Tajska ulica cz.1

Bangkok 1 (6)Bardzo przyjemnie zwiedza się „egzotyczne” kraje z pozycji ignoranta. Patrzysz i widzisz domy, samochody, ludzi, a oni mają ubrania takie, siakie czy owakie. Podoba się lub się nie podoba. Proste i wygodne w użyciu. Tak właśnie chciałam widzieć Tajlandię. Indie są twardym orzechem do rozgryzania, w wakacje chciałam… odpocząć, również od myślenia i uporczywego dociekania. Na początku wydawało się to nawet realne, zachwyciłam się Bangkokiem, łatwością poruszania się po nim, piękną pogodą, pysznym jedzeniem, czystością, uśmiechniętymi ludźmi. Całokształtem. Uwielbiam miasta i Bangkok z całą pewnością nim jest, więc miałam dużą radochę. Z czasem jednak zaczęły pojawiać się pytania „Skąd to?”, „Jak to?” i „Dlaczego?”.

Trochę inaczej też zapewne patrzyłabym na to miasto, gdybym przyleciała z Europy. Przybywając vía Indie doceniłam przed wszystkim jego miejskość, ale i … spokój. Chodniki! Ruch uliczny w Bangkoku JEST bardzo chaotyczny, a ogromne korki niezmiernie uciążliwe, ale tam NIKT NIE TRĄBI bez powodu, czyt. cały czas! Co za ulga dla moich biednych uszu!

Zabudowa centrum pnie się w górę, większość budynków to nowe lub prawie nowe obiekty. Gdzieniegdzie można jeszcze dostrzec ślady tej mniej reprezentacyjnej, albo owszem, bardzo reprezentacyjnej, ale niskiej, jakby z innej bajki, architektury. I tu się pojawiło moje pierwsze pytanie: „Jak to możliwe, że ocalały?”, „Czy mają status zabytków?”. Domyślam się, że tereny budowlane w centrum Bangkoku są na wagę złota.
Bangkok 1 (8)

Bangkok 1 (2)

Bangkok 1 (4)Konstrukcja Sky Train z perspektywy ulicy nie zachwyca, przypomina delhijskie metro w jego naziemnych odcinkach, ale szybkość przemieszczania się nim w porównaniu do tkwiących w korkach pojazdów już tak! Tajowie muszą kochać samochody, szczególnie terenowe i pickupy (sic!), skoro nawet gigantyczne korki nie są w stanie ich wygonić zza ich kierownicy.

Bangkok 1 (3)A może jednak nie? Metro bowiem też jest zatłoczone, choć nikt się nie pcha, nie denerwuje, każdy w rządku czeka na swoją kolej. Prawdziwy ZEN! Jeśli wagon jest przepełniony, osoby na następnych stacjach nie wsiadają, tylko czekają na następny pociąg!!! Szok! W Indiach (w Warszawie może też?) wyszliby raczej z założenia, że gdzie się zmieści 30 osób , tam dodatkowych sztuk 10 też się upchnie.

Bangkok 1 (16)

Doceniłam schludność i komfort kolorowych taksówek. Co prawda czasami poruszały się z prędkością 10 km/h, ale ponieważ nigdzie nam się nie spieszyło, korzystałam raczej z tych momentów, aby rozejrzeć się po okolicy. Ceny są bardzo przyjazne, o ile wyeliminuje się „oferty” naciągaczy. Byłam zaskoczona, jak wielu taksówkarzy zgadzało się na jazdę z licznikiem. To jest ważne, przynajmniej na początku, aby ocenić ceny/odległości i nie dać się naciągać ZBYT WIELE. Ustalenie stawki z góry nie musi być bowiem wcale takie niekorzystne, zwłaszcza w stanie permanentnego zakorkowania ulicy. Problem jest, jeśli ktoś żąda ceny x 5. Tak, zdarzył nam się taki cwaniak w okolicy backpackerskiej ulicy Khao San Road i  oczywiście go wyśmialiśmy. Żeby było jeszcze śmieszniej, w tym samym momencie nadjechał policjant na motorze i tonem nieznoszącym sprzeciwu shaltował tą taksówkę i wlepił jej kierowcy mandat (to jeszcze udało mi się sfotografować, zanim odjechaliśmy z przemiłą panią taksówkarką, która poprosiła jedynie o 30 baht (ok. 3 PLN) napiwku do licznika, na co z chęcią przystaliśmy.

Bangkok 1 (10)

Bangkok 1 (19)Drogówka to w ogóle oddzielny temat. Semafory bowiem działają w systemie, którego do końca nie rozgryzłam. W bardzo wielu miejscach nie ma świateł dla przechodniów, a jedynie dla pojazdów. Tam, gdzie są, zdają się nie posiadać opcji „zielone światło”. Generalnie wprawa w przechodzeniu przez indyjskie ulice bardzo się tam też przydała. Nowością dla mnie były budki przy większych skrzyżowaniach, z których policjanci kierowali ruchem za pomocą przycisków włączających i wyłączających światła. Zdarzało mi się prosić przez okienko o zielone ;)

Bangkok 1 (20)

Bangkok 1 (21)Nie byłoby oczywiście Bangkoku bez motocykli. Działąją tu nawet motocyklowe taksówki, z których jednak nie skorzystaliśmy. Trzeba się mieć za to bardzo na baczności przy wysiadaniu z samochodu czy wychodzeniu na ulicę. Pojawiają się znienacka, klucząc błyskawicznym slalomem między samochodami, nawet, jeśli te stoją na czerwonym. Zdarzyło mi sie bliższe spotkanie z takim rajdowcem, gdy za szybko wyszłam zza autobusu, ale na szczęście skończyło się tylko na siniaku.

Bangkok 1Bangkok, jak chyba każda azjatycka metropolia, obwieszony jest malowniczo kablami. Kable muszą być!

Bangkok 1 (5)

Bangkok 1 (9)

Bangkok 1 (17)

Bangkok 1 (18)Przed przyjazdem zastanawialiśmy się oczywiście, czy nie powinniśmy odłożyć tej wizyty na inny termin z powodu zamieszek i protestów, ale Siamsoleils z bloga Moja Tajlandia rozwiała moje obawy. I bardzo się cieszę, bo na miejscu okazało się, że nie ma żadnego problemu, a jedyny protest, jaki obserwowaliśmy z wnętrza wlokącej się taksówki, przebiegał bardzo pokojowo, o ile nie radośnie.

A o co te protesty?

Cicho, ignorancja jest taka piękna, a myślenie boli! Oraz jest czasochłonne.

Bangkok 1 (15)

Bangkok 1 (12)

Bangkok 1 (11)

Bangkok 1 (13)

Bangkok 1 (14)

You may also like

  • Adrian

    Tajlandia.. bardzo dużo teraz tam ludzi lata .. odczuwałaś natłok turystów? o tacy moi znajomi to cały miesiąc tam się bawili na swoim „miesiącu miodowym” … zwiedzali dużo, z ich bloga widać było, że piękna Tajlandia jest.
    Wiesz te kable mnie zastanawiają… mogli by to w ziemi puścić i by było ok. A mam pytanko, z fotki wynika, że ludzie stoją w konkretnym miejscu , gdzie będą drzwi wagonu.. ? Na Tajwanie tak było, jak moja dziewczyna tam była… to był dla mnie lekki szok.. hehehe .. wiadomo , my tu przyzwyczajeni jesteśmy jednak do koncepcji.. jak się dobrze popieści to się zmieści… kilka osób jeszcze :d no i do polowania na drzwi wagonu..
    p.s. fajnie ,że wróciłaś do „nas” ;)

  • asiaya

    Adrian, wiadomo, jak się dobrze poskrobie, to wszędzie do czegoś się dokopiesz, ale Tajlandia jest na pierwszy rzut oka taka.. lekka, łatwa i przyjemna :) Tak, jak pisałam w poście – może nieco zawile. Co do metra – tak, musi zatrzymać się w ściśle określonym miejscu, bo tylko w tym miejscu można wsiąść do pociągu. Widziałam to już w kilku miejscach, ale nie mogę sobie przypomniec, gdzie…

  • Adrian

    no i fajnie, że taka jest….

  • futrzak

    w Buenos pociagi na dworcach tez zatrzymuja sie w okreslonym miejscu, sa wyrysowane linie na peronie i tam stoja kolejki. W metrze jednak juz tak nie ma :)

  • asiaya

    Czasami są jeszcze bramki. Co do kolejek – jedynymi, którzy się wpychali, byli izraelscy emeryci ;)

  • Adrian

    no dokładnie , na zdjęciach z Tajwanu były linie namalowane…coś nie do pomyślenia u nas.. chociaż może kiedyś.

  • Adrian
  • siamsoleils

    Asiu, bardzo sie ciesze, ze tak dobrze sie Wam przebywalo w Bangkoku, to miasto choc czasem przytlacza jest ujmujace i trudno go nie kochac :) Pozdrawiam

  • asiaya

    Serio nie do pomyślenia? :)

  • asiaya

    Agnieszko, mnie nie przytłaczało, wprost przeciwnie! Żałuję tylko, że wcześniej tam nie polecieliśmy, ale myślę, że wrócimy :)
    Dziękuję, Agnieszko, że znalazłaś czas dla nas, pozdrawiam serdecznie!!!

  • Adrian

    no u nas tego nie widziałem, a wypracowanie (gdziekolwiek) takiego spokojnego czekania to pewnie kwestia wychowania kolejnego pokolenia, a nie namalowania linii… przynajmniej na peronach dworców… ale ma to jakiś urok wiesz.. każdy musi się okazać dobrym strategiem i łowcą :D …

  • Adrian

    p.s. ja również słyszałem raczej pozytywne opinie i też chętnie kiedyś odwiedzę to miasto..

  • Policjantow z Bangkoku tez bardzo milo wspominam. Pierwszy, na ktorego sie napatoczylam nie dosc, ze dla mnie zatrzymal taksowke, to jeszcze mi wynegocjowal cene i sie upewnil, ze nasza taksowka przejedzie pierwsza przez zatloczone rondo :) To sie nazywa customer service ;)

  • asiaya

    Ale weź… wolałabym się nie przekonywać o zwierzęcych instynktach niektórych homo sapiens ;)

  • asiaya

    Monsun, jednak urok osobisty… :))

  • Adrian

    heh :D