Indyjski Dzień Dziecka

Wczoraj, w dniu urodzin pierwszego premiera niepodległych Indii, Jawaharlala Nehru,  Indie obchodziły Dzień Dziecka. Nie jakoś hucznie, raczej kameralnie, we własnych domach i szkołach. Gdy otworzę okno w naszym nowym mieszkaniu naprzeciwko małego parku/skwerku, słyszę dzieci bawiące się, kopiące piłkę czy grające w badmintona czy krykieta. Bardzo lubię te ich pokrzykiwania w tle, przypominają mi osiedle, na którym spędziłam dzieciństwo (tam całymi dniami było słychać dzieciaki bawiące się na ulicy i… betoniarki – bo zawsze ktoś w pobliżu się budował). To dzieci z domów średniej i wyższej klasy – mają dzieciństwo niemal takie samo, jak większość dzieci w Europie. Chodzą do […]

Continue Reading

Mumbaj. Reszta

Na spacery nie było wiele czasu, dlatego korzystaliśmy chętnie z taksówek. Jedyną różnicą między nimi, a tymi delhijskimi były zewnętrzne liczniki. Nawet w Colabie można było spotkać miejsca ze stertami śmieci, ale powiedzmy, że były one pod kontrolą,… … czego raczej nie można powiedzieć o innych częściach miasta. Nie wywarło to na nas wielkiego wrażenia – chyba już się przyzwyczailiśmy do takich widoków w Delhi. Mi natomiast bardzo podobały się mumbajskie kamienice, nawet te w opłakanym stanie. Zawsze się zastanawiałam, po co tyle krat w tych indyjskich oknach. I to wcale nie bogatych domach. Czasami muszą chronić przed wszędobylskimi i […]

Continue Reading

Zimno

Środa była najzimniejszym dniem w Delhi od 44 lat. Temperatura maksymalna wynosiła 9,8 st. Celsjusza, minimalna – 4,8 (dzisiaj 2,7). Dobra, dobra – powiecie – cóż to w porównaniu do polskich mrozów? Zgadzam się, to byłyby naprawdę przyjemne temperatury, gdybyśmy dysponowali ogrzewaniem, szczelnymi oknami, a może jeszcze cieplejszą od kamiennej, drewnianą podłogą. Tymczasem panuje u nas 16-stopniowy chłodek. Dla nas zdecydowanie za mało, więc się wspomagamy dwoma grzejnikami, co pozwala z trudem dobić do 19-20 st. Rano naprawdę wracam 2 razy pod kołdrę, zanim się sama wygonię z pieleszy do lodowatej łazienki. Ręczniki w niej nie wysychają, więc rozwieszam je w […]

Continue Reading

Dzień Dziecka

Wczoraj obchodzono w Indiach Dzień Dziecka. Czego, jak czego, ale dzieci w Indiach nie brakuje. Są bardzo otwarte, ufne, chętnie pozują, stąd też chyba każdy podróżnik po Indiach przywozi setki ich zdjęć. Na dzieci tutaj – jak na wszystko niemalże w Indiach- trudno znaleźć wspólny mianownik. Tak wiele zależy od miejsca urodzenia – tego dosłownego, ale i symbolicznego – na drabinie społecznej. Dzieciństwo niektórych skurczone jest do minimum. Ledwo zaczną chodzić, już znajduje się dla nich jakaś robota, i to wcale nielekka. Dużo mówi się o wykorzystywaniu dzieci, o handlu nimi. Gdy widzę wokół, z jakim poświęceniem i miłością każda, […]

Continue Reading

Delhi – jawa czy sen?

Co widzicie oczami wyobraźni myśląc „miasto”? Nowojorskie wieżowce, praskie bruki czy warszawskie tramwaje? Zawsze mnie fascynowały miasta, uwielbiam się włóczyć ulicami zaglądając do wystawowych okien, przesiadywać w wielopiętrowych księgarniach (Traffic nie do przebicia, ale i Empik, i Thalia, FNAC czy Kanzelsberger), popijać kawę w fotelu z widokiem na ulicę. Duże miasta mają tą zaletę, że zawsze pozostaje coś do odkrycia i można urządzić sobie wycieczkę w nieznane za cenę tramwajowego biletu. Jednak każde do tej pory poznane miasto działało na podobnych zasadach: wystarczyło na początku rozgryźć parę kwestii, a dalej już było „z górki”. Nie z Delhi te numery! Spacery? […]

Continue Reading