Pekin. Zakazane Miasto

Wiosna, moja ostatnia wiosna w Delhi, minęła galopem i znowu ulice opustoszały, okna zatrzasnęły się z hukiem, zasłony szczelnie otuliły wnętrza kojącym cieniem, a w tle pojawił się szum klimatyzatora, jedynego naprawdę skutecznego sposobu na delhijskie upały. Jest 15.00 i właśnie widzę na termometrze 45 °C. W nocy spadnie do 30°C, ale nawet to nie pozwoli wodzie w rurach wystygnąć do orzeźwiających temperatur. Elektryczny bojler już kilka tygodni temu został wyłączony. Wisi zbędny przez kilka miesięcy w roku na balkonie (sic!) pokrywając się kurzem z piaskowych burz.Swego czasu zapoczątkowałam serię porad na oswojenie upałów Jak na lato i choć dwa najbardziej uciążliwe klimatycznie indyjskie miesiące spędzałam zazwyczaj w szokująco dla mnie zimnej Europie (OK, bardziej tej północnej), to w tym roku mam aż nadto czasu na praktykowanie ich –  soczyste owocechłodnik, wachlarz czy kawa z lodem – tak, teraz jest ich czas! Tylko na hiszpańskie patio i ogólnie na cieszenie się świeżym powietrzem będę musiała poczekać do wakacji. Lato – podobnie jak nasza jesień – jest tutaj czasem aktywności wybitnie domowych: czytanie , długie filmowe seanse a teraz też porządkowanie rzeczy przed przeprowadzką. Oglądam dla ochłody zdjęcia z dżdżystej Polski czy Amsterdamu, te sprzed roku. Byłam tam co prawda w czerwcu i sierpniu, ale wymarzłam za wszystkie czasy!

Wróciłam też do naszej zimowej podróży Pekińsko-Tokijskiej.

W Pekinie pierwszy raz od 4 lat nosiłam czapkę i rękawiczki. Podczas zwiedzania Zakazanego Miasta niechętnie je zdejmowałam tylko do robienia zdjęć. A było czemu je robić!

Dawno żaden zabytek nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Oczywiście kojarzyłam zdjęcia poszczególnych elementów, ale zaskoczyła mnie skala tego kompleksu architektonicznego. Weszliśmy od stronu Placu Tiananmen i podążaliśmy wzdłuż osi południowo-północnej. Bilety kupiliśmy w jednej z wielu kas, obok których miarka wskazywała 1,2 metra – tutaj obowiązek biletowania zależy od wzrostu, nie wieku dzieci (zupełnie jak w delhijskim metrze). Za to cena wstępu była jednakowa dla cudzoziemców i Chińczyków i wcale nie wygórowana – 40 RMB, ok. 25 PLN.

Na ogromnych dziedzińcach czułam się jak mrówka. Po pierwszym następował kolejny, a potem jeszcze jeden itd. Z górnych tarasów, jak okiem sięgnąć, rozciągał się widok na przylegające ogrody. Bezkresny niemal, o ile nie liczyć majaczących w oddali wieżowców. Detal też zachwycał i pomimo zimowej szarówki ceglana czerwień i żółć, złoto dominowały na horyzoncie.

Zwiedzających było mnóstwo, ale rozpierzchniętych na dużej powierzchni, więc obyło się bez ściskania w tłumie. Większość z nich wyglądała na tutejszych – w szerokim tego słowa znaczeniu jednak, więc ciekawie wypatrywaliśmy w ich twarzach podobieństw i różnic rysów twarzy. Jedna skromnie ubrana nastolatka poprosiła mnie o wspólne zdjęcie. Poza tym mogłam snuć się z kąta w kąt nie wzbudając wielkiej sensacji, jak to bywa w Indiach. Relaks.

„Wróciłabym tu w lecie. Albo na wiosnę”

Be careful what you wish for!

Tak, Pekin to nasz następny przystanek.

Od jesieni.

Pekin. Zakazane Miasto 1Pekin. Zakazane Miasto 2 Pekin. Zakazane Miasto 3 Pekin. Zakazane Miasto 4 Pekin. Zakazane Miasto 5 Pekin. Zakazane Miasto 6 Pekin. Zakazane Miasto 7 Pekin. Zakazane Miasto 8 Pekin. Zakazane Miasto 9 Pekin. Zakazane Miasto 10 Co zwiedzać w Pekinie Pekin. Zakazane Miasto 12 Pekin. Zakazane Miasto 13 Pekin. Zakazane Miasto 14 Zwiedzanie Zakazanego Miasta Pekin. Zakazane Miasto 16 Pekin. Zakazane Miasto 17Pekin. Zakazane Miasto24 Pekin. Zakazane Miasto 18 Co zwiedzać w Pekinie Pekin. Zakazane Miasto 20 W Zakazanym Mieście Pekin. Zakazane Miasto 22 Pekin. Zakazane Miasto 23 Asiaya w Pekinie Pekin. Zakazane Miasto 26 Pekin. Zakazane Miasto 27

Zamarznięta fosa wokół Zakazanego MiastaPekin. Zakazane Miasto 28Blog Asiaya.pl

You may also like

  • Maria

    Pekin, fantastycznie ! Już nie mogę się doczekać na Twoje nowe wpisy :) Trzymam kciuki, żeby przeprowadzkę udało się przeprowadzić w miarę gładko i w miarę bezboleśnie wejść w nowe miejsce. Powodzenia ! P.S. Pięknie w tym czerwonym płaszczyku wpasowałaś się krajobraz :)

  • asiaya

    Mario, też się cieszę!! Dziękuję za kciuki, na pewno się przydadzą, bo trochę nas czeka formalności i papierologii, a jeden termin zazębia się o drugi, więc czasami jest stres. Za nieco ponad miesiąc wyjeżdżam z Indii, a jeszcze nie mam biletu. Nic to jednak, krok po kroku.
    Zabawne, że to zauważyłaś z tym płaszczykiem – kiedy wyjeżdżałam i zastanawiałam się, co wziąć, stwierdziłam, że w Chinach najbardziej będzie pasował czerwony ;)

  • Adrian

    wow! piękne miejsce… powodzenia Asiu wam życzę za wielkim murem… ;-) co do wpisu… no cóż .. wiesz, I am Big Fan… :D

  • asiaya

    ehm, dzięki!! :)

  • Ewa dzwonkowska

    Trzymam kciuki i tez liczę na twoje wnikliwe obserwacje napisane i ujęte w prawdziwych zdjęciach.

  • asiaya

    Dziękuję, pani Ewo! :) Jestem teraz w środku cyklonu przeprowadzkowego, a raczej wyprowadzkowego, ale jak tylko zamkną się drzwi konteneru, mam nadzieję wrócić do mojego wirtualnego poletka :))

  • Wow! No cóż mogę powiedzieć?! I’m speechless. :)
    Nosi Cię po świecie, nosi …
    W takim razie czekam na rozwój wypadków i nowe relacje.
    Ps. Niesamowite miejsce.

  • Marii ka

    Przepiękny blog :) od dziś będę tu zaglądać częściej :)

  • Pingback: Cıvata()