Madryt. Centro Centro / Matadero

Czytałam ostatnio, że słynne muzea pękają w szwach, a liczba odwiedzających je rośnie w ogromnym tempie. Muzea kocham, odkąd przekonałam się, że mogą zachwycać architektonicznie, zaskakiwać koncepcją, inspirować – do działania, tworzenia lub przynajmniej podzielenia się wrażeniami z innymi. Widzę, że koncepcje wystawiennicze coraz bardziej zmierzają w stronę organizowania kompleksowych przestrzeni, w których można nakarmić i oczy, i duszę i ciało. Można spędzić cały dzień pośród wystaw, książek, prasy, filmów, koncertów oraz posilić się nie masakrując kubków smakowych. To są prawdziwe hedonistyczne świątynie XXI wieku, miejsca, gdzie nie tylko należy bywać, ale także z niekłamaną przyjemnością – być. Na konto ostatniej wizyty w Madrycie […]

Continue Reading

Madryt. Jak się nie zgubić

Nie wiem, czy już jestem post-turystką, czy tylko turystką leniwą. Faktem jest, że listy typowych miejsc MUST SEE wzbudzają we mnie coraz większy opór, a kolejki do turystycznych atrakcji potrafią skutecznie odstraszyć. Czasami przeglądam sugerowane plany zwiedzania miast w 48 godzin i włosy stają mi dęba. 3 duże muzea w ciągu jednego weekendu? Do tego pałac, spacer (a raczej chyba sprint) po parku, posiłek i przejazd do następnego miejsca. Serio?? Zdarza nam się, że poświęcamy pół dnia na sam obiad, wliczając w to trzy godziny krążenia po mieście, zaglądania do kuchni i obwąchiwania ich przez półotwarte okna. A tu mam właśnie przed sobą ofertę hiszpańskiego biura podróży: […]

Continue Reading

Madryt. Cervecería Los Gatos

Gdy krążymy w Madrycie w tzw. Trójkącie Sztuki (Muzeum Prado, Centrum Sztuki Reina Sofía, Muzeum Thyssen-Bornemisza), staramy się unikać barów i kafejek w bezpośredniej ich bliskości. Są zazwyczaj przepełnione nieco zagubionymi turystami i mają mocno zawyżone ceny. Spokojna ulica Jezusa (calle Jesús) jest od nich oddalona zaledwie o kilkaset metrów, a proporcje miejscowych do przyjezdnych są tam diametralnie różne. Pisałam już o galicyjskiej restauracyjce Taberna Maceira, która znajduje się właśnie tutaj. To dobre miejsce na obiad. W czasie upałów jednak często główny posiłek przesuwa się na wieczorną porę, a w ciągu dnia zabijamy głód tapasami. Również głód wrażeń, bo przecież wpadamy do jednego miejsca […]

Continue Reading

Madryt. Taberna Maceira

Pora na kolejne miejsce w Madrycie – tym razem maleńką i bardzo przytulną restaurację/knajpkę, którą odwiedzam niemal przy każdej wizycie. „Niemal”, bo często trudno dostać tam wolny stolik, a nie zawsze chce się nam stać w kolejce. Dlatego najlepiej wybrać się do niej na obiad w ciągu tygodnia, np. po zwiedzaniu Muzeum Prado, do którego stąd bardzo blisko. Wieczorem i w weekendy misja może skończyć się fiaskiem. Ostatnio mieliśmy jednak szczęście i nie czekaliśmy długo – akurat tyle, żeby wypić aperitif przy barze i pstryknąć kilka zdjęć. W zasadzie są to dwa bliźniacze lokale, usytuowane bardzo blisko siebie, na przecinających […]

Continue Reading

Madryt – książki i wino. Tipos Infames

Madrycka Malasaña jest chyba najbardziej rozrywkową dzielnicą hiszpańskiej stolicy. Wieczorem i w nocy przewalają się tu istne korowody kolorowych tłumów, trudno wcisnąć nawet szpilkę, a ostatnich balangowiczów widziałam przemierzając rano jej ulice w poszukiwaniu miejsca na śniadanie. Wcale nie tak wcześnie. Najbardziej ją jednak lubię wczesnym popołudniem, gdy wszystkie lokale są już otwarte, ale życie toczy się w nich leniwie, jakby oszczędzano siły przed gorączką następnej nocy. Zwykły spacer w słońcu (turyści) lub cieniu (miejscowi) dostarcza wielu wrażeń – można zaglądać przez okna do butików, salonów fryzjerskich i kawiarni, można podziwiać (lub nie) styl mieszkańców, a nawet ich pupilów. Skłamałabym […]

Continue Reading

Madryt. Księgarnia/kawiarnia La Central

Od pierwszej wizyty w tym mieście poczułam się jak w domu. Jak u siebie. Madryt pachnie starymi murami i gdy złapię ten zapach w nozdrza, ogarnia mnie błoga świadomość bycia we właściwym miejscu. Wielokrotnie byłam pytana, czy chciałabym zamieszkać w Hiszpanii. I chciałabym, i boję się. Taki związek na odległość bardzo mi odpowiada: jest tęsknota, jest pasja i jest duża radość z każdego dnia spędzonego razem. Czy nie przysłoniłyby mi jej zwykłe utrapienia codziennego dnia? Wtedy, za pierwszym razem, z oszołomienia zostawiłam w taksówce reklamówkę z zakupami z wolnocłowego sklepu. Nawet nie zdążyłam się zorientować, kiedy zadzwonił telefon w hotelowym […]

Continue Reading

Śniadanie w cieniu palm – na żywo

Nie, nie wyleguję się na plaży. Czekam na pociąg do Sevilli w palmiarni dworca kolejowego Atocha. Wino serwuje się tu już do śniadania :) Komentarze Gość: AskaG, abvo66.neoplus.adsl.tpnet.pl 2011/07/05 18:15:31 super ze wrocilas :) witaj!!! lusin_z_eire 2011/07/05 23:13:15 Ach, dworzec Atocha! W ostatniej chwili tam pojechałam i bardzo się ciesze, że mi się udało zdarzyć przed wyjazdem na lotnisko :) strasznie klimatyczne miejsce a ten wine bar po środku to już w ogóle świetny pomysł ;) a jaki stylowy :D nocna-zmiana 2011/07/05 23:15:23 Tylko te żółwie strasznie smutne. Nie mogłam się skupić na palmach, tak mi ich szkoda było – stłoczonych […]

Continue Reading