Wesołe jest życie najemcy

  • Koleżanka Hiszpanka wynajęła mieszkanie. Po miesiącu właściciel doszedł do wniosku, że niedoszacował jej portfela i podwyższył czynsz o 50%. Koleżanka znowu szuka mieszkania.
  • Koleżanka Czeszka plus koleżanka Hiszpanka plus kolega Niemiec wynajmują na spółkę mieszkanie (każdy po pokoju) w muzułmańskiej dzielnicy. Właściciele są muzułmanami, mieszkają piętro niżej. Dwa tygodnie temu właściciele poinformowali ich, że organizują imprezę rodzinną (nie wiem, z jakiej okazji, ale to nieważne). Impreza musi być podzielona na część męską i damską, wiec w mieszkaniu moich znajomych będzie się odbywać część męska! To nie było pytanie, to było oświadczenie! O żadnej rekompensacie mowy nie było. W rezultacie cała trójka spędziła noc ściśnięta w jednym pokoju. Pech chciał, że akurat jedna z koleżanek miała ostre, kilkudniowe zatrucie, a to nie jest moment, kiedy człowiek chciałby się udzielać towarzysko.
  • Tutaj, w prawie każdym domu, są dwie butle z gazem. Wynika to stąd, że nigdy nie wiadomo, ile człowiekowi przyjdzie czekać na wymianę. Ja osobiście mam jedną, bo wolę żreć kanapki przez tydzień czy dwa, niż przechowywać butlę z gazem na balkonie w pełnym słońcu, w 50-stopniowym upale. Ale wyżej wspomniani znajomi mają, głównie dlatego, że jedynym źródłem ich ogrzewania jest piecyk gazowy (jeden na trójkę). Właściciele stwierdzili kiedyś, że bardzo potrzebują ich zapasowej butli. To również nie było pytanie. Po czym wszelki słuch o niej zaginął. Może do następnej zimy oddadzą…
  • Kolega z Kalkuty z żoną (oni się tu, w Delhi, czują cudzoziemcami), po długich poszukiwaniach, znaleźli mieszkanie. Podpisali umowę, wpłacili kaucję, odebrali klucze. Tylko, że to nie były klucze od TYCH drzwi.
  •  Coś z własnego podwórka: Rozmawiam w czwartek z właścicielem przez telefon i umawiamy się na piątek na 19.00 na obejrzenie kilku usterek. Nic pilnego, ale naprawić trzeba. Czekamy cały wieczór w piątek. Nie przyszedł, nie zadzwonił. Ani w weekend, ani po. W poniedziałek wysyłam sms, że czekaliśmy i kiedy przyjdzie. Żadnej odpowiedzi. We wtorek wysyłam sms, jadąc taksówką, czy wszystko u niego OK (to na polecenie Sir’a, bo ja nie byłam w nastroju na uprzejmości) i że czekaliśmy etc. On na to, że gorączkę ma (!), że w piątek czekał na nasz telefon (!!!!!) i że właśnie przed chwilą u nas był (!!!!!!) i nikogo nie zastał (!!!!!!!!!!!!!!!!!). Jak to zobaczyłam, to poprosiłam Sir’a, żeby mi zdeponował telefon na 2 godziny, bo nie ręczę za siebie. W międzyczasie dojechaliśmy do domu i, idąc po schodach, widziałam go (okna kuchni i klatki schodowej wychodzą na patio) zajadającego łapczywie zupę na stojąco. Nie wyglądał na umierającego. Ja mam tylko trzy pytania: Czy ja mam obowiązek czekać na właściciela 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu? Czy ktoś, kto się umawia i nie przychodzi, nie powinien zadzwonić PIERWSZY? I ostatnie pytanie: kto z nas jest nienormalny? Bo, że któreś jest, to pewne!
  • 2 razy zdarzyło się, że rano z kurków nie popłynęła woda ( i nie było jej do 18.00). Za pierwszym razem razem dlatego, że pompa była NOWA (a w Indiach jak coś jest nowe, to ma prawo nie działać – tak nam wytłumaczono), a za drugim razem w ogóle nam nic nie wytłumaczono. Następnego dnia płaciliśmy czynsz i poprosiłam o wyjaśnienie: dlaczego i co zrobić, żeby tego uniknąć w przyszłości. Usłyszałam: „Ale woda jest!”. A ja na to: „Wiem, ale wczoraj nie było!”. „Ale jest!” „Ale nie było!” „Ale jest!” „Ale nie było!” „Ale jest!”

To teraz niech ktoś mi zarzuci brak cierpliwości!!

Komentarze
Gość: Agradabla, adsl-dyn176.78-98-108.t-com.sk
2011/02/02 11:25:32
Wiesz, wydaje mi sie, ze jestes troche za málo cierpliwa:)))) jest woda? Jest! No to co sie czepiasz:) mnie gosc na slowacji powiedzial ze mám uzywac prysznic jak wanna nie odcieka.
2011/02/02 13:02:47
To przynajmniej Ci dał jakąś alternatywę :)) A ja sobie nie wyobrażam iść do pracy bez prysznica, zwłaszcza przy 40 stopniach…
2011/02/02 14:58:28
Asiu, POFIGIZM, POFIGIZM i jeszcze raz POFIGIZM
u nas jest własciwie tak samo,i nie ma wyjscia, albo odpuszczam sobie, albo stale chodzę wsciekla
terzani fajnie o tym piszey, też co przeżył, to jego :)
a co do radia pa russki, to przychodzi mi na mysl Radio Majak, Echo Moskwy, Radio Rassija, ciekawe materialy bywaja na bbc russkaja sluzba… poszukam po lokalnych stacjach tez
przepraszam, ze mam taki poslizg z odpowiadaniem :(
2011/02/02 17:29:56
Dobre :-)
Wszedzie dobrze, gdzie nas nie ma… Ile ja mam w Berlinie przebojow z naszym mieszkaniem, to sie w glowie nie miesci. Praktycznie jedyne bezproblemowe mieszkanie, ktore do tej pory mialam, to praskie na Vysocanach. A administracja budynku jaka byla – marzenie! Wspominam ze lzami w oczach, szczegolnie po niezliczonych po niemieckich „przygodach”.
Buziaki,
M
2011/02/02 18:32:51
@Asiakusy: Ooo, nawet wiem, co to znaczy :))) Ja też staram się odpuścić, dlatego dopiero dzwonię do niego, jak się uzbiera (raz na miesiąc zazwyczaj). No, ale jak już się zbiorę, to z impetem :) A potem sruu na bloga! Czego kompletnie nie rozumiem, to jego zachowania typu nieprzychodzenie, nieuprzedzanie, nieodpowiadanie na smsy, jakieś takie uniki. To chyba nie jest kwestia „osobnicza”, tylko kulturowa. Mam 2 teorie: albo się mnie boi, albo ignoruje (bo kobieta). Bo ja tak ogólnie staram się być miła w stosunku do nich i uśmiechnięta nawet. Tylko, jak są kwestie do załatwienia to jestem bardzo konkretna i naciskam, owszem. Co o tym myślisz z perspektywy Twojego doświadczenia?
Co do radia, to dzięki, wystarczy mi tych na razie :) Że też sama nie pomyślałam o rosyjskim BBC, w sumie tam czasami wchodzę…
Terzani powiadasz? To muszę zajrzeć!!
Pozdrawiam i nie stresuj się, a już na pewno nie blogiem :)
2011/02/02 18:44:08
@marta_praga: Co się dzieje z Waszym mieszkaniem?? Opowiadaj!!! Wiesz, Schadenfreude i te sprawy ;))) W Niemczech też mieliśmy niezłego landlorda dusigrosza, ale jacy my wtedy betzroscy byliśmy… Podpisaliśmy umowę przysłaną mailem po obejrzeniu paru zdjęć :)) (ok, po koledze było, ale mimo wszystko) A ta umowa! Też pamiętam! Było coś o nieopieraniu rowerów o ścianę i niezalewaniu ściany przy podlewaniu kwiatków :) No i całe szczęście kolega zostawił zabudowę kuchenną, bo nie wchodziła w skład wyposażenia mieszkania.
No, a w Pradze też bajka! Tęsknię bardzo za naszym mieszkaniem w Pradze :(
2011/02/06 11:44:37
Ty tam jeszcze nikogo nie zabiłaś? Gratuluję. Chociaż z drugiej strony, lepiej nie ryzykowac ich więzienia – jak się domyslam, ostre luksusy…
2011/02/06 19:55:12
Czasami zabijam wzrokiem :)) Nic mi nie mogą udowodnić ;)))
2011/02/08 21:53:25
Domyślam się, że to właśnie jest RÓŻNICA KULTUROWA. To znaczy prawo Kalego z rozmaitymi konsekwencjami. Twoja butla jest moją butlą, ale twój suchy kran jest tylko twoim suchym kranem, gdyż mam własnie imprezę w rodzinie i przepraszam, ale spadaj. Wytłumaczenia trzeba szukać w obyczajach plemiennych, systemie kastowym i prawach Murphy’ego.
2011/02/08 22:36:23
No tak, coś w tym jest :)) Nie możesz wymagać, bo to przecież Indie, ale płacić 3 x więcej niż lokalsi owszem, bo przecież jesteś z Europy. Ech, długo by o tym…
2011/02/19 14:44:05
Ale hardcore. A ja tu w nowym mieszkanku v Celakovicach zadowolona jak u Pana Boga za piecem… Muszę zacząć doceniać co mam:). Nie dziwię się ze tęsknisz za praskim mieszkaniem.
2011/02/19 20:26:11
Nie wątpię! To už se nevrátí!!! ;)

You may also like