Klub

Z sygnałów, jakie do mnie docierają, wnioskuję, że największą ciekawość czytelników bloga wzbudza kwestia, jak się w Indiach znalazłam i „co ja tam robię?”. Zgodnie z prawdą wyjaśniam, że przyjechaliśmy tutaj z powodu pracy mojego męża i wtedy od razu słyszę: „A Ty pracujesz?” Gdy odpowiadam przecząco, wiele osób czuje się w obowiązku zachęcania mnie, abym znalazła sobie „jakieś zajęcie”. Co dziwne, w większości są to osoby, które trafiły do mnie przez mój blog, więc teoretycznie powinny wiedzieć, że „jakieś zajęcie” – i to całkiem czasochłonne  –  mam. Sytuacja i problemy partnerów ekspackich pracowników (bo to nie tylko kobiety) to […]

Continue Reading

Szwajcaria w środku Delhi

„Ponoć przeprowadziliście się do Szwajcarii, a ja nic o tym nie wiem. To już nie jesteście w Indiach?” – pisze mi znajomy. „Że jak?” odpisuję odruchowo, oderwana od lektury i zaraz potem, pod wpływem olśnienia, kasuję pytanie. „Tak! Tak! Zgadza się! W Szwajcarii, ale cały czas w Delhi!” – tłumaczę. Mieliśmy po prostu wyjątkowe szczęście, że w środku tego jazgotliwego, kakofonicznego miasta, ba! w jednej z jego najgwarniejszych dzielnic, znaleźliśmy mieszkanie w wyjątkowo spokojnym zakątku, z widokiem na mały park. Parczek bardziej. Nigdy w życiu bym nie przypuszczała, że ja, zdeklarowany mieszczuch i flaner, którego usypiały dzwonki praskich tramwajów, będę […]

Continue Reading

Pierwsze dni w Delhi. 2 lata temu

Często słyszę pytanie, czy pamiętam swoje pierwsze dni w Delhi. Tak. Bardzo dokładnie, ze szczegółami; zapachami, widokami ulicy, karaluchem na ścianie w kawiarni. To było twarde wczesnoporanne lądowanie po całonocnym locie. Pamiętam jak dziś mój szok po tym, gdy zamknęly się za moimi plecami drzwi lotniska im. Indiry Gandhi, a przede mną ukazał się widok… no właśnie – żaden, okulary mi zaparowały. Zamiast powietrza, otaczała mnie szara wilgotna wata o specyficznym zapachu. Wśród kartoników z nazwiskami, którymi wymachiwał tłumek ciemnookich mężczyzn przed nami, usiłowaliśmy znaleźć nazwisko Sir’a. Nie widzieliśmy. Ale znaleźliśmy coś, co brzmiało jak daleka jego reminescencja. Zapytaliśmy o nazwę hotelu. […]

Continue Reading

Zaglądając Indusom do garnków, czyli programy kulinarne w Indiach

Programy kulinarne w Indiach? Proszę bardzo, jest ich sporo. Nie śledzę żadnego regularnie, ale często przypadkiem wpadam na „Chakh le India”. Jego prowadzący, Aditya Bal, były model i miłośnik gastronomii, podróżuje wzdłuż i wszerz Indii, racząc się przysmakami ulicznych garkuchni. Podoba mi się to, że pokazuje zwykłe indyjskie ulice bez retuszu, bez usuwania z kadru niewygodnych detali (np. tłumów :)) ), jak to ma często miejsce w różnych produkcjach telewizyjno-filmowych. Wchodzi też do domów i podpatruje przygotowywanie posiłków. Co ciekawe, są to często bardzo skromne gospodarstwa, więc i okazja niepowtarzalna, żeby zobaczyć, jak żyją ci biedniejsi Indusi. Niestety udało mi […]

Continue Reading

Jet lag

16,5 tys. km samo-lotniczo, 1 tys. samo-chodowo, 800 km auto-busowo i ponad 3 tys. km pociągowo. Kilometry pokonane na własnych nogach – niezliczone, a chyba najprzyjemniejsze i najbardziej wyczekiwane po kilku miesiącach dreptania „od-do”. 2 miesiące na walizkach, 19 różnych łóżek, tony wchłoniętego jedzenia, hektolitry wina, wody gazowanej (tak, tęskniłam za Mattonką, Muszynianką, Vichy Catalán :) ) i czasami piwa. Zero turystyki. Żadnego miejsca, choć wszystkie urocze, a niektóre bardzo, nie odwiedziliśmy dla niego samego. Po prostu pomyśleliśmy KOGO chcielibyśmy spotkać, za KIM się stęskniliśmy w ciagu tego (prawie) roku i ułożyliśmy trasę. Do tego doszło parę spraw do załatwienia […]

Continue Reading

Zawiesiłam się…

Wybaczcie, że tak długo zwlekam z aktualizacją bloga. Musiałam się gruntownie przeprogramować mentalnie, bo mój system operacyjny absolutnie nie przystawał do zastanej rzeczywistości :) Nadal nie przystaje, ale powoli ruszamy…na BIOSie, póki co :) Delhi to jeden wielki chaos i w głowie też mam chaos. Myślałam,że po paru dniach mi się to poukłada, załapię, o co chodzi, ale widzę, że to nie stanie się tak szybko. Każdy dzień przynosi więcej pytań niż odpowiedzi, dlatego będzie tu więcej impresji niż kompleksowych opracowań. Niektórzy potrafią się zrelaksować i na ruchliwej ulicy…

Continue Reading