Indyjska panna młoda cz.4

fot.:Induska bawiąca się na weselu kuzyna w Delhi Indyjska panna młoda nie może zapomnieć o odpowiedniej dekoracji stóp. Odgrywają one ważną rolę podczas zaślubin. To właśnie na jej palce stóp, a nie dłoni, pan młody zakłada  ślubne obrączki / pierścienie. Uwaga jest na nie skupiona również podczas powitania w domu pana młodego – odtąd jej domu. Tuż za progiem czeka na nią mały garnczek ryżu, który panna młoda powinna prawą stopą przewrócić tak, aby ryż się rozsypał. Symbolizuje to pomyślność i dostatek, jakie wniesie do domu młoda żona. HENNA / MEHENDI Stopy, tak samo jak ręce, zdobione są ornamentami malowanymi […]

Continue Reading

Indyjska panna młoda cz.3

HENNA / MEHENDI Zdobienie skóry wzorami malowanymi henną jest tradycją chętnie pielęgnowaną przez Induski przy każdej okazji: świętach, imprezach rodzinnych i oczywiście weselach. Na początku zaskakiwał mnie widok bardzo zachodnio ubranej młodej kobiety (np. na lotnisku), u której na nadgarstku, pod rękawem marynarki można było dostrzec brązowe ornamenty. Dzisiaj wydaje mi się, że właśnie w takim zestawieniu wygląda najlepiej. Uwaga, lansuję się: Malowanie ich jest przy tym okazją do świętowania – głównie w damskim gronie – tuż przed ślubem. Imprezę tą, zwaną mehndi, często łączy się z inną, poświęconą muzyce i tańcom – sangeet. Zaprasza się mehndi wallah, wybiera z […]

Continue Reading

Indyjska panna młoda cz.2

Biżuterii, którą dźwiga na sobie Induska podczas zaślubin, nie sposób opisać w jednym poście! Zacznę więc od głowy, na której ilość dekoracji przyprawia o – nomen omen – zawrót tejże. MAANG TIKKA Wisiorek na łańcuszku zakończonym haczykiem. Jest biżuteryjną wersją bindi. Umiejscowienie tikki nie jest przypadkowe. Według tradycji hinduskiej na środku czoła, nieco powyżej brwi znajduje się jedna z ćakr, czyli miejsce, gdzie krzyżuje się i gromadzi energia. Jest to adźńa, inaczej zwana „trzecie oko„, „wewnętrzne oko”. Symbolizuje poznanie intuicyjne, percepcję pozazmysłową. Wiązana jest ze zdolnościami parapsychologicznymi, ale także z kontrolowaniem zmysłów i jednością żeńskiej i męskiej energii. Podejrzewam jednak, że […]

Continue Reading

Indyjska panna młoda cz.1

Obiecałam kiedyś Chiarze, że napiszę co nieco o indyjskiej biżuterii. Zbliża się Diwali oraz sezon ślubów, więc – jak już TUTAJ pisałam – właśnie teraz Indusi dokonują najwięcej jubilerskich zakupów, co winduje ceny złota na całym świecie. Nie dziwne – Indie są największym konsumentem tego kruszcu, a w indyjskich domostwach (a dokładnie sejfach, które są tu naprawdę powszechne wśród bogatszej klasy średniej wzwyż) zalega 18 tys. ton złota o wartości setek miliardów dolarów: częściowo w sztabkach, a częściowo… no właśnie w biżuterii, którą Induski od czasu do czasu chętnie „wyprowadzają na spacer”. Indusi kochają złotą biżuterię miłością bezgraniczną i chociaż […]

Continue Reading

Gulab dźamun – najlepszy sposób na indyjską teściową

Indyjskie słodycze. Gulab dźamun Zbliżają się najważniejsze hinduistyczne święta: Diwali. W sklepach pełno koszy z delikatesami, specjalnych edycji czekoladek i pudełek z orzechami – rozdaje się je rodzinie, znajomym, sąsiadom, pracownikom, partnerom biznesowym. To czas prezentów, dekorowania domów światełkami i lampionami oraz – niestety – sztucznych ogni i petard. Głośno, bardzo głośno! Wielokrotnie podpytywałam znajomych o ich świąteczne menu i ZAWSZE jako pierwsze wymieniają słodycze. Wtedy drążę temat, żartuję, że u nas mamy zawsze groziły: „Nie zjesz obiadu, nie będzie deseru”, więc chyba coś PRZED też jedzą. Trzeba jednak przyznać, że słodycze to niekwestionowany numer jeden w indyjskich świątecznych jadłospisach. […]

Continue Reading

Mumbaj. Colaba.

To było prawie rok temu. Wpadliśmy do Mumbaju na chwilę, w drodze do Kerali.  Trudno mi wytłumaczyć, co ma Mumbaj, a czego nie ma Delhi, a co sprawiło, że wolałabym mieszkać tam, a nie tu. To na pewno bliskość morza, które ma dla mnie nieodparty urok. Ale nie tylko. Bieda i brud jest tu tak samo widoczna, jak w Delhi, a może nawet bardziej, więc dlaczego? Myślę, że to sama struktura miasta – no właśnie – bardzo „miejska”. Oczywiście udało nam się zobaczyć jedynie kawałeczek centrum i o nim mówię. Jednak nawet taki kawałek w Delhi bardzo by mnie uszczęśliwił. […]

Continue Reading

Niech żyje bal!

Znowu dostaliśmy zaproszenie na ślub. Dokładniej na przyjęcie poślubne. Od WUJKA pana młodego. Pary młodej oczywiście nigdy w życiu na oczy nie widzieliśmy, a i data nam nie pasuje kompletnie. Więc nie idziemy. Tym razem jest jeszcze bardziej „na bogato” (myślałam, że już nie może być bardziej): zaproszenie w ozdobnej torbie i z dołączonym pudełkiem pachnących orzeszkami ziemnymi słodkości (monthar). Czy wypada spożyć zaproszenie, nie przyjmując go? Obawiam się, że żadne podręczniki savoir-vivre’u nie przewidują takiej sytuacji. Komentarze Gość: , 212.180.168.12* 2011/02/24 22:26:40 Mnie ze swojej perspektywy nie pozostaje nic innego, niż cieszyć się, że ten stopień wypasu jeszcze do nas […]

Continue Reading

Po odejściu od ołtarza reklamacji nie uwzględnia się

R: Co robicie za miesiąc o tej porze? Ja: ?? Póki co, nie mamy planów. R: OK, to idziecie ze mną na wesele. Mojemu kuzynowi w końcu znaleźli żonę!!! Ja: Naprawdęęę?? (mając na myśli „zaproszenie”) R (mając na myśli co innego): Serio! Długo to trwało, ale nareszcie! Znalazł mu ją inny kuzyn – to jego sąsiadka z osiedla. Ja: Świetnie! Na pewno ją znają od dziecka, nie będzie wad ukrytych :) (ja to powiedziałam??) R (zasępił się): Niestety, nigdy nie wiadomo… Takie rzeczy zostają w rodzinie… Ja (pocieszająco): Dobrze, że przynajmniej na motor* jest gwarancja :) (nie!, to naprawdę wyszło z moich ust??) R: Jaki motor? Samochód! Chyba small talk po indyjsku już mam opanowany. *zwyczajowo częścią posagu jest […]

Continue Reading