Walencja. Co jeść? Co pić? Co zobaczyć?

Nie samą Ruzafą człowiek żyje, Walencja ma jeszcze inne ciekawe zakątki. Od czasu do czasu opuszczaliśmy „naszą” dzielnicę, aby eksplorować też inne rejony. Centrum miasta łączy w sobie szerokie, ocienione wysokimi palmami aleje, monumentalne i eleganckie kamienice z wąskimi tylnymi uliczkami, gdzie można zaglądać ludziom w okna, a już na pewno na balkony.

Walencja 2

Walencja 3

Walencja 4

Walencja 5

Walencja 6

Walencja – co zwiedzać?

Z atrakcji czysto turystycznych wybraliśmy piętnastowieczną Giełdę Jedwabiu (La Lonja) – niezbyt wielki, ale śliczny budynek z salą kolumnową i błyszczącą podłogą w szachownice oraz pomarańczowym mini gajem na dziedzińcu.

Giełda Jedwabiu / La lonja Valencia/Spain

Giełda Jedwabiu / La Lonja Valencia/Spain

Zajrzeliśmy też na moment do stuletniej modernistycznej Hali Targowej. To nie jedyna hala w Walencji, choć zdecydowanie najbardziej okazała. Na kimś, kto cotygodniowe zakupy robi na delhijskim Ina Market (ja!!) zarówno sam budynek, jak i nieprzebrana oferta towarów robi ogromne wrażenie i przyprawia o zawrót głowy. Trzeba było mnie stamtąd wyciągać niemal siłą!

Modernistyczna Hala Targowa w Walencjii

Hala Targowa w Walencji

Hala Targowa w WalencjiPoza tym włóczyliśmy się trochę bez celu po uliczkach Starówki, zaglądając do sklepowych witryn. W Walencji można, a nawet trzeba zaopatrzyć się w wachlarz.

Walencja 12

Walencja 13

Walencja 14

Walencja 15„Otwarte. I gdyby to zależało od nas – nigdy byśmy nie zamykali”

Walencja 16

Walencja 17

Hiszpańskie kafelki

Zrujnowana kamienica

Muzeów w Walencji też nie brakuje. Wszystkich odwiedzić nie sposób, a zresztą – po co? Wybraliśmy dwa: Instyt Sztuki Nowoczesnej i Muzeum Sztuk Pięknych. Uczta dla oczu oraz wytchnienie od upałów i zgiełku ulicznego. Z Walencji pochodzi słynny hiszpański malarz Joaquín Sorolla, którego świetliste, impresjonistyczne dzieła można podziwiać również w Madrycie, w poświęconym mu w całości muzeum. Mi natomiast wpadł w oko obraz jego ucznia i zięcia – Francisco Pons Arnaua, przedstawiający miejscową damę w tradycyjnym stroju (a nie takim do flamenco, jak sobie wyobraża większość tradycyjny hiszpański strój) w otoczeniu drzewek pomarańczowych. Soooo Valencia style…

Walencja 20

Niewątpliwie jedną z najsłynniejszych atrakcji jest Miasteczko Sztuki i Nauk, ale muszę mu poświęcić osobny wpis, tego się nie da opowiedzieć w dwóch zdjęciach.

Walencja – co pić?

W Walencji, jak w całej Hiszpanii, można się raczyć niedrogim i świetnym hiszpańskim winem, ale tutaj należy koniecznie spróbować dwóch napojów. Pierwszy to alkoholowy koktajl zwany Agua de Valencia (Woda z Walencji). Składa się ze świeżo wyciśniętego soku z pomarańczy, z których przecież ten region słynie, wina musującego oraz dżinu lub wódki. Zazwyczaj też, chociaż nie wiem, po co, dodaje się do niego cukru. Można jednak poprosić – i tak czyniliśmy – o pominięcie tego ostatniego składnika.

Café de las Horas – jak sami piszą: „ekstrawagancki neobarok”, ale Agua de Valencia wyborna!

Walencja 21Café Sant Jaume – kawiarnia w dawnej aptece Agua de Valencia

Walencja 23

Drugi to horchata de chufa (czyt. orczata de czufa), napój wytwarzany z bulwy cibory jadalnej (bez procentów ;)). Słodki, treściwy, podawany na zimno – tak sycący, że jego szklanka starczy za śniadanie. Na wypadek, gdyby jego słodycz okazała się zabójcza, zamówiłam sobie do niej mocną gorzką kawę.

Orxata / Orczata

Orczata

Piwo z lokalną tradycją – Turia
Walencja 26

Walencja – co jeść?

Tak, jak w całej Hiszpanii – tutaj też tapas cieszą się wielką popularnością. Dobrych najlepiej szukać na czuja – iść, oglądać, wąchać. Jeśli nie znajdziemy nic ciekawego lokalnego, zawsze można wstąpić do sieciówki z tapas i pintxo. Serio! Jest ich w Hiszpanii sporo, a kilka, które wypróbowałam, były niczego sobie.

W Walencji np. wstąpiliśmy do Lizzaran, który jest już klasykiem gatunku. Obowiązuje zasada: nakładasz sobie tapas na talerzyk, a po zjedzeniu barman podlicza rachunek na podstawie patyczków, które były w nie zatknięte. Ceny pojedynczej sztuki mogą się różnić, stąd różne rodzaje patyczków. Nie robimy siary i nie chowamy patyczków po kieszeniach. Jej, dlaczego ja to piszę?? Ach, wiem, to przez te ostatnie rewelacje redaktora K.

Walencja 27

Druga, mniejsza (i moim zdaniem lepsza) sieciówka: Sagardi

Walencja 28Na śniadanie obowiązkowy tost z pomidorami. Ewentualnie z jamónem dla chętnych. Plus mocna kawa i sok pomarańczowy.

Walencja 29 Zestawy obiadowe (menu del día) w Hiszpanii to często majstersztyki gastronomii. Nawet nie kuchni, a gastronomii – relacja jakości jedzenia do jego ceny czasami jest zdumiewająca. Naprawdę często zastanawiam się, czy restauracje robią na tym jakieś pieniądze. Rozglądajcie się za nimi wszędzie, szczególnie polecam koło południa zrobić rundę po ogródkach restauracyjnych i pozaglądać ludziom w talerze. Oczywiście najlepsze oferty będą w mniej turystycznych miejscach, przy targowiskach etc. Szczególnie miło wspominam obiad w jednej z restauracji w Ruzafie –  La Maldo. Lekka, prosta, aczkolwiek z wysokiej jakości składników kuchnia. W niedzielnym menu była paella, ale nie załapaliśmy się, bo zanim zwolnił się jakikolwiek stolik, po paelli nie było już śladu!!

Tutaj kilka fot menu del día z różnych miejsc w Walencji:

Walencja 30

Walencja 30+

Warzywa w tempurze Walencja 32Oczywiście wpaść do Walencji i nie spróbować potrawy z ryżu, to jak być w Rzymie itd… Mus albo nawet must!! Ryż się uprawia w regionie od dawien dawna. Istnieją specjalne restauracje, które się w nich specjalizują: arrocería (od hiszp. arroz – ryż). Zajrzyjcie do karty jednej z nich, a przekonacie się, ile dań można wyczarować z lokalnych produktów: ryżu, ryb, owoców morza, warzyw, czasami mięsa (np. króliczego) i szafranu: paella, arroz a la banda, arroz negro, czyli czarny ryż, arroz meloso oraz wiele, wiele innych. Czasami ryż zastępuję się drobnym makaronem i wtedy mamy fideuá. Za każde z tych dań dałabym się pokroić i goszczą na naszych odległym o tysiące kilometrów od Hiszpanii stole przynajmniej raz w tygodniu.

Co jeść w Walencji? Walencja 34 Paella

Co mi się bardzo, bardzo w Hiszpanii podoba – tzw. wysoka kuchnia jest dostępna dla przeciętnego zjadacza chleba. Naprawdę nie trzeba robić wielkiej wyprawy do super luksusowych lokali na kolację z 10 dań. Można, oczywiście, na pewno jest to doświadczenie warte wydanych na nie pieniędzy. Jeśli jednak z kasą kiepsko, a chciałoby się spróbować czegoś wyjątkowego – najlepiej udać się do jednego z lokali, które wygrywają w konkursach tapas. Może nie są to miejsca, gdzie napchamy się pod korek, ale gwarantuję, że za kilka euro można spróbować małych próbek smaków z najwyższej półki.

W Walencji takim miejscem jest bez wątpienia Canalla Bistro, gdzie rządzi michelinowy chef Ricard Camarena. I znajduje się gdzie? No gdzie? Oczywiście w „naszej” Ruzafie! W sobotni wieczór było tam pełno. Wcisnęliśmy się na jakiś stołek przy barze, bo o stoliku można było pomarzyć. Inni mieli gorzej, nie weszli nawet do lokalu, czekając cierpliwie na zewnątrz. Spróbowaliśmy kilku tapas, z których każda była rewelacyjna. Nie, że dobra. Rewelacyjna!! Większość oscylowała wśród tematów fusion, z silnymi azjatyckimi wpływami (ale nie indyjskimi ;P) Poniżej tylko niektóre z nich.

Ensaladilla rusa, którą chef firmuje swoim imieniem i nazwiskiem. Wyższy stopień doskonałości w temacie sałatka jarzynowa.

Sałatka rosyjska Ricard Camarena Canalla BistroPierożki w azjatyckich klimatach

Canalla Bistro CamarenaKrakersy z wódką, słodkimi ziemniakami i foie gras.Bistro Canalla Ricard Camarena Chrupki rożek z łososiem, awokado i wasabi

Canalla Bistro Camarena I ten tłok… i ten gwar…

Canalla Bistro CamarenaKusi mnie, bardzo mnie kusi, by tam wrócić!

Rozgość się, wpadaj, kiedy chcesz! Posłać Ci zaproszenie, kiedy pojawi się tu coś nowego?

Zostaw namiary!

 

You may also like

  • Katarzyna Kaja Z

    Ile razy pomyślę o Hiszpanii, robię się głodna – to przez Ciebie! I czuję opetańczą ochotę na pimentos de Padron. Dużo!

  • asiaya

    Hahaha, to chyba nie trafiłaś na żadną piekielnie ostrą papryczkę! Ja tęsknię za hiszpańskim winem :)

  • Katarzyna Kaja Z

    Nie trafiłam, choć wierz mi, że bardzo próbowałam.
    A wino – też! Zawsze żałuję, że moje możliwości w zakresie picia wina są takie mikre.

  • asiaya

    To kiedy wracasz? Może czas na północ? Nie macie tam tanich lotów do Bilbao czy San Sebastian? Myślę, że zielona Hiszpania podobałaby CI się jeszcze bardziej, chociaż gwarancji pogody jak na południu nie ma.

  • Katarzyna Kaja Z

    Może jesienią, żeby uniknąć hiszpańskich upałów. Myślałam o Santiago, ale Bilbao też może być – nie będę wybrzydzać ;) Co do gwarancji pogody, to akurat w Maladze załapałam się na monstrualną całodniową ulewę.

  • asiaya

    Och, ja bym też najchętniej się wybrała jesienią, np. na Festiwal Filmowy do San Sebastian (w drugiej połowie września). A co do Santiago, to zimno i deszczowo tam było w środku lata!! Tzn. może relatywnie zimno :)) Oba miejsca fajne!!

  • Adrian

    jak nie przybrać na wadze od samego czytania i oglądania Twojej twórczości… hehe a te stare budynki , perełki, uwielbiam takie budownictwo z tymi dodatkami, zdobieniami… kiedyś to budowali pięknie…

  • asiaya

    Adrian, oglądane nie tuczy!! :)) Co do architektury – prawda! Zwłaszcza te wysokie sufity i okna!!

  • Adrian

    a co z powiedzeniem „oczy jedzą” czy jakoś tak… hehe tak te stare budynki mają to magiczne coś…

  • wzruszyłam się! to miejsce, w którym mogłabym być szczęśliwa :)))) i mogłabym się tam urodzić:P ile pyszności. W czerwcu lecimy do Madrytu i liczę bardzo na podobne doświadczenia :)

  • asiaya

    Tatiana, dziękuję! Uwielbiam Madryt, mam nadzieję, że się Wam spodoba!! Jakie macie plany i ile tam zostaniecie?

  • Jedziemy na 4 dni, więc zbytnio rozległych planów nie robimy: Madryt i Sewilla, Prado obowiązkowo, tour po tapas barach, może warsztat gotowania jeśli się uda i spacer przez miasto. Cieszę się, że chociaż tyle na pierwszy raz. Wrócimy po więcej jak będzie taka możliwość

  • asiaya

    Hej, no to dużo spać nie będziecie :)) Dlaczego Sewilla? Co prawda pociągi w Hiszpanii są szybkie, ale nie lepiej zostawić ją na tour po Andaluzji? Jeśli koniecznie chcecie gdzieś wyskoczyć na moment z Madrytu, polecam Toledo. Bardzo urokliwe, a blisko. Pociągiem to chyba pół godziny. I mniejsze niż Sewilla, więc akurat na jeden dzień + ewentualnie jedną noc.

  • Oczywiście, że Toledo miałam na myśli :D tego czytałam post o Sewilli i mi została w głowie :DDD Toledo! ale to opcjonalnie, jeśli wyrobimy się z naszym planem na Madryt (wiem, że się nie da ale takie pierwsze wrażenie)

  • asiaya

    Aa, to super, dacie radę :)

  • Adrian

    Hej, czy u Ciebie wszystko ok… ? właśnie wróciłem do cywilizacji po nurkowaniu i co ja patrzę… na cnn trzęsienie ziemi w nepalu, iniach itp , że w new delhi też ..

  • asiaya

    Cześć Adrian, dzięki za troskę. Sorry, że tak późno, ale powiadomienie wpadło do spamu. U mnie wszystko w najlepszym porządku. Zatrzęsło w Delhi w sobotę, było to trochę nieprzyjemne, ale nic poważnego. Byłam akurat w mieszkaniu, a ono jest nowe i jak widać zdało test – nie ma nawet żadnej rysy czy pęknięcia, jak to było w poprzednim.
    Niektórzy w Delhi nawet nie zauważyli wstrząsów, np. koleżanka, która jechała samochodem.
    Natomiast strasznie mi przykro z powodu Nepalu – śledzę wiadomości, podaję niektóre dalej na Facebooku czy Twitterze. Jest to przygnębiające, zwłaszcza, że liczba ofiar rośnie. Już jest 3,7 tys :((( Tragedia…
    A gdzie to byłeś poza cywilizacją??

  • Adrian

    a byłem wśród lasów nad jeziorem i nurkowaliśmy.. miejscowość Lubikówko więc tv/tel/komp itp itd 3 dni nie znajdowały się w zasięgu mojego wzroku… taki reset od cywilizacji… hehe . (chociaż wszystko było dostępne :d ) To super , że u Ciebie ok. Tak każda taka akcja to tragedia, ale widziałem te domki to jak to wytrzymać .. do tego pokazywali wiele pięknych zabytków , które też przepadły…

  • asiaya

    Adrian, to w Polsce już temperatury do nurkowania? Też miszę sobie zaplanować reset od mediów w wakacje!
    Gdyby takie trzęsienie ziemi zdarzyło się w Delhi, 80% by obróciło się w ruiny – twierdzą specjaliści. I to nawet pomimo tego, że sporo się teraz buduje i teoretycznie D. jest w zasięgu ryzyka między umiarkowanym a wysokim. Nikt ponoć tym się podczas budowania nie przejmuje.

  • Adrian

    Woda zimna ok 10 st ale było fajnie… Tak to podobno było mocne trzęsienie, ale nie wczytywałem się dokładnie… w Japonii to całe systemy antytrzęsieniowe stosują podczas planowania budynków …dobrze, że u Ciebie ok wszystko.

  • Ania

    jejku normalnie az slinka mi cieknie. raz tylko bylam w Hiszpanii i nadal marze, zeby tam wrocic wlasnie dla tych barow i tapas! i klimatu ogolnie…ludzie jacys inni…

  • Dinka

    wstyd mi za Polaków, którzy zamiast rozkoszować się smakami, atmosferą miejsca, towarzystwem… ROBIĄ ZDJĘCIA….. trąci wiochą….to już nie te czasy….och i potem mamy opinię prostaków

  • asiaya

    ROBIĄ ZDJĘCIA!!!! Buahahaha! Dzięki, naprawdę poprawiłaś mi humor dzisiaj.
    Nie wiem, jak Ci mogę pomóc z Twoim problemem. Chyba poszukaj specjalisty jednak :)))

  • asiaya

    Hej, Aniu, przegapiłam Twój komentarz. Właśnie wróciłam z Hiszpanii i tak, masz rację – ciepło bije od tych ludzi. A w Polsce… mhm, wystarczy spojrzeć na komentarz niżej :)) Pozdrawiam serdecznie!!