Mumbaj. Reszta

Na spacery nie było wiele czasu, dlatego korzystaliśmy chętnie z taksówek. Jedyną różnicą między nimi, a tymi delhijskimi były zewnętrzne liczniki.

mumbai noviembre 2012 291Nawet w Colabie można było spotkać miejsca ze stertami śmieci, ale powiedzmy, że były one pod kontrolą,…

mumbai noviembre 2012 411… czego raczej nie można powiedzieć o innych częściach miasta. Nie wywarło to na nas wielkiego wrażenia – chyba już się przyzwyczailiśmy do takich widoków w Delhi. Mi natomiast bardzo podobały się mumbajskie kamienice, nawet te w opłakanym stanie.

mumbai noviembre 2012 318

mumbai noviembre 2012 313

mumbai noviembre 2012 309

mumbai noviembre 2012 268

mumbai kerala noviembre 2012 009Zawsze się zastanawiałam, po co tyle krat w tych indyjskich oknach. I to wcale nie bogatych domach. Czasami muszą chronić przed wszędobylskimi i niszczycielskimi małpami, ale nie widziałam ich w Mumbaju. Wiem natomiast, że wielu Indusów do tej pory przechowuje oszczędności w domu (w walutach i złocie). A obskurny wygląd budynku może bardzo mylić.

mumbai noviembre 2012 287

mumbai noviembre 2012 345

mumbai noviembre 2012 267

mumbai noviembre 2012 266

mumbai noviembre 2012 344

mumbai noviembre 2012 334

mumbai kerala noviembre 2012 022

mumbai kerala noviembre 2012 020Slumsy tuż obok lotniska.

mumbai kerala noviembre 2012 032

mumbai noviembre 2012 299Opuszczaliśmy Mumbaj z uczuciem niedosytu i może, jeśli okazja się nadarzy – wrócimy. Zaskoczył nas pozytywnie. Nie jest to moje ulubione miasto w ogóle, ale w Indiach – na pewno! Przynajmniej do tej pory. Dla mnie uosabia tą dekadencką postkolonialną atmosferę – tak właśnie wyobrażałam sobie Indie zanim tu zamieszkałam.

 

You may also like

  • Adrian

    o proszę… chyba widzę skodę hehe… ten licznik na zewnątrz taksówki to jakiś rodzaj zabezpieczenia przed oszustwami ze strony taksówkarzy ? Podobno nie działają zwykle liczniki – nieważne gdzie są zamontowane? Zgadzam się z Tobą, (widząc zdjęcia) że niektóre kamieniczki są piękne architektonicznie.. ale może wszystko jest dla nas bardziej urokliwe od szarej płyty made in PRL. :)

  • asiaya

    Adrian, Skodę to tutaj się nawet produkuje, z tego, co mi wiadomo. To dosyć popularna marka. Dlaczego liczniki na zewnątrz? Nie mam pojęcia, ale Twoje przypuszczenie może nie jest takie mało prawdopodobne ;) Ja już od dawna nie jeżdżę na licznik – wolę umówić się na konkretną cenę, bo jak kierowca będzie chciał Cię naciągnąć, to i tak znajdzie sposób. No i przynajmniej mam gwarancję, że nie będzie mnie woził dookoła ;) A kamieniczki przypominają mi trochę warszawską Pragę – chociaż tam podobno już się je odnawia.

  • Ola

    A jeździliście po mieście pociągami? :)
    Ja licznikami byłam na początku zaskoczona (że działają w ogóle), a potem bardzo zadowolona. Próby oszustwa zdarzały się rzadko, a w razie jakichkolwiek dyskusji wystarczyło zażądać pokazania karty z cennikiem i nie było wyjścia, kierowca zawsze kapitulował. Ze 2 czy 3 razy (w ciągu pół roku!) zdarzyło się, że licznik był lewy i zbyt szybko naliczał, ale po krótkim czasie miało się tyle doświadczenia, żeby niemal na pierwszy rzut oka to stwierdzić i po prostu poszukać innej taksówki/rikszy. Raz na początku nabrałam się na licznik przykryty jakimś niby-przezroczystym workiem „dla ochrony, żeby się nie zniszczył”, a dopiero w trakcie jazdy zorientowałam się, że za bardzo nie widać cyferek. Po całkiem krótkiej jeździe kierowca niczym doświadczony magik ściągnął worek z licznika, z dumą pokazując mi wynik – oczywiście najwyższy możliwy, nawet dla zachowania pozorów nie odrobinę niższy. :) No cóż, ostatecznie zapłaciłam i tak tyle, ile uważałam za stosowne, czyli z 5 razy mniej, a później na widok zakrytych czymkolwiek liczników po prostu odchodziłam bez dyskusji. Dla eksperymentu wsiedliśmy jeszcze tylko kiedyś do takiej rikszy, a kiedy natychmiast po ruszeniu zażądaliśmy, żeby worek ściągnąć, bo nic nie widać, kierowca zobaczywszy, że nie ustąpimy, po prostu się zatrzymał i nas wyrzucił :)

  • asiaya

    Olu, nie, nie chcieliśmy tracić czasu, którego było mało, na zapoznawanie się z tym systemem, a i potrzeby nie było. Tam, gdzie się dało, chodziliśmy + ze 4 razy taksówki. Ja nie nalegam na licznik, wolę ustalić cenę z góry. Zdarza się, że nie możemy dojść do porozumienia i wtedy po prostu szukam następnej taksówki/rikszy. Na częstych trasach ze znajomym taksówkarzem już nawet nie potrzebujemy nic ustalać, mamy stałą cenę :) Trochę przepłacamy, ale w zamian za to mamy do dyspozycji taksówkarza, do którego mamy zaufanie, a to bardzo ważne w Delhi, zwłaszcza, jeśli ja jadę sama wieczorem. Pozdrawiam!!!

  • Adrian

    faktycznie skoda rapid w fabryce VW w Pune jest robiona tylko na rynek indyjski – chyba ,że coś jeszcze rozpoczęli produkować teraz… ale z tego co wyczytałem to nie ma dużo wspólnego z skodą rapid dostępną w europie. co do liczników itp…. jest tej wiedzy trochę więc jeśli wyjadę do indii to faktycznie tyle się będzie człowiek musiał nauczyć łooo .. szczęśliwie jest od kogo się uczyć ;) hehe

  • asiaya

    Adrian, czyli ze SKodą tak jak z piwem Okocim ;) A co do Indii, to i tak musisz się wszystkiego na własnej skórze nauczyć ;)

  • Adrian

    no tak, ale poradnik z Twoim trafnym ubieraniem wszystkiego w odpowiednie słowa.. byłby nieoceniony :d wiesz taki mix przed , w trakcie i po… a potem t już tylko jak sama piszesz życie :D

  • asiaya

    Adrian, dzięki, spróbuję, ale chodzi Ci o podróż czy o przeprowadzkę do Indii?

  • Adrian

    czekam na ostateczne info i mam nadzieję, że się tam pojawię na jakiś czas… ale ok, nie będę zaśmiecać takiego fajnego miejsca, które stworzyłaś… i ewentualnie zapytam o to czy tamto jak będę już wiedział na pewno czy jadę. (niby sporo info w Internecie ale jednak lepiej mieć najaktualniejsze :) Nie wiem czy mogę tu polecić/ podać linka do czegoś co już nie jest tworzone ale ma fajne info w tematyce wyjazdu i pracy…bo jednak to twoja piaskownica ;) i lubię ją taką jaką jest , baa mam nadzieję, że grono lubiących się powiększa bo warto…

  • asiaya

    Adrian, bardzo mi miło, spokojnie możesz linka podać, właśnie tworzę listę blogów/stron www, więc chętnie wrzucę, skoro polecasz. Jeśli masz jakieś konkretne pytania, też dawaj – tutaj lub na maila: asiaya (na) gazeta.pl! Nie obiecuję, że od ręki zrobię wpisy na temat, ale się postaram. Aha – nie wiem, czy masz w planach Delhi, czy inne miasto w Indiach – są różnice!

  • Adrian

    ok. http://expatwindiach.blogspot.com/ myślę, że całkiem fajne info można wyczytać… tzw. fiszki biznesowe chociaż nie tylko…. jak tylko narodzi się pytanie będę pisać śmiało.. hehe ;)

  • asiaya

    Adrian, ależ ja ten blog przeczytałam od deski do deski jeszcze przed przyjazdem :) Nawet zadałam tutaj pytanie, co wziąć ze soba na prezenty dla Indusów :)) (http://expatwindiach.blogspot.in/2010/07/jak-hindus-widzi-nas-polakow.html) Szkoda, że nie jest kontynuowany, ale taka ekspacka dola, raz tu, raz tam ;)

  • Adrian

    no to mamy podobny target haha