Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uwzględnia się

RCo robicie za miesiąc o tej porze?

Ja?? Póki co, nie mamy planów.

ROK, to idziecie ze mną na wesele. Mojemu kuzynowi w końcu znaleźli żonę!!!

JaNaprawdęęę?? (mając na myśli „zaproszenie”)

R (mając na myśli co innego): Serio! Długo to trwało, ale nareszcie! Znalazł mu ją inny kuzyn – to jego sąsiadka z osiedla.

JaŚwietnie! Na pewno ją znają od dziecka, nie będzie wad ukrytych :) (ja to powiedziałam??)

(zasępił się): Niestety, nigdy nie wiadomo… Takie rzeczy zostają w rodzinie…

Ja (pocieszająco): Dobrze, że przynajmniej na motor* jest gwarancja :) (nie!, to naprawdę wyszło z moich ust??)

RJaki motor? Samochód!

Chyba small talk po indyjsku już mam opanowany.

*zwyczajowo częścią posagu jest jakiś motor/samochód lub nawet mieszkanie.

Komentarze
2011/03/16 09:21:54
Świetne! :) Jakże niezwykła dla naszych uszu jest taka konwersacja, a tutaj to normalka. Jeszcze rok temu by mi było trudno uwierzyć. Na serio do przyjazdu tutaj myślałam, że aranżowane małżeństwa to tak bardziej w filmach albo na wsiach, ale tak ogólnie to już odchodzi w zapomnienie… :)
2011/03/17 04:42:22
Dzięki , Olu! Mnie to właśnie najbardziej zadziwia – jak przesuwają się moje granice „normalności” :) Co do małżeństw aranżowanych – zaskakujące, ale wiele osób wprost oczekuje tego od rodziców! Mówi się, że małżeństwo nie jest zawierane tylko między dwojgiem ludzi, ale między dwiema rodzinami, więc one też mają coś do powiedzenia, nie? :) Na pewno będę jeszcze wracać do tego tematu, bo przecież tutaj to jest rzeczywiście „najważniejsza decyzja życiowa” – praktycznie określa status na resztę życia. Pozdrawiam Cię serdecznie!
2011/03/17 11:40:30
reklama zabawna, ale nie wiem czy bym sie smiala w zyciu :)
2011/03/17 15:09:00
O, zareagowałabym podobnie :) Nie dziwią mnie małżeństwa aranżowane, wydają się i z obserwacji i statystyk równie (nie)trwałe co te, zawierane z miłości. Może tylko aranżacja tych indyjskich jest bardziej stresująca, tak mi się wydaje, więcej jest przygotowań i celebracji.
2011/03/17 20:05:06
@Agradabla: Ty byś się na pewno nie śmiała. Ani ja. Za bardzo jesteśmy przyzwyczajone, żeby wybierać :)
2011/03/17 20:17:39
Chihiro: Zareagowałabyś tak, bo doskonale znasz te klimaty :)
Nie jestem do końca przekonana, czy „jakość” małżeństwa można mierzyć jego trwałością, zważywszy na wszystkie czynniki, które stoją na przeszkodzie w podjęciu decyzji o rozwodzie (religia, tradycja, status społeczny rozwódki/rozwodnika, sytuacja materialan itp.) – w Indiach (ale też np. w Polsce).
Natomiast na miejscu okazało się, że nie taki diabeł straszny, jakim go malują. Raczej nikt nikogo na siłę nie swata, dlatego m.in. w przypadku tego kuzyna tak to długo trwało. Potencjalni małżonkowie mają decydujący głos, a rodziny często ograniczają się do znalezienia kandydatur i wynegocjowaniu warunków. Są takimi jakby agentami.
Oczywiście na prowincji sprawa może wyglądać diametralnie różnie, pewnie wydawanie za mąż nieletnich jest na porządku dziennym (i dla mnie to zgroza), ale sama się z tym nie zetknęłam, więc nie mogę się wypowiadać.

You may also like