Walencja. Ruzafa

W kwietniu w Delhi powinniśmy już ochładzać się co najmniej wiatrakami – zanim na długie miesiące uzależnimy się od klimatyzacji. Tymczasem w tym roku pogoda bawi się z Delhijczykami w ciuciubabkę. Gdy już, już słupek rtęci skoczy dziarsko powyżej 30 stopni, znienancka nadchodzą szare, deszczowe dni oraz rozszalałe burzą noce. Podoba mi się to! Co prawda ogromne drzewo naprzeciwko mojego domu straciło wszystkie liście, ale poza nim parki i skwery rozbujały się zielenią, jakby to był środek monsunu. Nawet komary zaczęły atakować – ogłupiałe przez pogodowe anomalie. Na szczęście temperatury w tych dniach są bardziej polsko-jesienne niż delhijsko-monsunowe. I można oddychać. Zimą […]

Continue Reading

Szwajcaria w środku Delhi

„Ponoć przeprowadziliście się do Szwajcarii, a ja nic o tym nie wiem. To już nie jesteście w Indiach?” – pisze mi znajomy. „Że jak?” odpisuję odruchowo, oderwana od lektury i zaraz potem, pod wpływem olśnienia, kasuję pytanie. „Tak! Tak! Zgadza się! W Szwajcarii, ale cały czas w Delhi!” – tłumaczę. Mieliśmy po prostu wyjątkowe szczęście, że w środku tego jazgotliwego, kakofonicznego miasta, ba! w jednej z jego najgwarniejszych dzielnic, znaleźliśmy mieszkanie w wyjątkowo spokojnym zakątku, z widokiem na mały park. Parczek bardziej. Nigdy w życiu bym nie przypuszczała, że ja, zdeklarowany mieszczuch i flaner, którego usypiały dzwonki praskich tramwajów, będę […]

Continue Reading