Pola kwitnące billboardami

Dawno mnie nie było na blogu, ale nadal jestem w Delhi – choć już niedługo. Pakuję walizkę, planuję, wertuję, mailuję… Indii w tym mało, ale one przecież są zawsze i podejrzewam, że nawet wyjeżdżając się od nich nie uwolnię. Zauważyłam jednak, że gdy jestem w Europie, wydają mi się one bardzo, bardzo odległe i nierzeczywiste. Jakby były tylko niewyraźnym snem, po którym ciężko się otrząsnąć z uczuć, o których nie wiadomo, skąd się wzięły. „Indie? Jakie Indie?” Przygotowuję się zatem na mój mały Reverse Culture Shock, chociaż doskonale wiem, czgo się mogę spodziewać. Pierwsze momenty są bezcenne, ale i bezlitosne – rzeczywistość […]

Continue Reading

Grudniówka w Koczin

Administracyjna stolica Kerali nazywa się… Przeliterować? :))  Thiruvananthapuram. Na szczęście turystyczna stolica ma o wiele prostszą nazwę: Koczin. Po angielsku: Kochi, a wcześniej Cochin. Turystyczna enklawa w zasadzie zamyka się w obrębie Fort Koczin i Mattancherry ze słynną dzielnicą żydowską. Mi osobiście nieodparcie kojarzy się z Kazimierzem Dolnym. Tak samo małe, idealne do spacerów, pełne sklepików, kafejek i galerii. Spokojne. Urocze po prostu. Doceniliśmy to zwłaszcza gdy postanowiliśmy zrobić krótki wypad promem do Ernakulam. Wracaliśmy czym prędzej – jak do oazy. Najbardziej typowym widoczkiem z Koczin są oczywiście „chińskie rybackie sieci”, które dzisiaj działają chyba tylko ku uciesze turystów (wypatrywałam bardzo, […]

Continue Reading

Pociągiem po Kerali 2

Na zewnątrz upał, bo choć to zima, to jednak tropikalna. W środku lodówka! Jak dobrze, że zawsze noszę ze sobą szal, inaczej w te kilka godzin spędzonych w klimatyzowanych wagonach Indyjskich Kolei zamieniłabym się w sopel. Szal w torbie czy plecaku to patent, który gorąco polecam podczas podróży po Indiach. Po pierwsze – zmiany temperatury. Czy to wspomniane pociągi, czy niektóre restauracje, kina, biblioteki i inne miejsca publiczne – jeśli już mogą się poszczycić luksusem chłodnego nawiewu, czynią to bez umiaru, a kilkudziesięciostopniowe różnice temperatury potrafią wykończyć najtwardszy system immunologiczny. Po drugie – co ulica, to obyczaj. Inaczej ubieram się […]

Continue Reading

Kathakali

Być w Kerali i nie zobaczyć Kathakali, to jak odwiedzić Buenos Aires i nie wybrać się na pokaz tanga. Można, ale po co sobie odmawiać? Przedstawienia znaleźć bardzo łatwo, zwłaszcza w Fort Kochi. Oprócz specjalnych do tego przeznaczonych sal, wystawiane są również w ogrodach niektórych hoteli. Nie wybrzydzaliśmy długo, poszliśmy do ośrodka naprzeciwko informacji turystycznej, gdzie akurat zaczynał się spektakl. Tradycyjnie trwa on całą noc i kończy o świcie, co oczywiście nie jest na cierpliwość i kondycję przeciętnego turysty. To, co mu się oferuje, to wersja bardzo okrojona. Słusznie, bo bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego trudno jest zrozumieć, co tak naprawdę się […]

Continue Reading

Papanasam, czyli wakacje z rozgrzeszeniem w pakiecie

Pisząc o plaży w Varkali, nie wspomniałam, że według miejscowej tradycji nazywa się ona Papanasam, co znaczy „zmycie grzechów” i że kąpiel w oceanie w tym miejscu zapewnia nie tylko cielesne, ale i duchowe oczyszczenie. Jako, że nasze okno wychodziło akurat na tą część plaży, która służyła do odprawiania rytuałów, mogłam je obserwować z góry o różnych porach dnia i nocy. Bezsennych nocy, dodam, gdyż huk fal uderzających o brzeg wdzierał się w moje sny i budził dziwnym uczuciem niepokoju. Bywało jeszcze ciemno, gdy siadałam przed oknem i obserwowałam małe ogniki na usypanych z piachu podłużnych kopczykach, do złudzenia przypominające […]

Continue Reading

Pociągiem po Kerali 1

Po Kerali da się jeździć pociągiem, to dla nas wielka zaleta. I da się jeździć spontanicznie, o czym w podróżach z Dehli można zapomnieć. Biletów na odległość do 200 km nie można kupić w przedsprzedaży, ale nie zdarzyło nam się, żebyśmy odeszli od kasy z kwitkiem. Jeździliśmy wagonami klimatyzowanymi i takimi, w których o cyrkulację powietrza dbało otwarte okno. Ta druga możliwość okazała się o wiele lepsza – przynajmniej nie wychodziłam po podróży na upał rozcierając zmarznięte ręce i zakutana w szal. Oferowała też piękniejsze widoki, bo bez żadnej przeszkody w postaci ubabranej do niemożliwości szyby. Pierwsza klasa oferowałą luksus […]

Continue Reading

Keralski kozi raj

„Mutton family” Jeśli Stambuł jest kocim rajem, to Kerala na pewno jest takim miejscem dla kóz. Bardzo dużo widzieliśmy ich w Fort Cochin, który te zwierzęta sobie upodobały szczególnie – podobnie jak my. W odróżnieniu jednak od kotów, kozy hodowane są dla bardziej utylitarnych celów, a ich masowa obecność świadczy o licznej społeczności muzułmańskiej. Jeden z rikszarzy, wioząc nas, zatrzymał pojazd na widok ich gromadki rozłożonej na chodniku, pokazał nam je, mlaskając przy tym z upodobaniem i mrucząc: „Mutton family! Delicious!” Kozy natomiast, ignorując wyzywanie ich od baranin i kulinarny harassment, nadal leniwie skubały trawę. Takie to są zen zwierzęta! Co nie […]

Continue Reading

Plaża w Varkali

I po świętach! To jednocześnie szczyt sezonu na goańskich i keralskich plażach. My na wszelki wypadek odwiedziliśmy je wcześniej, na początku grudnia, a i tak były już pełne turystów z Europy. Przyznam szczerze, że nie zdecydowałabym się raczej na tak długą podróż tylko po to, aby kilka dni wygrzewać się na plaży, ale na pewno warto wpaść do Varkali, aby odpocząć nieco podczas podróży po Indiach. Plaża w Varkali, w odróżnieniu od tych na Goa, nie jest zbyt rozległa. Ma półkolisty kształt, od strony lądu jest ograniczona klifem, na którym wybudowano turystyczne zaplecze: restauracje, hotele, sklepiki z pamiątkami, budki masażystów […]

Continue Reading

Kerala. Kokosowo

Z Kochi do Delhi leci się bezpośrednio ok. 3 godzin. Tyle dzieli upalne keralskie miasto od znacznie chłodniejszej o tej porze roku stolicy. Różnica temperatur: 10-12 stopni. W praktyce oznacza to, że w Kochi najprzyjemniej jest pod wiatrakiem, a w Delhi – pod kocykiem. Zwłaszcza wieczorami, kiedy temperatura spada o dalsze 10 stopni. Skubię więc schodzącą z ramion skórę, popijam herbatę i przeglądam zdjęcia z wakacji. Zaraz zrobię rekonesans po znajomych blogach i mam nadzieję, że zobaczę jakieś mroźźźne, zimowe fotki – najlepiej ze śniegiem! Święta za tydzień! Co tu dają? Każdy cierpliwie czeka na swoją kolej. A po wypiciu […]

Continue Reading