czasem boli. Też myślę, że od braku minerałów. Ale wczoraj to totalnego niewyspania.

  • asiaya

    No tak, niewyspanie gwarantuje bol glowy. Na szybko mi pomaga elektrolit rozpuszczony w wodzie

  • asiaya

    Tez mi sie tak Argentyna kojarzy: mieso, mieso,mieso i dulce de leche. jedlismy fajnie w jakims centro gallego, o ile dobrze pamietam. fideua chyba. tu z kolei odwrotnie: mieso nawet jak jest, to czesto w tak syfnych warunkach, ze ochota na nie przechodzi.

  • asiaya

    musze zwrocic uwage, jak bede w PL :)

  • Aneta

    No takie brązowe to już chyba od dawna są w Polsce, bo pamiętam, że pierwszego takiego kokosa kupiłam na wycieczce szkolnej,w jakimś supermarkecie w wieku ok. 12 lat ( czyli ok. 17 lat temu :D). Nie wiedzieliśmy jak tego kokosa otworzyć, dziadek próbował go tłuc młotkiem, a potem chyba wywiercił w nim dziurę. Jednak w tych kokosach jest tylko troszkę wody, albo nawet nie ma wcale, osobiście wolę sobie kupić już gotowe wiórki kokosowe do posypania ciasta na przykład, albo olej kokosowy do olejowania włosów (ostatnimi czasy bardzo popularny w Polsce). A tak w ogóle to nie wiedziałam, że świeże kokosy są zielone, byłam przekonana, że takie brązowe już rosną na drzewach :D.

  • Maria

    Pisałaś już wcześniej o tym, że woda kokosowa jest super :) Pamiętając o tym, kupiłam puszkę wody kokosowej 0,5 litra coś koło 7 zł w Piotrze i Pawle – tajlandzka, jeszcze nie otwarta, czekam na szczególną okazję :) Żałuję, że kupiłam tylko jedną, bo juz więcej nie pokazała się w sklepie. Udanych wakacji życzę, mam nadzieję, że Polska nie rozczaruje Cię za bardzo. I przygotuj się na upały, choć nie wiem czy nasze marne 30 stopni mogą Cię zmęczyć :) Pogoda tu raczej jest niestabilna, amplituda temperatur w tygodniu sięga czasami ponad 20 stopni. Pozdrawiam.

  • asiaya

    Aneta, na wycieczce szkolnej zaprowadzili Was do supermarketu? ;) Na wiórki to rzeczywście lepiej gotowe, bo po co się męczyć :) Ja używam oleju kokosowego do wszystkiego: na chleb, do smażenia naleśników (nie za często, bo cholersterol jednak…), do smarowania rąk zamiast kremu… Moja kokosowa obsesja rośnie!!! :) Lecę po kokosa do lodówki!

  • asiaya

    20 stopni różnicy to bardzo dużo. Jak zwykle pewnie przeżyję szok termiczny, choć tęsknię za chłodkiem :) Woda kokosowa w puszkach rzeczywiście nie jest najtańsza, ale od czasu do czasu można, a nawet należy się szarpnąć ;) Na zdrowie!!

  • Ostrzegam, ze woda kokosowa z puszki, nawet taka bez zadnych dodatkow, nie smakuje zbyt dobrze i znaczaco rozni sie w smaku od wody prosto z kokosa. Ja woda z kokosow uwielbiam, a z puszki nie moge sie zmusic do wypicia.

  • asiaya

    Serio? Ja piłam najpierw z puszki, dopiero później spróbowałam z kokosa. Fakt, smakuje inaczej, ale z braku laku… :)) Zresztą inaczej mi smakowały nawet kokosy w Kerali, w Tajlandii czy w Delhi. Te w Delhi są najmniej słodkie.

  • W Kalifornii mozna dostac prawdziwe kokosy do picia pochodzace z roznych krajow, a takze kilka rodzajow zapuszkowanej wody kokosowej roznych firm. Probowalam wszystkich wod kokosowych z puszek (a takze z kartonow) i zadna mi nie smakowala na tyle by sie zmusic do tego wypicia. Natomiast wszystkie prawdziwe kokosy, bez wzgledu na kraj pochodzenia, byly przepyszne. Co mi przypomina, ze dwa kokosy czekaja na mnie w lodowce :) Pozdrowionka i przetrwania lata zycze.

  • asiaya

    Oh, lucky you!!! :)) Smacznego!!