Kurz i dekadencja

Wczoraj upał. Gdy gorąco, mam odruch otwierania okien. Tutaj trzeba odwrotnie, bo to z zewnątrz wdziera się do środka żar. I kurz, podstępny intruz – wchodzi bez pytania i (o)siada, gdzie chce. Wszędzie w zasadzie. Na  biurku (wycierałam 3 godziny temu, teraz znowu mój palec pozostawia ślad), klawiaturze, telefonie. Na  kosmetykach, książkach, gazetach na nocnym stoliku. Za paznokciami, we włosach, ustach. Chrzęst myszki przesuwanej po blacie, chrzęst kroków po marmurowej posadzce. Błyszący ślad po kubku  na szklanej półce. Na zewnątrz jeszcze gorzej. Co kiedyś lśniące, zaraz matowe i poszarzałe. Niebo koloru piaskowego. Zieleń perfekcyjnie upudrowana. – Czy łzawią Pani oczy? […]

Continue Reading

Alternatywy 4, ale co to za alternatywa?

To już 211-ty dzień, odkąd opuściliśmy dom. Ten w Pradze. Wszyscy, którzy pytają mnie: „Od kiedy?”, dostają odpowiedź w dniach :). Nie, nie skreślam kresek na ścianie. Robi to za mnie mój aparat foto. Wychodząc z domu, nastawiłam tryb „podróży”, żeby po paru tygodniach odkryć, że on wciąż odlicza dni. I dobrze, niech tak zostanie. Bo ja jeszcze nie jestem w domu. Jak się tak poczuję, wyłączę opcję. Póki co, właściciel mieszkania tego nie ułatwia. Któregoś wieczoru, zupełnie przez przypadek, odkryliśmy, że jesteśmy ZAMYKANI NA NOC!!!! Do tej pory nie mogę wyjść ze zdumienia nad głupotą, brakiem wyobraźni i egocentryzmem […]

Continue Reading

Wesołe jest życie najemcy

Koleżanka Hiszpanka wynajęła mieszkanie. Po miesiącu właściciel doszedł do wniosku, że niedoszacował jej portfela i podwyższył czynsz o 50%. Koleżanka znowu szuka mieszkania. Koleżanka Czeszka plus koleżanka Hiszpanka plus kolega Niemiec wynajmują na spółkę mieszkanie (każdy po pokoju) w muzułmańskiej dzielnicy. Właściciele są muzułmanami, mieszkają piętro niżej. Dwa tygodnie temu właściciele poinformowali ich, że organizują imprezę rodzinną (nie wiem, z jakiej okazji, ale to nieważne). Impreza musi być podzielona na część męską i damską, wiec w mieszkaniu moich znajomych będzie się odbywać część męska! To nie było pytanie, to było oświadczenie! O żadnej rekompensacie mowy nie było. W rezultacie cała trójka spędziła noc ściśnięta […]

Continue Reading

Jak znaleźć (mieszkanie w Delhi) i za dużo nie stracić (nerwów) cz. 5 i ostatniaaa…

Mamy więc 2 oferty: jedna nam się podoba bardziej, ale jest dalej od pracy, druga mniej atrakcyjna, ale bliżej. Umawiamy się z pierwszym włascicielem: miło, herbatka, ciasteczka, ale gdy przychodzi do negocjacji, facet się zapiera nogami i rękami i nie chce spuścić z ceny ani pół rupii. Poza tym chce: czynsz za 3 miesiące z góry plus 3 miesiące kaucji, czyli w sumie wynajem za pół roku!!! Do tego 10% podwyżki po roku. Dla nas nie do przyjęcia. W rezultacie ciasteczka nam ugrzęzły w gardle i wyszliśmy z niczym. No cóż, pocieszamy się, przynajmniej będzie bliżej. U drugiego znowu herbatka, […]

Continue Reading

Jak znaleźć mieszkanie w Delhi i za dużo nie stracić (nerwów) cz.1

Szukanie mieszkania w Delhi należy rozpocząć od przemeblowania. Głowy. Sobie. Człowiek, dajmy na to w takiej Europie, kupując czy wynajmując mieszkanie, myśli o lokalizacji (żeby do pracy miał w miarę blisko), metrażu, ilości pokoi i kolorze kafelków. Następnie zaczyna poszukiwania w internecie, a pierwsza selekcja odbywa się na podstawie zdjęć. W Pradze znalezienie mieszkania i podpisanie umowy zajęło nam 3 dni. Wcześniej przejrzałam setki ofert i umówiłam się na obejrzenie kilku z nich. Poszło bardzo sprawnie, w wybranym mieszkaniu spędziliśmy 5 lat i zawsze je sobie chwaliliśmy. Jak to wygląda w Delhi? Po pierwsze w internecie jest bardzo mało ofert, a te, które są, mają fatalne zdjęcia, czasami […]

Continue Reading