Pekin. The Bookworm, czyli pekiński mól książkowy

The Bookworm przewijał się na stronach z programami kulturalnymi w Pekinie i zaintrygował mnie na tyle, że uparłam się tam pójść wcześniej nawet niż do Zakazanego Miasta. Księgarnia, biblioteka (!!), kawiarnia, restauracja, bar i miejsce imprez kulturalnych – wszystko w jednym, ale sporym, lokalu z trzema salami. Na dodatek książki po angielsku, a nie w miejscowym, jakże dla mnie hermetycznym, języku. Wiedziałam, że z zewnątrz nie prezentuje się zbyt efektownie i tak było. W środku jest za to dużo lepiej – przytulnie, przestronnie, ciepło – co nie bez znaczenia po godzinnym spacerku na mrozie. W świąteczne popołudnie nie było w nim tłumów, ale […]

Continue Reading

Klub

Z sygnałów, jakie do mnie docierają, wnioskuję, że największą ciekawość czytelników bloga wzbudza kwestia, jak się w Indiach znalazłam i „co ja tam robię?”. Zgodnie z prawdą wyjaśniam, że przyjechaliśmy tutaj z powodu pracy mojego męża i wtedy od razu słyszę: „A Ty pracujesz?” Gdy odpowiadam przecząco, wiele osób czuje się w obowiązku zachęcania mnie, abym znalazła sobie „jakieś zajęcie”. Co dziwne, w większości są to osoby, które trafiły do mnie przez mój blog, więc teoretycznie powinny wiedzieć, że „jakieś zajęcie” – i to całkiem czasochłonne  –  mam. Sytuacja i problemy partnerów ekspackich pracowników (bo to nie tylko kobiety) to […]

Continue Reading

Delhi. Targi Książki 2014, czyli cały (indyjski) naród buduje polskie stoisko [2]

Wracam jeszcze do tegorocznych Delhijskich Targów Książki, a konkretnie do polskiego w nim uczestnictwa. Początkowo zamierzałam Wam po prostu pokazać, jak prezentowało się polskie stoisko (naprawdę fajnie!), ale gdy architekt nadzorujący jego budowę, Maciej Walczyna, zdradził mi kulisy jego powstawania, stwierdziłam, że to rewelacyjna, wręcz mrożąca krew w żyłach, historia, która świetnie oddaje potyczki z indyjską rzeczywistością jakiegokolwiek obcokrajowca próbującego tutaj coś zdziałać. Czy produkujesz trampki czy sprzedajesz żelazka, czy jesteś biznesmenem, czy gospodynią domową, studentką czy wykładowcą – schemat wszelkich projektów wciąż jest ten sam: tłumaczenie standardów i często ściana, na którą się w tej sytuacji napotyka nawet przy […]

Continue Reading

Delhi. Targi Książki 2014 [1]

Kto śledzi mój fejsbukowy profil, ten wie, że poprzedni tydzień upłynął mi pod znakiem Targów Książki New Delhi World Book Fair 2014 (nie, nie wyłącznie, ale odwiedziłam je kilka razy, tak jak to zapowiadałam w ubiegłorocznym wpisie). Zanim jednak napiszę o tegorocznej ich edycji – wyjątkowej, bo „polskiej” – przedstawiam Wam targową „modę”. Często otrzymuję zapytania, jak ubierają się Delhijczycy i chociaż wydaje mi się, że cały czas to pokazuję, może rzeczywiście nie poświęcam im zbyt wiele miejsca na blogu. Targi to świetna okazja również do obserwacji delhijskiej „ulicy”, bo występuje tu chyba cały jej przekrój – wiekowo, wyznaniowo, dżenderowo, etnicznie, […]

Continue Reading

Madryt. Księgarnia/kawiarnia La Central

Od pierwszej wizyty w tym mieście poczułam się jak w domu. Jak u siebie. Madryt pachnie starymi murami i gdy złapię ten zapach w nozdrza, ogarnia mnie błoga świadomość bycia we właściwym miejscu. Wielokrotnie byłam pytana, czy chciałabym zamieszkać w Hiszpanii. I chciałabym, i boję się. Taki związek na odległość bardzo mi odpowiada: jest tęsknota, jest pasja i jest duża radość z każdego dnia spędzonego razem. Czy nie przysłoniłyby mi jej zwykłe utrapienia codziennego dnia? Wtedy, za pierwszym razem, z oszołomienia zostawiłam w taksówce reklamówkę z zakupami z wolnocłowego sklepu. Nawet nie zdążyłam się zorientować, kiedy zadzwonił telefon w hotelowym […]

Continue Reading

Mumbaj. Biblioteka z duszą

Właśnie dlatego lubię się szwendać w obcych, ale też tych całkiem – wydawałoby się – swojskich miastach!! Za każdym rogiem może czekać niespodzianka! W Mumbaju też się tak stało. Szliśmy Dadabhai Naoroji Road ( w skrócie D.N. Road), zaglądając do okien i podwórek, kiedy natknęliśmy się na bibliotekę. Mieściła się na górnych piętrach, a napis przy wejściu głosił, że jest dostępna tylko dla członków. Oraz, że intruzi będą ścigani. „Prosecuted”. Postałam chwilę pod tablicą, obmyślając strategię, po czym podeszłam do recepcjonisty i spytałam, czy jeśli wejdę, to będę „EXECUTED”. Parsknął śmiechem i zapewnił mnie, że włos mi z głowy nie spadnie! […]

Continue Reading

Aktualizacja

Dostałam ostatnio książkę „Professional blogging for Dummies”, którą przyjęłam tak samo jak kiedyś prezent od kolegi pt.: „Mądre kobiety, głupie postępowanie”. Z mieszanymi odczuciami. Jakkolwiek jednak średnio mnie interesuje „profesjonalizowanie” się, to owszem, chciałabym, żeby to moje miejsce w sieci było funkcjonalne i estetyczne. Dowiedziałam się, że powinnam zainwestować w domenę, hosting i sporo czasu, żeby to ogarnąć od strony technicznej. Na bloxie mi całkiem dobrze. Było. Po tym, jak powiększyłam szpaltę główną i zdjęcia, co rusz natrafiam na limit miejsca do magazynowania plików. W sumie jest to 170 Mb, czyli malutko. Zaczęłam zamieszczać jedynie linki do zdjęć, ale to […]

Continue Reading

„Wolność” – Jonathan Franzen

„Korekty” Franzena mnie zachwyciły. Nie mogłam się doczekać „Wolności”, która wiecznie była wypożyczona. W końcu dostałam ją i – to muszę przyznać – przeczytałam błyskawicznie! Można dużo zarzucać Franzenowi, ale warsztatu nie można mu odmówić. Jego powieści są przede wszystkim napisane rzetelnie, sprawnie, wciągająco. To się po prostu samo czyta! „Wolność” jednak nie zdetronizowała „Korekt” w moim osobistym rankingu, a nawet trochę mnie rozczarowała. Rozumiem, że oczekiwania wobec niej były spore. Jak napisać książkę po bestsellerze – żeby była taka sama, ale jednak już inna? Franzen jeszcze raz bierze na warsztat życie amerykańskiej rodziny. Jeszcze raz poświęca niemal każdemu jej […]

Continue Reading

Piszę sobie… Marzena Filipczak: „Jadę sobie. Azja. Przewodnik dla podróżujących kobiet”

Gdy prawie rok temu dowiedziałam się, że już wkrótce Indie staną się moim nowym domem, od razu popędziłam do księgarni. Na początku – internetowej, bo wtedy mieszkałam w Pradze, a szukałam, po pierwsze, książek o Indiach po polsku (wiedziałam, że po angielsku dokupię na miejscu bez problemu), a po drugie książek po polsku „na zapas”, abym nie cierpiała na brak ojczystego słowa na obczyźnie. Siłą rzeczy selekcja była dosyć przypadkowa – nie miałam czasu i możliwości, by starannie sprawdzać recenzje, a tym bardziej przerzucić parę stron. Już na miejscu, w Indiach, odkryłam oczywiście, że kilka z nich okazało się być […]

Continue Reading