Mumbaj. Colaba.

To było prawie rok temu. Wpadliśmy do Mumbaju na chwilę, w drodze do Kerali.  Trudno mi wytłumaczyć, co ma Mumbaj, a czego nie ma Delhi, a co sprawiło, że wolałabym mieszkać tam, a nie tu. To na pewno bliskość morza, które ma dla mnie nieodparty urok. Ale nie tylko. Bieda i brud jest tu tak samo widoczna, jak w Delhi, a może nawet bardziej, więc dlaczego? Myślę, że to sama struktura miasta – no właśnie – bardzo „miejska”. Oczywiście udało nam się zobaczyć jedynie kawałeczek centrum i o nim mówię. Jednak nawet taki kawałek w Delhi bardzo by mnie uszczęśliwił. […]

Continue Reading

Bocian wylądował!

Przyzwyczajona byłam do myśli, że bocian to nieodłączny element polskiego krajobrazu. Nasz ci on!! Na wiosnę zwiastuje początek tej przyjemniejszej pory roku i jest bardzo pożądanym ujrzeć go pierwszy raz w locie. Jakie było moje zaskoczenie tego roku, gdy ujrzałam chmary wręcz bocianów w hiszpańskiej Estremadurze! „Co one tu robią? Czyżby zgubiły drogę do Polski?” – pomyślałam. Rzut oka na Wiki i wyjaśniło się – Hiszpanię zamieszkuje druga pod względem liczebności populacja bociana białego (33 tys. par). Drugie zaraz po Polsce ma się rozumieć (52 tys. par). Mam jednak wrażenie, że te hiszpańskie skupiły się głównie w Estremadurze, która tego […]

Continue Reading

Szczepienia przed podróżą do Indii

Często otrzymuję zapytania o szczepienia przed podróżą do Indii, domyślam się, że kogoś interesuje, jak ja do sprawy podeszłam i jak to się sprawdziło w praktyce. A sprawdziło się całkiem dobrze, bo (odpukać!) żadnych poważnych uszczerbków na zdrowiu nie zaznaliśmyw ciągu kilku lat mieszkania w Delhi. Przede wszystkim jednak zalecam wizytę u lekarza, najlepiej w certyfikowanym Centrum Medycyny Podróży. Przed wyjazdem do Indii mieszkałam w Pradze, więc tam właśnie udałam się do najbliższego Centrum Szczepień i Medycyny Podróży, którego adres znalazłam (jakże by inaczej ;)) w internecie. Dodam, że wszystkie szczepienia były odpłatne, choć zachodzę w głowę, dlaczego np. te przeciw […]

Continue Reading

Grudniówka w Koczin

Administracyjna stolica Kerali nazywa się… Przeliterować? :))  Thiruvananthapuram. Na szczęście turystyczna stolica ma o wiele prostszą nazwę: Koczin. Po angielsku: Kochi, a wcześniej Cochin. Turystyczna enklawa w zasadzie zamyka się w obrębie Fort Koczin i Mattancherry ze słynną dzielnicą żydowską. Mi osobiście nieodparcie kojarzy się z Kazimierzem Dolnym. Tak samo małe, idealne do spacerów, pełne sklepików, kafejek i galerii. Spokojne. Urocze po prostu. Doceniliśmy to zwłaszcza gdy postanowiliśmy zrobić krótki wypad promem do Ernakulam. Wracaliśmy czym prędzej – jak do oazy. Najbardziej typowym widoczkiem z Koczin są oczywiście „chińskie rybackie sieci”, które dzisiaj działają chyba tylko ku uciesze turystów (wypatrywałam bardzo, […]

Continue Reading

Delhi. Connaught Place. Z czym to jeść?

…  – z czym to jeść? Wiecie, że fanką Connaught Place nie jestem. Unikam (chociaż w okolicy bywam często), ale czasami nie da się, to w końcu ważny węzeł komunikacyjny. Wczoraj akurat spędziłam tam pół godziny i to tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że to najgorsze miejsce dla turysty w Delhi. Po stokroć bardziej wolę Old Delhi, choć wygląda na o wiele bardziej zaniedbane. Na SiPi, jak mawiają Delhijczycy, wiecznie kręcą się bowiem naciągacze i typy spod ciemnej gwiazdy. Internet jest pełen opowieści o sposobach na turystów, a mimo to naiwnych nie brakuje. Pisał o tym ostatnio Paweł Skawiński w „Wyborczej” (tutaj). To prawda, […]

Continue Reading

Koszmar/Kaszmir

Kilka tygodni temu, na kolacji u V. przypadło mi miejsce przy stole akurat naprzeciw M., przyjaciela gospodarzy. Cichy, wręcz nieśmiały, nie był łatwym rozmówcą, choć bardzo wdzięcznym słuchaczem. Tymczasem to ja starałam się wyciągnąć z niego jak najwięcej szczegółów jego kilkuletniego pobytu w Indiach. Wolał mówić o przyszłości. W marcu miał przenieść się do Hong Kongu, czego niemal wszyscy zebrani przy stole szczerze mu zazdrościli. Gdy po imprezie podrzuciliśmy go do jego bloku w Gurgaonie, obiecaliśmy sobie spotkać się jeszcze przed wyjazdem i kto wie, może potem w HK. Wczoraj dzwonię do V., która ostatnio zakopana w książkach. „Dosyć tego […]

Continue Reading

Mumbaj na chwilę

O Mikołajkach przypomniałam sobie dopiero wieczorem, zaglądając na internet. „Co dostałaś od Mikołaja?” – czytam. „Dużo, więcej niż prosiłam” „A konkretnie dzisiaj?” „Dzisiaj?… noo… cały dzisiejszy dzień!” O Mikołajkach przypomniałam sobie dopiero wieczorem, zaglądając na internet. „Co dostałaś od Mikołaja?” – czytam. „Dużo, więcej niż prosiłam” „A konkretnie dzisiaj?” „Dzisiaj?… noo… cały dzisiejszy dzień!” Pozdrawiam Was gorąco z Mumbaju, który mnie zauroczył. Cały dzień dzisiaj myślałam, o ile fajniej by było mieszkać tutaj, a nie w Delhi. Ale… „Be careful what you wish for!!”   Komentarze Gość: Ania, 112.198.173.4* 2012/12/07 04:14:58 Samych przyjemności życzę! I w Mumbaju wszędzie tam, gdzie […]

Continue Reading