Łasap

Siedziałyśmy w warszawskiej kuchni mojej hiszpańskiej znajomej, próbując  w kilka godzin opowiedzieć sobie o wydarzeniach ostatniego roku, kiedy z szafki obok zaczęły dobiegać dziwne, syntetyczne dźwięki. Znajoma wydawała się ich nie słyszeć, ale „ćwierki” nasilały się, więc nieśmiało zapytałam o ich źródło. „Aaa, to jest ŁASAP!” – odparła I.- „Siostry mi tu przywiozły w prezencie telefon, którego używam tylko i wyłącznie do ŁASAP. Fantastyczna sprawa, bo mam tam całą rodzinę i przyjaciółki z Walencji i jesteśmy cały czas w kontakcie i ja widzę nawet, jak one między sobą rozmawiają i to jest tak, jakbym tam była. Przy tym nie wydaję […]

Continue Reading

Pola kwitnące billboardami

Dawno mnie nie było na blogu, ale nadal jestem w Delhi – choć już niedługo. Pakuję walizkę, planuję, wertuję, mailuję… Indii w tym mało, ale one przecież są zawsze i podejrzewam, że nawet wyjeżdżając się od nich nie uwolnię. Zauważyłam jednak, że gdy jestem w Europie, wydają mi się one bardzo, bardzo odległe i nierzeczywiste. Jakby były tylko niewyraźnym snem, po którym ciężko się otrząsnąć z uczuć, o których nie wiadomo, skąd się wzięły. „Indie? Jakie Indie?” Przygotowuję się zatem na mój mały Reverse Culture Shock, chociaż doskonale wiem, czgo się mogę spodziewać. Pierwsze momenty są bezcenne, ale i bezlitosne – rzeczywistość […]

Continue Reading

Aktualizacja

Dostałam ostatnio książkę „Professional blogging for Dummies”, którą przyjęłam tak samo jak kiedyś prezent od kolegi pt.: „Mądre kobiety, głupie postępowanie”. Z mieszanymi odczuciami. Jakkolwiek jednak średnio mnie interesuje „profesjonalizowanie” się, to owszem, chciałabym, żeby to moje miejsce w sieci było funkcjonalne i estetyczne. Dowiedziałam się, że powinnam zainwestować w domenę, hosting i sporo czasu, żeby to ogarnąć od strony technicznej. Na bloxie mi całkiem dobrze. Było. Po tym, jak powiększyłam szpaltę główną i zdjęcia, co rusz natrafiam na limit miejsca do magazynowania plików. W sumie jest to 170 Mb, czyli malutko. Zaczęłam zamieszczać jedynie linki do zdjęć, ale to […]

Continue Reading

Zamiast kwiatka

Zgodnie z tradycją zapoczątkowaną rok temu, dzisiaj galeria indyjskich kobiet. Tym razem wszystkie zdjęcia zostały zrobione w Kerali. Jest to stan, w którym jest najwięcej kobiet w stosunku do mężczyzn, bo aż 1.084 na każdy 1.000 mężczyzn. W pozostałych stanach jest odwrotnie, w całych Indiach ta proporcja średnio wygląda 940 : 1.000, a w Harianie tylko 877 : 1.000. Poza tym, jak już wspominałam, kobiety tu są lepiej wykształcone. Ostatnio nawet ktoś stwierdził, że większość pielęgniarek w delhijskich szpitalach pochodzi właśnie z Kerali. Nie jest oczywiście tak różowo, jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Czułam się jednak w Kerali […]

Continue Reading

Delhi zatańczyło

One Billion Rising, akcja, która odbywała się w Polsce pod hasłem Nazywam się Miliard, miała w Delhi szczególny wymiar. Dzisiaj mijają dwa miesiące odpamiętnych wydarzeń. Ta rana się jeszcze nie zabliźniła, choć po wielu dniach ustały burzliwe protesty. Coś się jednak zmieniło, coś pękło. Temat się przebił przez warstwę hipokryzji, wstydu, ciemnoty i kołtuństwa. Uświadomiono sobie, że źle się dzieje w państwie indyjskim, bardzo źle. Prezydent Indii poświęcił temu sporo uwagi w swoim przemówieniu z okazji Dnia Republiki, podkreślając, że brutalne traktowanie kobiet jest sprzeczne z indyjskim duchem i tradycją. Zadziwiające zatem, jak wielu Indusów ma niewiele wspólnego z duchem swojego kraju! […]

Continue Reading

Dzień Dziecka

Wczoraj obchodzono w Indiach Dzień Dziecka. Czego, jak czego, ale dzieci w Indiach nie brakuje. Są bardzo otwarte, ufne, chętnie pozują, stąd też chyba każdy podróżnik po Indiach przywozi setki ich zdjęć. Na dzieci tutaj – jak na wszystko niemalże w Indiach- trudno znaleźć wspólny mianownik. Tak wiele zależy od miejsca urodzenia – tego dosłownego, ale i symbolicznego – na drabinie społecznej. Dzieciństwo niektórych skurczone jest do minimum. Ledwo zaczną chodzić, już znajduje się dla nich jakaś robota, i to wcale nielekka. Dużo mówi się o wykorzystywaniu dzieci, o handlu nimi. Gdy widzę wokół, z jakim poświęceniem i miłością każda, […]

Continue Reading

Bielszy odcień bieli

Kiedy pisałam tutaj o obsesji białej skóry w Indiach, nie zdawałam sobie sprawy, że w czymś mi ona może skomplikować życie. W końcu kremów, żeli i innych specyfików wybielających kupować nie muszę. Musiałam jednak pilnie zrobić zdjęcia do paszportu. Do tej pory robiłam mnóstwo zdjęć legitymacyjnych tutaj (potrzebne do wszystkiego – internetu, telefonu, etc.), ale w większości na potrzeby albo firm, albo urzędów indyjskich, które nie wybrzydzają i wezmą każdą fotę, byleby było widać, że człowiek, nie małpa. Paszport jednak to nie przelewki, wymagania bardzo konkretne, a i sama nie chciałabym straszyć podobizną przez następne 10 lat. Na początku – o święta […]

Continue Reading

Szły dzieweczki do laseczka, czyli hidźry

Nie do laseczka co prawda, tylko w stronę Bramy Indii w centrum Nowego Delhi. „Tylko dlaczego, dziewczę, masz taką wielką rękę?” „Żeby się więcej rupii zmieściło.” Niektórzy na sam widok uciekają z kadru, a i pozostali nie palą się do tańca. Czyli hidźry w Indiach. Komentarze: duo.na 2012/03/18 08:00:47 Dluga droge maja przed soba, ale ze sloncem razniej! asiaya 2012/03/18 12:54:54 I w towarzystwie :)) almajomos 2012/03/19 08:31:41 Dziewuchy tzw. większych rozmiarów, po prostu ;) asiaya 2012/03/19 08:56:23 :)), niejedna modelka mogaby pozazdroci wzrostu… alicjakaja 2012/03/19 11:06:10 A ja nie widzialam na wlasne oczy. Cieszyc sie, czy smucic? ;) Z […]

Continue Reading

Blackberry – komórka dla rikszarza?

Niewiele jest przedmiotów, które tak zrewolucjonizowały świat, jak komórka. Widzę to np. za każdym razem, gdy oglądam film sprzed „epoki komórkowej”. Ileż to razy bohater gorączkowo szuka budki telefonicznej, ileż razy sprawy przybrałyby inny obrót, gdyby zainteresowani po prostu zadzwonili do odpowiedniej osoby w odpowiednim czasie! Największą rewolucję jednak widać w tzw. krajach słabo i średnio rozwiniętych (wśród tych ostatnich są Indie). Obecnie więcej Indusów posiada telefon niż toaletę. Komórki trafiają już nie tylko pod strzechy, ale i do slumsów. Rozmowy lokalne są bardzo tanie (np. w mojej taryfie SMS kosztuje ok.7 groszy, a chyba nie jest to najtańsza możliwość) i chociaż […]

Continue Reading

Horn NOT OK please, czyli wiele hałasu o hałas w Indiach!

Dzisiaj wtorek trzynastego i to właśnie ta kombinacja, a nie piątek trzynastego, jest w założeniu pechowa w Hiszpanii, Ameryce Południowej i Grecji. We Włoszech tą rolę pełni piątek siedemnastego.  Czy Indusi są przesądni? Owszem, nawet bardzo, im głębsza prowincja, tym bardziej, ale nawet współwłaścicielka naszego mieszkania odmówiła podpisania umowy wynajmu w czasie Pitru Paksha, a uważa się za wielce światową, gdyż mieszkała swego czasu  i w Chennai i w Bombaju! A fart przydaje się w Indiach, jak rzadko gdzie, np. żeby przejść przez ulicę. Mnie osobiście najbardziej drażni ten wszechobecny dźwięk klaksonów! Indyjski kierowca po prostu nie wyobraża sobie nie korzystać z […]

Continue Reading