Mumbaj. Reszta

Na spacery nie było wiele czasu, dlatego korzystaliśmy chętnie z taksówek. Jedyną różnicą między nimi, a tymi delhijskimi były zewnętrzne liczniki. Nawet w Colabie można było spotkać miejsca ze stertami śmieci, ale powiedzmy, że były one pod kontrolą,… … czego raczej nie można powiedzieć o innych częściach miasta. Nie wywarło to na nas wielkiego wrażenia – chyba już się przyzwyczailiśmy do takich widoków w Delhi. Mi natomiast bardzo podobały się mumbajskie kamienice, nawet te w opłakanym stanie. Zawsze się zastanawiałam, po co tyle krat w tych indyjskich oknach. I to wcale nie bogatych domach. Czasami muszą chronić przed wszędobylskimi i […]

Continue Reading

Pola kwitnące billboardami

Dawno mnie nie było na blogu, ale nadal jestem w Delhi – choć już niedługo. Pakuję walizkę, planuję, wertuję, mailuję… Indii w tym mało, ale one przecież są zawsze i podejrzewam, że nawet wyjeżdżając się od nich nie uwolnię. Zauważyłam jednak, że gdy jestem w Europie, wydają mi się one bardzo, bardzo odległe i nierzeczywiste. Jakby były tylko niewyraźnym snem, po którym ciężko się otrząsnąć z uczuć, o których nie wiadomo, skąd się wzięły. „Indie? Jakie Indie?” Przygotowuję się zatem na mój mały Reverse Culture Shock, chociaż doskonale wiem, czgo się mogę spodziewać. Pierwsze momenty są bezcenne, ale i bezlitosne – rzeczywistość […]

Continue Reading

Keralski kozi raj

„Mutton family” Jeśli Stambuł jest kocim rajem, to Kerala na pewno jest takim miejscem dla kóz. Bardzo dużo widzieliśmy ich w Fort Cochin, który te zwierzęta sobie upodobały szczególnie – podobnie jak my. W odróżnieniu jednak od kotów, kozy hodowane są dla bardziej utylitarnych celów, a ich masowa obecność świadczy o licznej społeczności muzułmańskiej. Jeden z rikszarzy, wioząc nas, zatrzymał pojazd na widok ich gromadki rozłożonej na chodniku, pokazał nam je, mlaskając przy tym z upodobaniem i mrucząc: „Mutton family! Delicious!” Kozy natomiast, ignorując wyzywanie ich od baranin i kulinarny harassment, nadal leniwie skubały trawę. Takie to są zen zwierzęta! Co nie […]

Continue Reading

Kerala. Kokosowo

Z Kochi do Delhi leci się bezpośrednio ok. 3 godzin. Tyle dzieli upalne keralskie miasto od znacznie chłodniejszej o tej porze roku stolicy. Różnica temperatur: 10-12 stopni. W praktyce oznacza to, że w Kochi najprzyjemniej jest pod wiatrakiem, a w Delhi – pod kocykiem. Zwłaszcza wieczorami, kiedy temperatura spada o dalsze 10 stopni. Skubię więc schodzącą z ramion skórę, popijam herbatę i przeglądam zdjęcia z wakacji. Zaraz zrobię rekonesans po znajomych blogach i mam nadzieję, że zobaczę jakieś mroźźźne, zimowe fotki – najlepiej ze śniegiem! Święta za tydzień! Co tu dają? Każdy cierpliwie czeka na swoją kolej. A po wypiciu […]

Continue Reading

Z życia ulicy

Każde wyjście na delhijską ulicę to wyzwanie. Nawet kilkuminutowa droga do stacji metra może dostarczyć wspaniałego materiału do przemyśleń. Co mam np. sądzić o tych kierowcach: Czy o tym… Jak babcię kocham, następnym razem przejdę mu po masce. Ta ulica tylko wygląda tak niepozornie (czekają na czerwonym), ale normalnie wszelkie pojazdy o dowolnej ilości kół pędzą tam jak szalone, uprawiając slalom, wciskając się w każdą wolną szczelinę i trąbiąc niemiłosiernie. Za każdym razem, gdy wymijam taką zawalidrogę, muszę się nieźle nagimnastykować, żeby się „włączyć do ruchu”. Jeśli do tego dodać, że krawężniki są na wysokości niemalże kolan – nie dziwię […]

Continue Reading

Zdarzył się Berlin

W Berlinie jestem wiecznie początkująca. Niby byłam tam już kilka razy, ale zawsze w pośpiechu, zawsze w jakimś konkretnym celu.  Za każdym razem widziałam inny wycinek miasta, ale mam problem, żeby to skleić w jakąś sensowną całość. Tym razem też wpadliśmy tylko na chwilę, ale warto było! Sztukę wypoczywania Berlińczycy opanowali do perfekcji. Leżaczek, hamaczek, ławeczka? Punktem obowiązkowym jest śniadanie na łonie nieprzyrody. Ulicy raczej. Nie trzeba się zrywać z samego rana, bo serwowane bywa i do 16.00! A na śniadanie np. grejprut z karamelizowaną grenadiną. Trochę za słodkie, ale ciekawe polączenie! Riksza rowerowa przypomina nam o Delhi, choć poza […]

Continue Reading

Dzisiaj zamknięte

W proteście przeciwko rosnącym cenom paliw opozycja wyznaczyła na dzisiaj termin strajku generalnego – Bharat bandh(w wolnym tłumaczeniu „Indie zamknięte”) . Strajkować mieli kierowcy autobusów, metra, autoriksz, zamknięte miały być sklepy w całych Indiach. Nie jest to pierwszy i zapewne nie ostatni strajk, ale trudno było przewidzieć, z jakim spotka się odzewem. Przy takiej populacji czasami z niepozornego protestu mogą rozwinąć się poważne zamieszki i krwawe bójki z policją. Miałam akurat dzisiaj w planie przedwyjazdowe załatwianie kilku spraw na mieście, więc chąc niechąc pojechałam rano do centrum. Nic szczególnego po drodze nie zauważyłam, riksze i autobusy, chociaż nieliczne, widziałam. Napomknęłam koleżance, że […]

Continue Reading

Horn NOT OK please, czyli wiele hałasu o hałas w Indiach!

Dzisiaj wtorek trzynastego i to właśnie ta kombinacja, a nie piątek trzynastego, jest w założeniu pechowa w Hiszpanii, Ameryce Południowej i Grecji. We Włoszech tą rolę pełni piątek siedemnastego.  Czy Indusi są przesądni? Owszem, nawet bardzo, im głębsza prowincja, tym bardziej, ale nawet współwłaścicielka naszego mieszkania odmówiła podpisania umowy wynajmu w czasie Pitru Paksha, a uważa się za wielce światową, gdyż mieszkała swego czasu  i w Chennai i w Bombaju! A fart przydaje się w Indiach, jak rzadko gdzie, np. żeby przejść przez ulicę. Mnie osobiście najbardziej drażni ten wszechobecny dźwięk klaksonów! Indyjski kierowca po prostu nie wyobraża sobie nie korzystać z […]

Continue Reading

Masala czaj

Może się palić, walić, ale masala czaj musi być! Kiedyś nawet poczęstowano mnie herbatką w banku, bo komputer potrzebował pół godziny na przetrawienie informacji, a akurat przyszedł roznosiciel czaju. Popijałam więc gęsty, słodki napój razem z innymi pracownikami banku :)   Komentarze agradabla 2011/03/31 20:28:06 niesamowite asiaya 2011/03/31 20:37:13 Zdjęcie? To Old Delhi – niesamowite miejsce – atak na wszystkie zmysły naraz :) Po „spacerku” w kurzu i upale czuję się jakbym przerzuciła pół tony węgla, ale warto było :) Idę spać… lusin_z_eire 2011/03/31 20:53:49 Ten czaj to zupelnie nie na moje kubki smakowe! Czasem moge wypic, ale nie 4 […]

Continue Reading

Ciężkie jest życie pieszego w Delhi

A w tle Municipal Council (rada gminy??)… Zakład, że nie chodzą do pracy na piechotę? Komentarze Gość: Ola, 124.153.92.11* 2011/03/01 08:41:40 LOL! Może to nie jest przejście dla pieszych, ale przejście dla ogrodnika dbającego o to zielsko tam? :) asiaya 2011/03/03 07:29:29 Jasne, a piesi niech biorą rikszę, jak chcą przejść na drugą stronę :)) Swoją drogą – właśnie dorobili chodniki do przejść w tym miejscu!

Continue Reading