Warzywa w Indiach #1

W powszechnym mniemaniu kuchnia indyjska stoi warzywami i wiele osób wyobraża sobie ten kraj jako warzywny raj. Często słyszę: „Ach, jadłabym więcej warzyw/gotowałabym indyjskie potrawy, gdybym mieszkała w takim ciepłym kraju jak Indie i miała dostęp do tych wspaniałości.” Chociaż trudno Wam w to pewnie uwierzyć, podstawowe warzywa dostępne w Delhi niewiele różnią się od tych w Polsce: ziemniaki, marchew, cebula, groszek, kapusta, buraki, zielona papryka, pomidory, szpinak, czosnek, kalafior, ogórki, dynia, kukurydza i biała rzepa, rzodkiewki i kalarepki. I psianki podłużne (:))

Inne warzywa w Indiach pochodzą z importu, a w Indiach to, co importowane, automatycznie kosztuje więcej. Do nich m.in zalicza się czerwona i żółta papryka oraz brokuły. Cukinia też jest warzywem „egzotycznym”, ale dostępne są jej miejscowe warianty, niewiele się od niej różniące. Z grzybów mamy tylko pieczarki. Czasami widuję w sklepie z importowanymi produktami grzyby japońskie. Poza tym mamy grupę warzyw, których nie ma w Polsce. Wiele z nich to warzywa liściaste, jak np. ta kwitnąca na dole gorczyca sarepska, ale też np. piżmian jadalny, czyli okra i przepękla ogórkowata. Nie spotkałam jarmużu, karczochów, brukselki, czasami widzę kilka zwiędniętych szparagów, więc jakaś szansa ich dostania istnieje). Jest kapusta chińska, słodkie ziemniaki, seler naciowy, daikon, czyli rzodkiew japońska. Ostatnio pojawia się coraz więcej rodzajów sałaty (znaczy trzy :))

Generalnie warzywa kupuje się na dzielnicowym rynku, zazwyczaj codziennie świeże. Po osiedlach jeżdżą jednak również obwoźni sprzedawcy, można je zamówić telefonicznie z dostawą do domu, a ostatnio nawet przez internet.

Inna sprawa to jakość tych warzyw, a dokładniej ich bezpieczeństwo i czystość. O tym jednak już w następnym wpisie.

warzywa w Indiach

warzywa w Indiach

warzywa w Indiach

warzywa 21

warzywa 1

 

Komentarze:
nocna-zmiana
2013/04/07 13:13:33
Okra to jest moje najfajniejsze odkrycie warzywne. Kiedy to po raz pierwszy dostałam na talerzu, byłam pewna, że mam do czynienia z papryką (nie przyjrzałam się uważnie i to mnie trochę tłumaczy) i smak mnie kompletnie zaskoczył. Konsystencja takoż.
asiaya
2013/04/07 14:47:15
Właśnie kilka już osób mi mówiło, że ją luią, ale ja z okrą nie mam najlepszych doświadczeń – spróbowałam ze 2-3 razy i była sucha i łykowata. Muszę sama sobie kupić i ugotować – na początek najlepiej tylko z solą. A potem pomyślę, gdzie ja wykorzystać.
Gość: monsun, c-98-210-109-50.hsd1.ca.comcast.net
2013/04/07 21:03:36
Okre tez uwielbiam. Polecam nie gotowac okry, tylko lekko podsmazyc na patelni w tluszczu z cebulka (plus jakies przyprawy, np pieprz, sol, kolendra, kminek). Co wiecej wazne jest by okre krotko plukac w wodzie i natychmiast po umyciu osuszyc. Ewentualnie, mozna po umyciu ja szybko przemyc w occie (chodzi o to, by okra nie miala szansy wchlonac wody, wtedy robi sie oslizgla i niesmaczna). Mniami!Z ciekawosci, co uzywasz zamiast cukini? Ja okrylam, ze ridge gourd (trukwa) swietnie ja zastepuje, co wiecej ma delikatniejszy smak. Tylko duzo roboty przy obieraniu…Na zdjeciach tez widze baklazany, ale chyba o nich nie wspomnialas w tekscie. Male indyjskie baklazany bardzo mi smakowaly, az zaluje, ze u nas takich nie mozna dostac.O dyni chyba tez nie wspomnialas, a mi bardzo smakowala z odrobina jaggery/cukru. Niestety nasze dynie maja inny smk i nie wychodzi mi ta potrawa tak dobrze jak na indyjskiej dynii.Wiem, ze maja tez wiecej gatunkow szpinaku niz my i ze sie robi z nimi rozne potrway, ale do szczegolow, niestety, nie doszlam.
Gość: monsun, c-98-210-109-50.hsd1.ca.comcast.net
2013/04/07 21:05:21
Moj blad i slepota starcza, juz widze dynie w Twoim wpisie.
lazy_sod
2013/04/07 21:09:43
Nawet te warzywa które znamy w Indiach są zazwyczaj odrobinę inne. Marchewka jest bardziej czerwona niż pomarańczowa i mniej słodka niż jej europejski odpowiednik. Bakłażany są mniejsze i bardziej „pękate” przy tym też bardziej ścisłe i wchłaniają mniej tłuszczu przy smażeniu. Kolendra ma dużo bardziej intensywny smak. I dla tego kuchnia indyjska w wawie nigdy nie będzie smakować tak jak oryginał chociaż wraz ze zwiększająca się ilością hindusów w naszym kraju powstają sklepy które sprowadzają świeże warzywa z Indii.
Najdziwniejszym dla mnie warzywem w Indiach jest drumstick ciotka wikipedia mówi że w naszym tubylczym narzeczu jest to moringa olejodajna a wujek google podpowiada że w hindi to hejwan ki phali. Wygląda to mniej więcej jak zielony kijek ma w sobie mnóstwo łyka także przy jedzeni trzeba to przeżuć i wyssać część nadając się do jedzenia która nie smakuje zbyt interesująco. Najgorzej sprawdz się to w zupach kiedy trzeba wyławiać pływające kawałki a brzeg talerza jest obłożony przeżutymi resztkami
asiaya
2013/04/07 22:57:54
Monsun, dzięki za porady dot. okry, na pewno skorzystam! Bo nie chcę tego warzywa na straty spisywać.
Zamiast cukinni właściwie używam chyba wszystkiego, co ma gourd w nazwie (albo po prostu na oko widzę, że podobne), np. bottle gourd (lauki/ghiya/doodhi – wszystkie te nazwy chyba są tłumaczone na ang. jednakowo), chhappan kaddu (summer squash), tori, czyli ridge gourd, o którym wspominasz, a czasami nawet ogórków używam w roli cukinii (np. do duszenia). Muszę jeszcze spróbować snake gourd, która po polsku pięknie się nazywa gurdlina ogórkowata. One się oczywiście różnią między sobą, ale nie zależy mi, żeby dokładnie odtwarzać jakieś danie, tylko żeby to dobre po prostu było :)
Bakłażany to właśnie psianki podłużne :)) Trochę przekornie użyłam tej nazwy, bo zauważyłam, że wiele z tych warzyw posiada nazwy polskie, aczkolwiek chyba kompletnie nie używane/nie znane. Na psiankę jest akurat dobrze znana oberżyna, ale na pozostałe raczej nie.
Dyni z cukrem – przyznam się – nie jadłam. Dla mnie to jest w ogóle słodkie warzywo, raczej je solę i łączę z czymś kwaśnym, np. pomidorami. Nie umiem jej jeszcze dobrze piec, muszę się nauczyć. A właśnie mam jedną w domu! :)
I jeszcze a propos dyń (że inaczej smakują w USA). Pani, która u nas w domu ogarnia, pochodzi z Mizoramu, który ponoć stoi dyniami. Ona twierdzi, że te w Delhi są do niczego, nie mają nawet połowy smaku :)))
Co do szpinaku, to nie zauważyłam różnych gatunków, może dlatego, że zawsze biorę w jednym miejscu. Zwócę uwagę, dzięki!! W ogóle jest sporo liściastych warzyw, ale też są najbardziej ryzykowne i jakoś mi się wydają najmniej wdzięćzne. Tzn szpinak uwielbiam, ale już inne, które próbowałam, wychodziły mi znacznie gorzej :))
asiaya
2013/04/07 23:21:08
Lazy_sod, no tak, trochę się one różnią i w przypadku restauracji, gdzie jednak ceni się dokładne odtworzenie oryginalnego smaku, jest to istotne. W domu na szczęście inne warianty, o ile są dobre, są do przyjęcia :)
Co do marchwki – masz rację, ja nawet sobie obejrzałam ten obrazek, żeby zobaczyć mniej więcej, do którego koloru je zaliczyć
en.wikipedia.org/wiki/File:Carrots_of_many_colors.jpg
Ale potem machnęłam ręką, bo w sumie chyba na zdjęciu widać, że trochę ciemniejsza.
Cebula tez jest zazwyczaj czerwona i chociaż znam miejsce, gdzie można dostac białą, to generalnie nie jest dostępna. Ale ostatnio prawie zawsze używam spring onion, które zresztą widać na zdjęciu (jak to jest po polsku?).
Bakłażany mam akurat i małe i duże (brinjal big :)) do wyboru, ale rzeczywiście, te małe są bardziej popularne.
Co do kolendry to mnie zmartwiłeś. Przyznam się, że w Polsce jej nie próbowałam, ale tutaj jestem wręcz od niej uzależniona :))
Jestem bardzo, bardzo ciekawa, skąd restauracje indyjskie sprowadzają warzywa i jak. Te, które ja kupuję, są bardzo nietrwałe, nie wyobrażam sobie ich po takiej długiej podróży.
No tym drumstickiem to mi zabiłeś ćwieka :)) Nie widziałam, ale rozejrzę się. A ciotka Wiki po niemiecku mówi, że to ma smak zbliżony do chrzanu i w tej roli było wykorzystywane przez Brytyjczyków w Indiach. Nie piszą tylko dokładnie, w jakiej formie. Dzięki za inspirację! :)
Gość: monsun, c-98-210-109-50.hsd1.ca.comcast.net
2013/04/08 00:18:24
Nazwy polskie sa nieziemskie na niektore z tych warzyw. Szczerze mowiac, to bardzo podziwiam, ze tlumaczysz tak duzo slow angielskich/Hindi na polski i dzieki tobie sie ucze.Drumstick faktycznie jest bardzo poplurany – zazwyczaj jest w sambarze, wiec na pewno juz go jadlas.
asiaya
2013/04/08 06:26:58
Pewnie tak, ale nic nie wypluwałam :))
Z tymi słówkami – to ja właśnie się sama uczę przy okazji :)
lazy_sod
2013/04/08 15:50:23
@asiaya
Jak chrzan smakują korzenie normalnie do gotowania wykorzystuje się młode pędy
które wyglądają tak a po ugotowaniu tak
asiaya
2013/04/08 16:24:07
Aaaa, to kojarzę! Odkładałam to na brzeg talerza :)
Gość: akulka, host213-122-240-14.in-addr.btopenworld.com
2013/04/10 00:56:39
Czytam i zawsze niecierpliwie czekam na nowe wpisy :) Mam ogromny sentyment do Indii- nawet udalo mi sie odwiedzic Goa- wiem juz ze to tylko namiastka , ale przynajmniej latwiej mi wyobrazic sobie indyjski tlok, krowy i kozy na ulicy ( ba, nawet slonia! )
Kuchnie indyjska lubie, aczkolwiek z moimi malymi modyfikacjamii (niekoniecznie Ghee) ale za to kurkumine wsypuje doslownie do wszystkiego – poczawszy od rosolu, na wodzie do gotowania ziemniakow konczac.
Lacze sie z toba w ‚nielubieniu” okry- smazylam, szalu nie ma…Baklazany to jest to! No i dynie! Pieczone ( pokrojone w kostke, skropione oliwa, z przyprawami na ostro) – Gotowane – zupy kremy(z kolendra rzecz jasna) , no i moje ulubione- smazone na slodko, nieco jak nasze polskie racuchy. Moim zdaniem pyszne –www.food.com/recipe/pumpkin-fritters-south-african-recipe-122266
Mam tez wlasny przepis, jakby co i chetne sie podziele.
Pozdrawiam
akulka
asiaya
2013/04/10 08:04:52
Akulko, dziękuję :) Czy dobrze mi się wydaje, że również masz blog? Podrzuć linka!
Bardzo lubię Goa, choć chyba jest jednym z najmniej „indyjskich” stanów. Bakłażany i dynie tez lubię, więc dzięki za przepis, chętnie wezmę. Racuchów jeszcze nie robiłam. Wczoraj właśnie upiekłam z oliwie z czosnkiem i sezamem. Pycha!
Do okry zrobię jeszcze jedno podejście :)
Gość: akulka, host213-122-240-14.in-addr.btopenworld.com
2013/04/10 13:04:44
Faktycznie kiedys tam, dawno temu zalozylam jakis blog- ale braklo konsekwencji, jak to u mnie, wiec zupelnie nie mam czym sie pochwalic :-) Tym bardziej doceniam niekonczace sie wam, piszacym blogi, pomysly i samodyscypline! Kapelusz z glowy! Ponizej przepis, tez poludniowoafrykanski, z rodzinnego domu mojej znajomej- wygladana to ze to ich specjalnosc. Serwuja to jako przystawke obiadowa z grilowanym miesem i warzywami na Boze Narodzenie! Nie bylo by w tym nic szokujacego, ale oni zalewaja te dyniowe „placki” bardzo slodkim mlecznym, prawie budyniowym sosem. Zjadlam i bylo lepiej niz przypuszczalam.Pampoenkoekies Recipe
for the dough:
2 cups cooked pumpkin
2 cups flour
2 eggs
3 teaspoons baking powder
salt
Mix everything well and fry spoonfulls of dough in Deep medium hot oil (should be not too hot or too cold, test first)Sauce:
1.25 cups of sugar (you may use only a cup if its too sweet)
2 cups milk
2 tablespoons of butter
3 tablespoons of Maizina (Cornflour) to thicken sauceBoil the above ingredients together for few minutes and pour sauce over little cakes.Smacznego!
akulka
e.milia
2013/04/10 15:03:14
Ciekawy wpis :)
No właśnie dużo osób się dziwi, jak im mówię, że do indyjskich potraw mona dodawać warzywa, które u nas powszechnie występują, bo tam większość z nich jest ta sama (no może inaczej wyglądają, jak np. czerwona marchewka albo małe okrągłe bakłażany ). Oczywiście poza np. okrą (nie znalazłam jej w Polsce w świeżej postaci, a chętnie bym spróbowała przyrządzić, w Indiach mi całkiem smakowało). Zawsze zastanawiały mnie te przepękle i to, jak smakują, bo wyglądają dość nieziemsko ;) Dzięki Tobie wiem przynajmniej, jak to się nazywa.Z warzyw, których nie ma w Polsce, to jeszcze w Sikkimie są jadalne paprocie, nazywają się tam ningro, po angielsku to jest fiddlehead fern:
en.wikipedia.org/wiki/Fiddlehead_fern
www.onlyfoods.net/fiddleheads-types-nutritional-benefits-uses-recipes-and-side-effects.htmlRodzina, u której mieszkaliśmy zrywała je w lesie, potem trzeba było wybrać te, które nadają do jedzenia i porwać na kawałki, wyrzucając twarde końcówki łodyg. Akurat oni przyrządzali to bardzo prosto, po prostu smażąc na ghee z dodatkiem czosnku i niestety dość dużej ilości, czasem dodawali też trochę chilli albo i kurkumy ale pewnie można to przyrządzić na różne inne sposoby. Poza tym widziałam tam różne gatunki szpinaku (tzn. przynajmniej liście miały inny kształt niż np. u nas) oraz zupę z kiszonego szpinaku (smakowała dość dziwnie, może trochę podobnie do naszej ogórkowej, która jest przecież z ogórków kiszonych, albo szczawiowej, bo była kwaśna).
asiaya
2013/04/10 17:47:42
Akulka, to rzeczywiście szokujące, jeśli oni jedzą mięso z budyniem :))
Dziękuję Ci bardzo za przepis, na pewno wybróbuję (bez budyniu jednak ;))
Jeśli masz otwarty ten blog, to podrzuć mi jednak linka :)
asiaya
2013/04/10 19:08:38
e.milia, to niesamowite! Nigdy czegoś takiego nie widziałam. Doczytałam na Wikipedii, że to roślina charakterystyczna dla północnego Wschodu – Himalayan North Eastern. U nas w Delhi nie widziałam, ale niestety mnie to nie dziwi. To jest ogromny kraj, a żeby coś dotarło do Delhi, musi być uprawiane (a nie zbierane w lesie) i sensownie przetransportowane do Delhi.
W sumie zupę z kiszonego szpinaku sobie wyobrażam, muszę spróbować! Może jak zrobię ją bez masali, będzie przypominac szczawiową?
Gość: maria, public-gprs228771.centertel.pl
2013/04/12 19:11:46
Ojej taki fajny wpis byłby mnie ominął, dopiero zauważyłam ;)
Uwielbiam warzywa w każdej postaci, szczególnie gotowane z aromatycznymi przyprawami. W sezonie zimowym zajadam się cykorią, ale najlepsza jest surowa w sałatkach np z orzechami włoskimi, łososiem , ogórkiem, albo gruszką. No i cukinia , bakłażany, super. Próbuję się przekonać do przyprawy :kmin rzymski, często występuje w wegetariańskich przepisach, ale jest bardzo aromatyczny i nie można przesadzić. Zapach kojarzy się z zapachem skóry :)
A spring onions to po polsku : Dymka , jaka wdzięczna nazwa :)
Pozdrawiam,
asiaya
2013/04/25 18:52:42
Mario, jak mogłam zapomniec o dymce! :)) Dziękuję!
Cykorię lubię, choć ten gorzki posmak nie zawsze mi podchodzi. Zresztą tu jej nie widziałam (no, może raz!) Zdecydowanie wyobrażam sobie ją w tej sałatce, o której piszesz!
Kminu jeszcze nie rozkminiałam. Chcę rozpracować przyprawy jedna po drugiej, masale mnie kompletnie nie przekonują.
I tak, mogę żyć bez mięsa, mogłabym nawet bez chleba czy sera, ale bez warzyw byłoby baardzo ciężko…
Pozdrawiam serdecznie!!

You may also like