Malabar House

Trudno mi znaleźć w Delhi przyjemne, ale niezobowiązujące miejsce na kolację we dwoje czy spotkanie ze znajomymi. Jest sporo luksusowych restauracji w hotelach pięciogwiazdkowych, ale średnia półka wciąż wieje pustką. Z czasem zniechęciliśmy się nawet do wypróbowywania nowych miejsc, bo wrażenia były mocno średnie, a rachunki mocno frustrujące. No cóż, może jesteśmy rozpuszczeni po mieszkaniu w Pradze. Chcąc nie chcąc (nie chcąc!) staliśmy się domatorami, jak nigdy poprzednio. Podwójnie więc cieszę się na wakacje. Zawsze, gdy miałam trochę czasu, przygotowywałam sobie przed wyjazdem listę potraw, restauracji, kafejek, winotek etc. Sir dorzucał swoją i ruszaliśmy ich tropem, czasami odkrywając po drodze […]

Continue Reading

Grudniówka w Koczin

Administracyjna stolica Kerali nazywa się… Przeliterować? :))  Thiruvananthapuram. Na szczęście turystyczna stolica ma o wiele prostszą nazwę: Koczin. Po angielsku: Kochi, a wcześniej Cochin. Turystyczna enklawa w zasadzie zamyka się w obrębie Fort Koczin i Mattancherry ze słynną dzielnicą żydowską. Mi osobiście nieodparcie kojarzy się z Kazimierzem Dolnym. Tak samo małe, idealne do spacerów, pełne sklepików, kafejek i galerii. Spokojne. Urocze po prostu. Doceniliśmy to zwłaszcza gdy postanowiliśmy zrobić krótki wypad promem do Ernakulam. Wracaliśmy czym prędzej – jak do oazy. Najbardziej typowym widoczkiem z Koczin są oczywiście „chińskie rybackie sieci”, które dzisiaj działają chyba tylko ku uciesze turystów (wypatrywałam bardzo, […]

Continue Reading

Kathakali

Być w Kerali i nie zobaczyć Kathakali, to jak odwiedzić Buenos Aires i nie wybrać się na pokaz tanga. Można, ale po co sobie odmawiać? Przedstawienia znaleźć bardzo łatwo, zwłaszcza w Fort Kochi. Oprócz specjalnych do tego przeznaczonych sal, wystawiane są również w ogrodach niektórych hoteli. Nie wybrzydzaliśmy długo, poszliśmy do ośrodka naprzeciwko informacji turystycznej, gdzie akurat zaczynał się spektakl. Tradycyjnie trwa on całą noc i kończy o świcie, co oczywiście nie jest na cierpliwość i kondycję przeciętnego turysty. To, co mu się oferuje, to wersja bardzo okrojona. Słusznie, bo bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego trudno jest zrozumieć, co tak naprawdę się […]

Continue Reading

Keralski kozi raj

„Mutton family” Jeśli Stambuł jest kocim rajem, to Kerala na pewno jest takim miejscem dla kóz. Bardzo dużo widzieliśmy ich w Fort Cochin, który te zwierzęta sobie upodobały szczególnie – podobnie jak my. W odróżnieniu jednak od kotów, kozy hodowane są dla bardziej utylitarnych celów, a ich masowa obecność świadczy o licznej społeczności muzułmańskiej. Jeden z rikszarzy, wioząc nas, zatrzymał pojazd na widok ich gromadki rozłożonej na chodniku, pokazał nam je, mlaskając przy tym z upodobaniem i mrucząc: „Mutton family! Delicious!” Kozy natomiast, ignorując wyzywanie ich od baranin i kulinarny harassment, nadal leniwie skubały trawę. Takie to są zen zwierzęta! Co nie […]

Continue Reading