Pekin – hot or not?

ulice Pekinu 2014 (1)

Pekin wynikł nam zupełnym przypadkiem. Po prostu najtańsze opcje lotnicze Delhi – Tokio wiodą przez Chiny, a skoro już musieliśmy lądować… Znowu postanowiliśmy wykorzystać przesiadkę do odwiedzenie nowego miejsca.

Dwa dni to mało, bardzo mało, aby móc poznać miasto tak odległe kulturowo, ale pierwsze wrażenie jest pierwsze i wypadło ono nadspodziewanie dobrze! Rzeczywistość okazała się o wiele łaskawsza niż moje oczekiwania, a zaskoczenia w zasadzie tylko pozytywne. Co w sumie tyleż mówi o Chinach, co o moich wyobrażeniach. Tak, przeczuwałam KOMPLIKACJE!

  • WIZY – w Chinach ktoś odpowiedzialny za turystykę poszedł po rozum do głowy i takim, jak my – kilkudniowym tranzytowcom – zaoferował opcję darmowej 72-godzinnej wizy po przylocie. Co prawda warunków jest sporo, ale na miejscu obsługa idzie bardzo sprawnie – istnieje nawet specjalne okienko do wydawania tego typu wiz na pekińskim lotnisku. Po pierwsze trzeba okazać bilet lotniczy poza chińskie terytorium z wylotem przed upływem 72 godzin, który jednak nie może być biletem powrotnym. Musimy do Pekinu (czy innego chińskiego miasta, które ma taką ofertę wizową) przylecieć z miasta A, a wylecieć do miasta B, z czego oba muszą być poza granicami Chin. Pytano nas też o rezerwację hotelu w Pekinie. Na wypadek komplikacji miałam ze sobą wydrukowany cały oficjalny (ze strony rządowej) tekst z o tych wizach (po chińsku!!), ale okazał się zupełnie niepotrzebny.
  • MIASTO – a przynajmniej jego niektóre części, przypomina mi bardzo… Warszawę – głównie przez bloki i monumentalne budowle socrealistyczne. Jadąc z lotniska do centrum mijamy natomiast ogromne powierzchnie zabudowane szklanymi wieżowcami – ogromny las zwierciadlanych wież. Miałam zresztą wrażenie, że większość z nich świeciła pustkami. W centrum ulice handlowe przypominają zachodnie metropolie. Wyłączając chińskie napisy, Pekin nie jest „egzotyczny”!
  • ULICA – chodniki są! – przynajmniej w rejonach, gdzie się poruszaliśmy. Na dodatek szerokie, proste i czyste. Światła też są, ale szybko pojęłam, że zasady ich użytkowania nieco różnią się od znanych mi standardów. Czerwone oznacza stój, a zielone oznacza i – O ILE przejścia dla pieszych nie przecina właśnie z zawrotną prędkością jakiś superdrogi samochód.
  • KOMUNIKACJA – polegaliśmy głównie i z wielką przyjemnością na własnych nogach, bo jak wiadomo, w Delhi tego luksusu nie uświadczysz. Taksówkę złapać na ulicy można, chociaż chwilę to trwa, natomiast żadnego nie musieliśmy namawiać na włączenie licznika. Jedynego cwaniaka, który oferował nam podwójną stawkę, spotkaliśmy na lotnisku, ale go po prostu wyśmialiśmy i zapytaliśmy pasażera w kolejce, którą taksówkę powinniśmy wziąć. Pan już wsiadał do swojej, ale nam ją odstąpił i poczekał na następną! Ceny nie zwalają z nóg, a lotnisko nie jest znowu tak daleko od centrum. Z komunikacji publicznej nie mieliśmy niestety czasu skorzystać.
  • JĘZYK – bardzo przydatne okazały się wydrukowane adresy miejsc, które chcieliśmy odwiedzić – po chińsku. Dzięki temu nie mieliśmy większych problemów z dotarciem do nich taksówką. W obliczu banu na wszelkie serwisy Google i Facebooka lepiej zresztą mieć wszystko na papierze. W pozostałych miejscach bez problemu dogadywaliśmy się po angielsku. Wiadomo – stolica, turystyka, kilka prostych zdań wystarczy. Błyskawicznie załapaliśmy słowa powitania (ni hau) i dziękuję (siesie), bo i łatwe i powtarzane przez miejscowych na każdym kroku – w odróżnieniu od hindi, gdzie słowo danjawad słyszy się od wielkiego dzwonu (już chyba częściej szukrja).
  • CZYSTOŚĆ – o dziwo bez zastrzeżeń, a przyszło nam skorzystać z publicznej toalety, gdy okazało się, że to jedyna opcja w kawiarni, w której się zatrzymaliśmy po zwiedzaniu Zakazanego Miasta. Fiołkami nie pachniała, ale naprawdę nie było źle. Podejrzewam, że podróżowanie po prowincji wzbogaciłoby nasze doświadczenia w tej kwestii o wiele bardziej ;)
  • KLIMAT – nie było śniegu ani mrozów stulecia (końcówka grudnia), ale jednak pierwszy raz od 2010 roku założyłam czapkę i rękawiczki. Fosa otaczająca Zakazane Miasto była skuta lodem!
  • SMOG – no cóż, Pekin to nie górskie sanatorium, ale po Delhi, z którego wylatywałam kaszląca i rzężąca, odczułam różnicę – na plus! Smutne.
  • TURYSTYCZNE PASOŻYTY – jedynych nagabywaczy i żebraków spotkaliśmy w pobliżu Zakazanego Miasta, a i ci nie byli specjalnie natarczywi. Bilety wstępu do Zakazanego Miasta kosztowały tyle samo dla wszystkich nacji, włącznie z lokalną. Na ulicy nikt nam niczego na siłę nie wciskał i nie zaczepiał (trauma poindyjska się odzywa).
  • MEDIA – za mało czasu mieliśmy, by się zorientować, ale w hotelowym telewizorze znaleźliśmy zachodnie kanały informacyjne po angielsku. Ciekawa jestem, w jakim stopniu poddawane są lokalnej presji politycznej. Faktem jest, że dwa programy, na które zerkałam przy porannej toalecie, dotyczyły akurat ciężkiego życia mieszkańców INNYCH krajów – bezdomnych w Delhi i pracownika fizycznego w Nowym Jorku.
  • LUDZIE – Chińczycy okazali się na pierwszy rzut oka mili i uprzejmi. NADSPODZIEWANIE uprzejmi i dobrze wychowani (oprócz tych arogantów rozjeżdżających ludzi na zielonym świetle). Cierpliwie stali w kolejce. Tu mnie zaskoczyli, bo naczytałam się okropnych rzeczy na temat chińskich manier ;) Myślę, że mój indyjski trening zrobił swoje i aż mi szkoda było chińskiej obsługi naszego lotu. Ale to oddzielny temat.
  • MIEJSCA – znaleźliśmy kilka przytulnych miejscówek z efektem WOW. Będzie o nich tutaj jeszcze!

PODSUMOWUJĄC: nie taki wilk straszny, jak go malują albo trafiliśmy na okres ochronny dla Czerwonych Kapturków.

ulice Pekinu 2014 (4)ulice Pekinu 2014 (25)ulice Pekinu 2014 (24)

ulice Pekinu 2014 (6) ulice Pekinu 2014 (5) ulice Pekinu 2014 (3)ulice Pekinu 2014 (2)ulice Pekinu 2014 (27)ulice Pekinu 2014 (14)ulice Pekinu 2014 (31)ulice Pekinu 2014 (30)ulice Pekinu 2014 (29)ulice Pekinu 2014 (16)ulice Pekinu 2014 (7)ulice Pekinu 2014 (9)ulice Pekinu 2014 (8)ulice Pekinu 2014 (28)ulice Pekinu 2014 (13)ulice Pekinu 2014 (12)ulice Pekinu 2014 (11)ulice Pekinu 2014 (10)ulice Pekinu 2014 (17)ulice Pekinu 2014 (20)ulice Pekinu 2014 (19)ulice Pekinu 2014 (18)ulice Pekinu 2014 (22)ulice Pekinu 2014 (21)ulice Pekinu 2014 (23)ulice Pekinu 2014 (26)

You may also like