Delhijski Festiwal Jazzowy 2014

Tradycji stało się zadość – następny Delhijski Festiwal Jazzowy za nami. Festiwal rozpędził się i nie zaszkodziło mu nawet fatalne nagłośnienie tego roku. Cieszy się coraz większą popularnością wśród Delhijczyków. Część z nich przychodzi tutaj rzeczywiście dla muzyki. Ci siadają na rozstawionych krzesłach jak najbliżej sceny. Nie pod sceną, bo tam zaklepane miejscówki dla VIPów – jedyna część, która świeci pustkami. Większość jednak znalazła się tu głównie w celach towarzyskich. Wśród młodych ludzi piknikujących pod osłoną nocy wokół widowni trudno znaleźć kogoś w salwar kamizie, a co dopiero sari. Leje się wino, piwo sprzedawane konspiracyjnie wprost z plecaków, można się upalić od […]

Continue Reading

Delhi. Targi Książki 2014 [1]

Kto śledzi mój fejsbukowy profil, ten wie, że poprzedni tydzień upłynął mi pod znakiem Targów Książki New Delhi World Book Fair 2014 (nie, nie wyłącznie, ale odwiedziłam je kilka razy, tak jak to zapowiadałam w ubiegłorocznym wpisie). Zanim jednak napiszę o tegorocznej ich edycji – wyjątkowej, bo „polskiej” – przedstawiam Wam targową „modę”. Często otrzymuję zapytania, jak ubierają się Delhijczycy i chociaż wydaje mi się, że cały czas to pokazuję, może rzeczywiście nie poświęcam im zbyt wiele miejsca na blogu. Targi to świetna okazja również do obserwacji delhijskiej „ulicy”, bo występuje tu chyba cały jej przekrój – wiekowo, wyznaniowo, dżenderowo, etnicznie, […]

Continue Reading

Zamiast kwiatka

Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną rok temu, dzisiaj galeria indyjskich kobiet. Tym razem wszystkie zdjęcia zostały zrobione w Kerali. Jest to stan, w którym jest najwięcej kobiet w stosunku do mężczyzn, bo aż 1.084 na każdy 1.000 mężczyzn. W pozostałych stanach jest odwrotnie, w całych Indiach ta proporcja średnio wygląda 940 : 1.000, a w Harianie tylko 877 : 1.000. Poza tym, jak już wspominałam, kobiety tu są lepiej wykształcone. Ostatnio nawet ktoś stwierdził, że większość pielęgniarek w delhijskich szpitalach pochodzi właśnie z Kerali. Nie jest oczywiście tak różowo, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Czułam się jednak w Kerali […]

Continue Reading

Kathakali

Być w Kerali i nie zobaczyć Kathakali, to jak odwiedzić Buenos Aires i nie wybrać się na pokaz tanga. Można, ale po co sobie odmawiać? Przedstawienia znaleźć bardzo łatwo, zwłaszcza w Fort Kochi. Oprócz specjalnych do tego przeznaczonych sal, wystawiane są również w ogrodach niektórych hoteli. Nie wybrzydzaliśmy długo, poszliśmy do ośrodka naprzeciwko informacji turystycznej, gdzie akurat zaczynał się spektakl. Tradycyjnie trwa on całą noc i kończy o świcie, co oczywiście nie jest na cierpliwość i kondycję przeciętnego turysty. To, co mu się oferuje, to wersja bardzo okrojona. Słusznie, bo bez odpowiedniego przygotowania teoretycznego trudno jest zrozumieć, co tak naprawdę się […]

Continue Reading

Indyjska publiczność, czyli koncertowy savoir vivre w Indiach

Dopiero sobie uświadomiłam, że mnie tu od Diwali nie było… A w międzyczasie było jeszcze sikhijskie święto – urodziny Guru Nanak’a. Przy okazji wyjaśniła się kwestia sprzed roku – to nasi sąsiedzi Sikhowie świętowali – pamiętam dokładnie tą muzykę: Mere Sahib, mere sahib… Poza tym sporo ostatnio koncertujemy. W sensie – chodzimy na koncerty. Dziwna sprawa z tymi koncertami tutaj – jeszcze chyba nie zdarzyło mi się kupić biletu. Większość z nich jest za darmo, w najgorszym razie – na zaproszenia. Czyżby Indusi nie byli skorzy do płacenia za kulturę? Najczęściej obowiązuje zasada FCFS – kto pierwszy, ten lepszy. To […]

Continue Reading

Festiwal (prawie) jazzowy

W weekend byliśmy świadkami narodzin nowej świeckiej tradycji w Delhi. Odbył się bowiem pierwszy festiwal jazzowy. Koncepcja była nieco festynowa, bo całość miała miejsce w plenerze (Nehru Park), a wstęp był wolny (brawo dla sponsorów!). Pierwszego dnia, w piątek, bez problemu można było dostać siedzące miejsce, ale w sobotę przybyły takie tłumy, że większość musiała się zadowolić zieloną trawką. Generalnie moje widzenie już tak jest spaczone pobytem tutaj, że doceniałam, że:  wszyscy artyści dolecieli i cały program zrealizowano od A do Z, nie było żadnych przerw w dostawie prądu, nic nie spadło, nie urwało się i nie przewróciło, dekoracja była […]

Continue Reading

My name is ma

Złośliwi twierdzą, że indyjskie dzieci uczą się od razu zwrotu „yes, sir” zamiast po prostu „yes” na pierwszej lekcji angielskiego. Faktem jest, że cały czas słyszę „yes, ma’am”, „good morning, ma’am” etc. Nie czuję sie żadną ma’am, ale przecież nie będę kopać się z koniem. Więc tutaj jesteśmy ma’am i sir. Komentarze thikhai 2010/11/28 02:20:39 Heh, po powrocie z Indii z jakimkolwiek mężczyzną nie rozmawiam po angielsku- notorycznie wtrącam ‚sir’.:) Na szczęście nie jest to zły nawyk, bywają i gorsze przywiezione z Hindustanu:) asiaya 2010/11/30 15:57:13 Tak, mogłabys np. spluwać na ulicę podczas jazdy samochodem ;) Pozdrawiam :)

Continue Reading