Zakupy na telefon

W Delhi (a podejrzewam, że w innych indyjskich miastach również) jest dużo opcji zakupów z dostawą do domu. Chłopak na posyłki jest dla pracodawcy tani, a dodatkowo może uzbierać trochę grosza z napiwków. Zazwyczaj składam zamówienia w sklepiku na naszym dzielnicowym rynku, gdzie nas znają i mniej więcej kojarzą, co kupujemy. Niestety, szwankuje nieco komunikacja w tym trybie i często dostaję coś, czego w ogóle nie zamawiałam. Właśnie dotarły jajka Keggs zamiast wody Catch :) Można również zrobić zakupy w sklepie osobiście i zabrać ze sobą jedynie szybko psujące się rzeczy. Resztę doniosą pod wskazany adres. Czasami jednak przychodzi czekać na nie […]

Continue Reading

Blackberry – komórka dla rikszarza?

Niewiele jest przedmiotów, które tak zrewolucjonizowały świat, jak komórka. Widzę to np. za każdym razem, gdy oglądam film sprzed „epoki komórkowej”. Ileż to razy bohater gorączkowo szuka budki telefonicznej, ileż razy sprawy przybrałyby inny obrót, gdyby zainteresowani po prostu zadzwonili do odpowiedniej osoby w odpowiednim czasie! Największą rewolucję jednak widać w tzw. krajach słabo i średnio rozwiniętych (wśród tych ostatnich są Indie). Obecnie więcej Indusów posiada telefon niż toaletę. Komórki trafiają już nie tylko pod strzechy, ale i do slumsów. Rozmowy lokalne są bardzo tanie (np. w mojej taryfie SMS kosztuje ok.7 groszy, a chyba nie jest to najtańsza możliwość) i chociaż […]

Continue Reading

Czy ktoś chce jechać do Polski?

Jeśli nawet ktoś chciał, to po obejrzeniu jednego z trzech filmów z najnowszej kampanii reklamowej biura podróży Thomas Cook na rynku indyjskim, prawdopodobnie przemyśli sprawę. TC chce pokazać, jak marnie może skończyć indyjski turysta wybierający się „overseas” bez ich pomocy. Maluje w reklamach wizje jak z najgorszych koszmarów. W jednej z nich rozpoznałam jakieś znajome dźwięki, jakieś znajome banknoty… Czy to Polska właśnie? Szczerze – zakrztusiłam się herbatą z wrażenia. Czym prędzej poszukałam w sieci informacji o kampanii i tym sposobem obejrzałam pozostałe dwa filmy: z zakolczykowanym, pijanym, bełkoczącym co drugie słowo „kalinka” przewodnikiem  oraz z hotelem, który przypominać ma chyba z założenia […]

Continue Reading

Diwali za pasem, śpieszmy po brylanty!

No więc tak… Za tydzień Diwali, czyli święto świateł, czyli bodajże najważniejsze hinduistyczne święto. Polega ono głównie na odwiedzaniu rodziny i przyjaciół, wchłanianiu kosmicznych ilości słodyczy i obdarowywaniu się prezentami. No właśnie! PREZENTAMI! Najczęściej są to słodycze, orzechy itp, aaalee… najlepszym przyjacielem każdej Induski są, no dobrze, jeśli nie brylanty, to w ogóle jakaś biżuteria. Nawet najbiedniejsze noszą bransoletki na rękach, nogach, kolczyki itp. Im bogatsza, tym błyskotek więcej, i więcej, i więcej! To już idzie w kilogramy! Właśnie odkryłam, że w indyjskiej telewizji pokazywany jest specjalny program poświęcony biżuterii pod jakże trafnym tytułem „Oh my gold!” Aktorka, która prowadzi ten […]

Continue Reading

Indus, jaki jest cz.3 ad. 1 :)

Byłabym zapomniała… Ponoć znaleziono antidotum na przeludnienie Indii. Nazywa się „tri dżi” ;) Przy okazji okazało się, że cała wina demograficznej sytuacji leży w częstych przerwach w dostawie prądu… Komentarze Gość: , 109.232.26.21* 2011/08/11 00:45:54 lol… świetny pomysł. świetne video. świetna karykatura.(Byly już) mieszkaniec Delhi asiaya 2011/08/11 05:22:10 Tym nas teraz częstują na okrągło w TV :) Plus za dosyć realną scenografię.

Continue Reading